Branża windykacyjna u progu rynkowych zmian

Marcin Musioł
15-05-2006, 00:00

Rozdrobniony dotąd krajowy rynek windykacji niedługo może zmienić strukturę. Powstaną grupy kapitałowe, a słabsze firmy zostaną wyeliminowane.

Dla krajowej branży windykacyjnej najbliższe lata będą przełomowe — tak przynajmniej twierdzą obserwatorzy i uczestnicy tego rynku. Spodziewają się wejścia międzynarodowych inwestorów, fali przejęć, bankructw słabszych firm oraz zdecydowanie szerszego wprowadzenia do obrotu wierzytelności bankowych.

O co toczy się gra?

Według jedynego dotąd raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową opisującego tę branżę, wartość przejętych przez firmy windykacyjne wierzytelności w 2003 r. osiągnęła poziom 4,5 mld zł. Jeżeli wnioski z raportu, prognozujące w kolejnych dwóch latach wzrost tego rynku o 15-20 proc., są trafne, wartość przejętych wierzytelności w 2005 r. można oszacować na 6 mld zł. Porównując krajowy poziom obrotu wierzytelnościami do tego występującego w krajach starej UE — np. w Hiszpanii (25 mld EUR), oraz dodatkowo przyglądając się danym GUS z 2003 r., które szacują wartość nieuregulowanych wierzytelności na blisko 180 mld zł , można stwierdzić, że potencjał tego rynku jest wciąż olbrzymi.

Fala przejęć

Polska branża windykacyjna jest zróżnicowana i w dużym stopniu rozdrobniona. Na rynku działa dużo małych, często wręcz jednoosobowych firm. Wiele z nich to windykatorzy niszowi — specjalizujący się w przejmowaniu wierzytelności z określonych branż, np. telekomunikacyjnej czy służby zdrowia. Dużych windykatorów posiadających rozbudowane struktury oddziałów oraz zaplecze kapitałowe umożliwiające kupno wierzytelności o wartości rzędu kilkunastu mln zł jest wciąż niewiele. Jednak ta sytuacja powoli zmienia się wraz z dojrzewaniem branży.

— Jeszcze kilka lat temu szacowaliśmy, że w branży windykacyjnej działa około 600 firm. Obecnie usługi tego typu oferuje ponad 300. Z rynku eliminowani są zwłaszcza mali windykatorzy — twierdzi Julian Kinkel, członek zarządu Polskiego Związku Windykacji oraz prezes firmy AOW Faktoring.

Zdaniem Krzysztofa Mateli, prezesa Polskiego Związku Windykacji i firmy EGB Investments, w najbliższym czasie na rynku dojdzie do fali przejęć.

— Z jednej strony w ciągu dwóch najbliższych lat wszystkie największe polskie firmy windykacyjne zostaną przejęte przez inwestorów zagranicznych. Z drugiej — czołowe podmioty działające na tym rynku zaczną tworzyć wokół siebie grupy kapitałowe poprzez akwizycje mniejszych lokalnych firm — uważa Krzysztof Matela.

Jednak zapowiadane od kilku lat mocne wejście inwestorów zagranicznych nie nadchodzi i nadal większość czołowych windykatorów to spółki z kapitałem polskim.

Przełomowym wydarzeniem dla dalszego rozwoju rynku windykacyjnego w Polsce jest powstanie w ubiegłym roku funduszy sekurytyzacyjnych. Dzięki nim banki będą mogły sprzedawać funduszowi swoje wierzytelności, a straty, które poniosą na niespłaconych kredytach — odliczyć od podatku. W ten sposób w zdecydowanie szerszym niż dotąd stopniu na rynek trafią wierzytelności bankowe.

— Przypadki obrotu wierzytelnościami bankowymi po 1994 r. były sporadyczne. Banki próbowały ściągać je same, jednak ich liczba i wartość zbyt urosły — wyjaśnia Julian Kinkel.

Wartość wszystkich bankowych wierzytelności, które niedługo trafią na rynek, według niektórych obliczeń szacowana jest na 16 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Musioł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / / Branża windykacyjna u progu rynkowych zmian