Budżet na 2012 r. przyjęty bez euforii

BMK
opublikowano: 2011-05-06 00:00

Rząd się cieszy, ekonomiści są sceptyczni, a inwestorzy utrzymują dystans do fiskalnych informacji.

Rząd się cieszy, ekonomiści są sceptyczni, a inwestorzy utrzymują dystans do fiskalnych informacji.

Rząd przyjął wczoraj, w tempie dotąd niespotykanym, projekt przyszłorocznego budżetu.

— Weszliśmy na drogę konsolidacji, ścieśniania, oszczędzania, aby osiągnąć bezpieczny dla Polski próg deficytu i długu publicznego — stwierdził premier Donald Tusk.

Zdaniem Jacka Rostowskiego, ministra finansów, w latach 2011-12 Polska będzie liderem konsolidacji finansów publicznych: deficyt sektora finansów publicznych ma w tym czasie obniżyć się o 5 pkt. proc. — do 2,9 proc. PKB.

— W deficycie budżetowym tej konsolidacji jednak nie widać — zauważa Aleksandra Świątkowska, ekonomistka PKO BP.

Według Stanisława Gomułki, głównego ekonomisty Business Centre Club i byłego ministra finansów, zejście z deficytem do 2,9 proc. PKB to dobry cel.

— Niestety, mało realny, który ponadto ma zostać osiągnięty przez statystyczną manipulację [m.in. przejęcie przez państwo części składki przekazywanej dotąd do OFE — red.] —uważa Stanisław Gomułka.

Zdaniem Aleksandry Świątkowskiej, założenia makroekonomiczne, na których zbudowano przyszłoroczny budżet (patrz ramka) są ostrożne. W przeciwieństwie do prognoz dochodów, w których konserwatyzmu nie widać.

— Szczególnie wątpliwa jest prognoza dochodów z CIT, które mają wzrosnąć w ciągu trzech lat o 70 proc. Za ambitny trzeba też uznać zakładany w 2012 r. wzrost wpływów z VAT i akcyzy — dodaje Stanisław Gomułka.

Ma też wątpliwości do strony wydatkowej (szczególnie w kwestii budzącej kontrowersje władz lokalnych reguły wydatkowej), a także zakładanego blisko 15-procentowego wzrostu inwestycji sektora prywatnego.

— Absolutnie kluczowym zadaniem rządu było przedstawienie budżetu, który nie będzie od razu budził oporu Komisji Europejskiej. I budżet skonstruowano zgodnie z tym pragmatycznym celem. Jeśli powstaną problemy z jego realizacją, będą to problemy przyszłego rządu — zauważa były wiceminister finansów.

Z podobnego założenia wyszli inwestorzy, którzy nie zareagowali na przyjęcie projektu.

— Do czasu ogłoszenia wyników wyborów newsy fiskalne traktowane będą przez rynki finansowe z dużym dystansem. Dopiero jesienią dowiemy się, jak będzie wyglądać polityka fiskalna w 2012 r. — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista BNP Paribas Fortis.