Budżet nie dopłaci do zakupu e-aut

opublikowano: 07-06-2017, 22:00

Rząd nie widzi możliwości dotowania elektrycznych samochodów dla Kowalskiego. Stawia na rozwój stacji ładowania i zwolnienia z akcyzy.

Warunkiem realnego rozwoju elektromobilności w Polsce jest stworzenie systemu bezpośrednich dopłat finansowych z budżetu państwa do każdego zakupu e-auta. Tego zdania są eksperci Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, których opinię „PB” opublikował pod koniec maja. Adrian Furgalski, szef TOR, uważa, że prawdziwą zachętą byłoby dofinansowanie rzędu 30 tys. zł, bo auta elektryczne są nawet dwukrotnie droższe od spalinowych.

Jadwiga Emilewicz
Zobacz więcej

Jadwiga Emilewicz Marek Wiśniewski

Rząd chce, by za osiem lat po polskich drogach jeździł ich aż milion, jednak dotacje nie wchodzą w grę.

— Z uwagi na wysoki koszt dla budżetu państwa bezpośrednie dopłacanie klientom indywidualnym do zakupu pojazdów elektrycznych nie jest na razie możliwe. Proponujemy system innych zachęt, które w połączeniu z nadchodzącym światowym boomem na pojazdy z napędem alternatywnym spowodują, że coraz więcej osób w naszym kraju będzie się decydować na kupno e-pojazdu — mówi Jadwiga Emilewicz, wiceminister rozwoju.

Czas pokaże

Program rozwoju elektromobilności rząd przyjął w marcu, a nad projektem ustawy pracują wspólnie resorty energii i rozwoju. Do kupowania samochodów elektrycznych zachęcać mają: zwolnienie z akcyzy i opłat za parkowanie, przyspieszona amortyzacja e-aut oraz możliwość poruszania się buspasami. Eksperci uważają te propozycje za zbyt skromne w kontekście ambitnych rządowych celów, jednak zdaniem Jadwigi Emilewicz, dopłaty nie są konieczne.

— Elektromobilność to przyszłość i coraz więcej koncernów motoryzacyjnych na nią stawia. Przełom technologiczny spowoduje rozwój infrastruktury do ładowania e- -samochodów, znacznie zwiększy się podaż takich pojazdów, a co za tym idzie, spadną ceny zakupu oraz koszty eksploatacji. Kładziemy nacisk na rozwój infrastruktury do obsługi transportu niskoemisyjnego i elektrycznego transportu publicznego. Na ten cel samorządy dostaną finansowanie — mówi Jadwiga Emilewicz.

Informuje, że resort rozwoju widzi potencjalne źródło dofinansowania elektromobilności.

— Wkrótce powstanie Fundusz Niskoemisyjnego Transportu, do którego trafiać ma docelowo 1,5 proc. wpływów z akcyzy od paliw silnikowych. W ciągu najbliższych 10 lat jego budżet wyniesie około 4,6 mld zł — mówi wiceminister rozwoju.

Fiskus z prądem

Projekt ustawy o elektromobilności zakłada, że dobry przykład obywatelom i firmom ma dać administracja publiczna. Docelowo ponad połowę flot ministerstw, organów i urzędów państwowych (z wyjątkami) mają stanowić e-pojazdy. Co zaskakujące, przeciwko temu obowiązkowi wystąpiły: kancelaria premiera i resorty spraw zagranicznych oraz finansów. Ministerstwo Finansów chce wyłączenia z elektrycznego obligo służb celno-skarbowych. Okazuje się jednak, że fiskus nie wywinie się od jeżdżenia elektrykami.

— Wątpliwości w tej sprawie zostały wyjaśnione między naszymi resortami i mam nadzieję, że służby podległe Krajowej Administracji Skarbowej i pozostała administracja będą realizować program elektromobilności w swojej flocie. Uzgodnienia z kancelarią premiera jeszcze trwają — informuje Jadwiga Emilewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu