Bruksela żąda reform

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2010-03-25 00:00

Unijni analitycy wątpią w rządowy plan redukcji deficytu. Czyli po prostu nie wierzą w cuda — dodają ekonomiści.

Polskie deklaracje ograniczenia długu zostały odrzucone

Unijni analitycy wątpią w rządowy plan redukcji deficytu. Czyli po prostu nie wierzą w cuda — dodają ekonomiści.

Komisja Europejska (KE) karci Polskę za brak determinacji w ograniczaniu zadłużenia kraju. Nie uwierzyła w plan Donalda Tuska, aby deficyt finansów publicznych w 2012 r. zbić do 2,9 proc. (z 7,2 proc. w 2009 r.). Półtora miesiąca temu taką deklarację rząd wysłał do KE.

Żeby to się udało, potrzebne są ambitniejsze reformy — taka odpowiedź przyszła wczoraj.

Rząd jednak obstaje przy swoim.

Wymiana uprzejmości

Brukselscy analitycy wytykają polskim władzom przede wszystkim opieszałość. Z planu wynika, że wyraźne obniżenie deficytu nastąpi dopiero w 2012 r.

Naprawa finansów publicznych skoncentrowana jest nadmiernie na ostatnich latach objętych programem. Konieczne jest przyspieszenie — pisze KE.

Ale Bruksela ma wątpliwości, czy nawet taka naprawa ma szansę powodzenia. Rząd w programie wielokrotnie wspomina o ograniczeniu wydatków państwa, ale — zdaniem KE — nie przedstawia działań, które umożliwią ograniczenie z roku na rok deficytu o połowę.

Planowane na lata 2011 i 2012 ograniczenia wydatków nie zostały poparte wystarczająco konkretnymi rozwiązaniami. Konieczne jest podjęcie ambitniejszych reform — apeluje Bruksela.

Rząd nie czuje się jednak winny. Ludwik Kotecki, wiceminister finansów, w odpowiedzi na list zapewnia, że przedstawiona ścieżka jest wiarygodna i optymalna.

— Z jednej strony, pozwoli nam na przeprowadzenie ambitnego programu inwestycji infrastrukturalnych, skumulowanych w latach 2010-2011 (stąd gwałtowne ograniczenie deficytu po 2011 r.), z drugiej — zapewni przyspieszenie wzrostu gospodarczego —przekonuje Ludwik Kotecki.

Dodaje, że popyt na polskie papiery skarbowe jest duży.

Cud nad Wisłą

Wielu ekonomistów przyznaje jednak rację Komisji. Również nie rozumieją, w jaki sposób bez reform problemy finansów publicznych nagle się rozwiążą.

— W programie w 2012 r. obniżenie deficytu następuje w sposób cudowny. Tak jakby Jacek Rostowski, minister finansów, zapewniał, że zmieni wodę w wino, w dodatku wino z najwyższej półki — komentuje Krzysztof Rybiński, profesor Szkoły Głównej Handlowej.

Warto jednak przypomnieć, że w ubiegłym tygodniu rekomendacje w tej samej sprawie dawał Polsce Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW). Przesłanie było jednak dokładnie przeciwne do tego, jakie formułuje KE. Polska — zdaniem MFW — powinna nie spieszyć się ze zbijaniem deficytu.

— Obniżenie deficytu do 3 proc. w 2012 r. byłoby zbyt restrykcyjne. Wzrost gospodarczy jest zbyt kruchy — przekonywał Paul Thomsen, szef misji MFW w Polsce.

Jacek

Kowalczyk