Budowlanka powinna przekraczać granice

opublikowano: 08-12-2019, 22:00

Jeżeli polskie firmy budowlane chcą być mocnymi graczami, muszą poważnie podejść do ekspansji, choć nie jest to łatwa droga — uważają eksperci. Za wzór stawiają Hiszpanów.

Wartość produkcji budowlano-montażowej zrealizowanej przez polskie firmy poza krajem wyniosła w ubiegłym roku 6,5 mld zł. To stosunkowo niewiele, bo na terytorium Polski kwota ta sięgnęła 230 mld zł. Tymczasem np. hiszpańskie spółki w ciągu ostatniej dekady rozpychają się na zagranicznych rynkach tak aktywnie, że pod względem rocznych obrotów ustępują tylko firmom chińskim. Daleko w tyle pozostawiają spółki amerykańskie, francuskie czy włoskie. Eksperci uważają, że to właśnie drogą Hiszpanów powinny iść polskie przedsiębiorstwa budowlane.

— Mniej więcej dwie trzecie przychodów największych iberyjskich grup budowlanych pochodzi z rynków zagranicznych, a u niektórych gigantów, takich jak ACS czy Ferrovial, wskaźnik ten dochodzi do 75-85 proc. — mówi Damian Kaźmierczak, główny ekonomista, Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Dzięki wyjściu za granicę polskie firmy mogą uniezależnić się od wahań koniunktury w kraju, nie jest to jednak jedyna korzyść.

— Przekroczenie granicy to dobry impuls do dalszego rozwoju w warunkach dużej konkurencji na krajowym rynku budowlanym. Mimo że w najbliższych latach planowana jest realizacja jeszcze wielu obiektów infrastruktury transportowej, energetycznej czy hydrotechnicznej, to sukcesywne wychodzenie na perspektywiczne rynki zagraniczne pozwoli spółkom podnieść poziom przychodów i wypracować lepsze marże — zachęca główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Hiszpański exodus firm budowlanych nastąpił w latach 2009-13, kiedy półwysep mierzył się z głębokim kryzysem w sektorze infrastrukturalnym i mieszkaniowym.

— Nie życzę oczywiście polskim firmom, aby znalazły się w takiej sytuacji, jednak reakcja spółek hiszpańskich jest godna pochwały. Zaczęły one gremialnie pojawiać się w innych krajach między innymi poprzez przejmowanie podmiotów budowlanych na tamtejszych rynkach, np. w Polsce — tłumaczy ekonomista.

Dzięki temu dziś to hiszpańskie przedsiębiorstwa są dominującymi akcjonariuszami takich spółek, jak np. Budimex, Mostostal Warszawa czy Trakcja.

Patriotyczna Szwecja…

Prawie połowa wartości produkcji budowlano-montażowej uzyskanej poza Polską przypadła na Niemcy. Na kolejnych miejscach znalazły się Szwecja, Belgia, Holandia i Austria. Głośno jest szczególnie o sukcesach polskiej budowlanki w Szwecji. Choć tamtejszy rynek jest bardzo atrakcyjny, nie brakuje na nim „stalowych barier”.

— Rynek szwedzki jest bardzo skoncentrowany i do niedawna opanowany przez zaledwie kilka potężnych koncernów budowlanych. Branża budowlana w tym kraju oraz generalnie społeczeństwo szwedzkie charakteryzuje się patriotyzmem konsumenckim i niechętnie spogląda na firmy i produkty zagraniczne, szczególnie te z byłego bloku wschodniego. Szwedom zdecydowanie łatwiej jest spojrzeć przychylnym okiem na polską siłę roboczą na budowach, ale wybór polskiego generalnego wykonawstwa nie jest już tam tak częstym przypadkiem — mówi Marcin Filipczyk, prezes SN Strukton, trójmiejskiej spółki budowalnej, która specjalizuje się we własnej, opatentowanej technologii gotowej fasady prefabrykowanych ścian betonowych.

65937540-8c2f-11e9-bc42-526af7764f64
Nieruchomości
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
Nieruchomości
autor: Dominika Masajło, Paweł Berłowski
Wysyłany raz w tygodniu
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Firma w Szwecji realizuje projekty mieszkaniowe dla gmin w ramach wygranych przetargów publicznych. SN Strukton na swoim koncie ma trzy projekty publiczne i jeden kontrakt podpisany z inwestorem prywatnym. Jej portfel zamówień wynosi 160 mln. Jak tłumaczy jej szef, szwedzkie spółki nie lubią przegrywać.

— Lokalne podmioty bardzo często zaskarżają słusznośćprzeprowadzonego konkursu, który wygrało przedsiębiorstwo z zewnątrz kraju. Wielokrotnie sami tego doświadczyliśmy. Podstawy protestu były często całkowicie niesłuszne i dla nas niezrozumiałe. Na szczęście sądy odwoławcze podzieliły nasze zdanie i wszystkie procesy wygraliśmy — mówi Marcin Filipczyk.

…i innowacyjny Wschód

Jego obserwacje potwierdza Leszek Gołąbiecki, prezes Unibepu, który za sprawą Unihouse, spółki zależnej, od lat tworzy i stawia drewniane domy w technologii modułowej w Szwecji i w Norwegii. Eksport, łącznie z działalnością Unihouse, stanowi obecnie około 22 proc. sprzedaży grupy Unibep. Północ to nie jedyny kierunek podlaskiej firmy. Ciekawą niszę znalazła na rynkach wschodnich. 15 lat temu spółka weszła do Rosji i na jej terenie realizowała projekty kubaturowe.

— Ze względu na słabą kondycję tamtejszej gospodarki i drastycznie zmniejszająca się liczbę zamówień w październiku 2019 r. podjęliśmy decyzję o całkowitym wycofaniu się z rynku rosyjskiego, tzn. o zamknięciu naszego przedstawicielstwa w Moskwie — informuje prezes Unibepu.

Krok wstecz oznaczał umocnienie się na Białorusi i Ukrainie.

— Oba rynki są otwarte na generalnych wykonawców z Europy Zachodniej, którzy są w stanie zagwarantować wykonanie budowy w terminie, w zakładanym budżecie i w wysokiej jakości — w przeciwieństwie do miejscowych firm. Dodatkowo pojawia się na nich coraz więcej inwestorów z Unii Europejskiej, którzy także wolą powierzyć budowę swoich inwestycji polskiej firmie, bo mają gwarancję, że budowa będzie spełniać europejskie standardy — mówi Leszek Gołąbiecki.

Unibep przygląda się też innym rynkom postsowieckim.

— Polskie firmy zwiększą swoje szanse na zdobycie nowych zleceń poza granicami kraju, jeżeli zdecydują się na współdziałanie w konsorcjach albo nawiążą współpracę z lokalnymi partnerami lub międzynarodowymi grupami budowlanymi z doświadczeniem w realizacji inwestycji w konkretnym regionie. Wejście na nowe rynki zawsze wiąże się z wysokimi kosztami, dlatego we wszystkie działania proeksportowe rodzimych przedsiębiorstw będą musiały aktywnie włączyć się polskie instytucje finansowe, dokładnie tak, jak czynią to obecnie na przykład KUKE czy BGK. Potrzebne jednak będzie istotne zwiększenie skali udzielonego wsparcia — mówi główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu