Pomimo oznak światowej recesji, strefa euro ma się zupełnie dobrze i właśnie powiększyła się o kolejny, 16 kraj - Słowację. Jak jednak wykazuje sondaż opinii publicznej, Brytyjczycy są nadal stanowczo przeciwni wyrzeczeniu się własnej waluty.
Brytyjski funt od kilku tygodni grawituje w stronę parytetu z euro. Tuż przed Świętami niektóre kantory wymiany płaciły nawet po raz pierwszy jadącym na kontynent turystom poniżej jednego euro za funta. Ale w przeprowadzonej przez BBC ankiecie aż 71 procent badanych powiedziało, że w razie referendum na temat przyjęcia euro przez Wielką Brytanię głosowałoby „Nie”. Tylko 23 wolałoby wolałaby euro, a 6 procent nie miało zdania. Liczba przeciwników nie drgnęła ani o 1 procent od 1980 roku, wzrosła natomiast nieco grupa entuzjastów euro kosztem obojętnych.
W zeszłym miesiącu przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso
powiedział nieroztropnie, że Wielka Brytania jest dziś bliżej przyjęcia euro niż
kiedykolwiek dotąd, a „ludzie, którzy się liczą” w brytyjskiej polityce są
gotowi wyrzec się funta, co stało się płachtą na byka dla brytyjskich
eurosceptyków i większości mediów. Ale minister handlu w rządzie premiera
Browna, były unijny komisarz Peter Mandelson, również powiedział, że wejście do
strefy euro jest nadal dalekosiężnym celem rządu w Londynie, choć takie
posunięcie „jest jeszcze nie na teraz”.
