Brexit według Borisa Johnsona

opublikowano: 17-10-2019, 22:00

Negocjatorzy po długich rozmowach osiągnęli nowe porozumienie w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Eksperci tonują nastroje, bo do ratyfikacji umowy w Izbie Gmin ciągle daleko

Jeszcze tydzień temu wydawało się, że rozmowy między Wielką Brytanią a Unią Europejską utknęły w martwym punkcie. Wówczas jednak premier Irlandii Leo Varadkar i premier Zjednoczonego Królestwa Boris Johnson na spotkaniu w zabytkowej posiadłości Thornton Manor w północno- -zachodniej Anglii ogłosili, że uzgodnili „ścieżkę prowadzącą do porozumienia” w sprawie zmian w najbardziej kontrowersyjnym aspekcie umowy podpisanej jeszcze przez poprzednią premier Theresę May — a więc w północnoirlandzkim backstopie. Chodzi o utrzymanie wspólnego rynku na Zielonej Wyspie.

Jean Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej, ogłosił osiągnięcie „nowego,
wspaniałego porozumienia” z Wielką Brytanią, której premierem jest Boris
Johnson. Niejednoznaczna reakcja rynków pokazuje jednak, że inwestorzy nie są
pewni, czy umowa zostanie ratyfikowana w Izbie Gmin
Zobacz więcej

PRÓBA:

Jean Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej, ogłosił osiągnięcie „nowego, wspaniałego porozumienia” z Wielką Brytanią, której premierem jest Boris Johnson. Niejednoznaczna reakcja rynków pokazuje jednak, że inwestorzy nie są pewni, czy umowa zostanie ratyfikowana w Izbie Gmin Fot. Bloomberg

Po siedmiu dniach niemal ciągłych negocjacji, odchodzący szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker oraz premier Boris Johnson ogłosili 17 października, że udało się wypracować porozumienie. Kurs funta zareagował umocnieniem względem euro i dolara, spadały natomiast notowania franka i jena, uważanych za bezpieczne przystanie dla inwestorów. Entuzjazm szybko jednak opadł, a kurs wrócił do punktu wyjścia.

Panowie, policzmy głosy

Dokładna treść porozumienia nie jest jeszcze znana. Wiadomo, że w sobotę 19 października odbędzie się specjalne posiedzenie Izby Gmin, która ma głosować nad ratyfikowaniem umowy. Będzie to pierwsze sobotnie posiedzenie parlamentu od 1982 r., gdy premier Margaret Thatcher zwołała je z uwagi na wybuch wojny o Falklandy. Ciągle nie wiadomo, jakie będą losy umowy. W przeciwieństwie do trzech głosowań nad porozumieniem Theresy May nową wersję najpewniej poprą eurosceptycy zrzeszeni w European Research Group pod kierownictwem Steve’a Bakera.

Część eurosceptyków obecnie zasiada w ławach rządowych — jak poprzedni szef grupy Jacob Rees-Mogg i obecna szefowa Departamentu Spraw Wewnętrznych Priti Patel — więc politycznie byli tym razem dużo bardziej zaangażowani w tworzenie negocjacyjnej strategii niż poprzednio. Ich głosy jednak nie wystarczą do uzyskania większości. Aby to osiągnąć, za porozumieniem będzie musiało zagłosować 23 wyrzuconych z partii konserwatystów, którzy tak mocno sprzeciwiali się groźbie wyjścia z UE bez porozumienia, że złamali we wrześniu dyscyplinę partyjną i zagłosowali za tzw. Benn Act. To ustawa zmuszająca premiera do aplikowania o dalsze odroczenia brexitu, jeśli umowy nie udałoby się uzyskać na rozpoczynającym się 18 października szczycie Rady Europejskiej. Wiadomo, że przeciw porozumieniu zagłosuje 10 posłów Demokratycznej Partii Unionistycznej, na współpracyz którymi opiera się obecny rząd konserwatystów, co zapowiada, że tuż po ewentualnej ratyfikacji porozumienia Brytyjczycy pójdą do urn wybrać nowy parlament.

Wiadomo, że Partia Pracy na czele z liderem Jeremym Corbynem będzie optować za poddaniem wynegocjowanego porozumienia pod referendum z opcją pozostania w UE. Partia opozycyjna także jest jednak podzielona w kwestii brexitu. Grupa kilkunastu posłów zrzeszona pod nazwą „MPs for the deal” gotowa jest, pod pewnymi warunkami, głosować za porozumieniem. Od tego, ilu takich posłów uda się rządowi pozyskać w głosowaniu, zależy, czy umowa wejdzie w życie. Zmiany w umowie skupiają się na protokole dotyczącym Irlandii Północnej. Po pierwsze, Irlandia Północna pozostanie celnie związana z Wielką Brytanią, co pozwoli jej być częścią umów handlowych razem z resztą Zjednoczonego Królestwa. Po drugie, Irlandia Północna w ograniczonym stopniu pozostanie częścią unijnego Wspólnego Rynku, by uniknąć konieczności ustanowienia infrastruktury celnej na granicy z Irlandią. Po trzecie, północnoirlandzki parlament (tzw. Stormont) zyskuje prawo do decydowania co do bliskości powiązań regulacyjnych z Unią Europejską co cztery lata. Po czwarte — i to jedyny aspekt dotyczący całego Zjednoczonego Królestwa — przyszłe relacje handlowe na linii UK—UE mają być oparte docelowo na Umowie o Wolnym Handlu.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Analitycy wstrzemięźliwi

Polscy analitycy podkreślają, że jeśli umowa wejdzie w życie, jedno z wielu źródeł niepewności na rynku zostanie wreszcie wygaszone. Jak zaznacza ekonomista BNP Paribas Wojciech Stępień, gospodarcze elementy gry politycznej dziś są dla rynków najważniejsze.

— Gwałtowny wzrost kursu funta po informacji o osiągnięciu porozumienia pokazuje, jak ważne obecnie są kwestie handlowe — ważniejsze niż realne dane makroekonomiczne czy działania bankówcentralnych — komentuje ekonomista.

Podobne zdanie mają ekonomiści ING. Podkreślają, że „twardy” brexit jest jednym z najważniejszych źródeł rynkowej niepewności, obok trwających wojen handlowych.

„Wyjście Wielkiej Brytanii z umową eliminuje jeden z najistotniejszych czynników ryzyka politycznego, które stale obciąża wzrost gospodarczy w Europie Zachodniej. Dla Polski porozumienie jest ważne, gdyż eksport do Wielkiej Brytanii tworzy 2 proc. wartości dodanej w polskiej gospodarce rocznie. Część z tego byłaby poważnie zagrożona, gdyby doszło do twardego brexitu. Dlatego trzymamy kciuki za Izbę Gmin w kwestii ratyfikacji” — napisali eksperci w specjalnym komentarzu. Tymczasem eksperci w całej Europie zachowują wstrzemięźliwość, mając na uwadze niepewną ratyfikację porozumienia przez parlament. Zdaniem Artura Baluszynskiego, szefa działu badań w Henderson Rowe, jeśli umowa przejdzie przez parlament, inwestycje wrócą nad Tamizę.

— Nowa umowa to wielki sukces dla Borisa Johnsona. Jeśli proces ratyfikacji zostanie zakończony, możemy spodziewać się fali inwestycji na brytyjskim rynku — uważa Artur Baluszynski.

Natomiast Andreas Meyer, menedżer portfela inwestycyjnego Aramea Asset Management, podkreśla, że wyjście z UE z umową zapewni rynki o stabilności brytyjskiego systemu finansowego.

— Dalsza współpraca z UE zwiększa prawdopodobieństwo, że kompetencje co do nakładania wymogów regulacyjnych dla instytucji finansowych będą z czasem przejmowane przez brytyjskie instytucje, co utrzyma stabilność systemu. Chciałbym zainwestować w HSBC, Lloyds, RBS czy Barclaysa i teraz widmo brexitu wiszące nad nimi wydaje się dużo słabsze niż dotychczas — uważa inwestor.

Brytyjskie media informowały, że na rozpoczętym w czwartek szczycie Rady Europejskiej Boris Johnson miał poprosić o jednoznaczne wykluczenie odroczenia daty brexitu. W ten sposób posłowie głosujący na sobotnim posiedzeniu Izby Gmin będą mieli efektywnie do wyboru wyjście z UE z porozumieniem lub bez niego z końcem października. Wszystko rozstrzygnie się wczesnym sobotnim popołudniem — posiedzenie rozpocznie się o 9.30.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy