Budżet państwa sięgnął po rekord

opublikowano: 22-06-2017, 22:00

Po maju deficyt budżetowy jest ledwie zauważalny. W kolejnych miesiącach nabierze tempa, ale są spore szanse na to, aby pobić ustawowy plan

Po pięciu miesiącach roku deficyt budżetowy wyniósł 0,2 mld zł — wynika z szacunkowych danych. To zaledwie 0,3 proc. z zakładanych na ten rok 59,3 mld zł i najmniej od 25 lat, a więc od kiedy Ministerstwo Finansów zaczęło publikować dane o wykonaniu budżetu. W kolejnych miesiącach deficyt nabierze tempa, przede wszystkim za sprawą wzrostu wydatków majątkowych (inwestycji), ale mimo wszystko powinno być lepiej, niż zaplanowano w ustawie budżetowej. Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP, szacuje, że rok powinien się zamknąć w okolicach 40 mld zł.

Podatkowa rozpusta

Za dotychczasowym osiągnięciem stoi przede wszystkim dobra koniunktura gospodarcza i idące z nią w parze wpływy podatkowe. — W tym roku nominalna dynamika PKB przyspieszyła dużo bardziej niż realna — w ubiegłym roku wyniósł około 3 proc., obecnie jest to koło 6 proc., a to od niej zależą dochody podatkowe.

Ponadto struktura PKB z perspektywy wydajności dochodów podatkowych jest bardzo korzystna, bo cały czas duży wkład ma konsumpcja. Dynamika zmian w dochodach podatkowych jest co do zasady wyższa niż wahania tempa wzrostu gospodarczego. W tym konkretnym przypadku oznacza to, że koniunktura gospodarcza w Polsce się poprawiła, PKB nominalny nabrał tempa, a dochody podatkowe przyrosły jeszcze mocniej — wyjaśnia Piotr Bujak.

Dochody budżetowe po pięciu miesiącach roku wyniosły 143,3 mld zł, co odpowiada za 44 proc. wartości założonej w ustawie budżetowej. W porównaniu z analogicznym okresem w roku ubiegłym były wyższe o 14,2 mld zł. Dochody podatkowe w ujęciu rok do roku wzrosły we wszystkich głównych kategoriach. Szczególnie pozytywnie na tym tle wyróżniły się dochody z podatku VAT.

W porównaniu z okresem styczeń-maj 2016 r. w tym roku były wyższe o 15,9 mld zł, a więc aż o 30 proc. Nie ulega wątpliwości, że jest to pokłosie walki rządu o poprawę ściągalności VAT. Korzyści z tego tytułu dla salda budżetu nie są jednak tak jednoznaczne dla wszystkich podmiotów gospodarczych. Przykładem jest branżabudowlana, która od 1 stycznia 2017 r. została objęta tzw. odwróconym VAT. Cała procedura przyspiesza transfer dochodów podatkowych do państwowej kasy, ale zmusza firmy (realizujące usługi jako podwykonawcy) do oczekiwania na zwrot — ustawowo 60 dni, ale przy zastrzeżeniach skarbówki proces się przeciąga.

Efekty widać w statystyce dotyczącej płynności. Wskaźnik płynności finansowej pierwszego stopnia (stosunek inwestycji do zobowiązań krótkoterminowych) w I kw. 2017 r. w branży budowlanej wyniósł 53,8 proc., a więc o 1,1 pkt. proc. mniej niż rok wcześniej. Dla wszystkich przedsiębiorstw ogółem sytuacja nie zmieniła się — w I kw. 2016 i 2017 wskaźnik wyniósł 37,4 proc.

— Rzeczywiście, są sygnały, że niektóre branże mają problemy z płynnością. Jednak nie są one na tyle poważne, aby mówić o istotnym negatywnymskutku, tym bardziej że są też efekty pozytywne, np. w branżach związanych z obrotem paliwami czy stalą poprawiły się warunki działania. Tak więc uboczne skutki poprawy ściągalności VAT są zarówno pozytywne, jak i negatywne, a efekt netto dla wszystkich branż jest mniej więcej neutralny — mówi Piotr Bujak.

Reszta na spokojnie

W ramach dochodów niepodatkowych od stycznia do maja do państwowej kasy trafiło 9,2 mld zł, a więc o 7,4 mln zł mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Wtedy jednak dodatkowym zastrzykiem była wpłata gotówki z tytułu aukcji LTE. Przez pięć miesięcy tego roku z państwowego budżetu wydano 143,5 mld zł, czyli 37,3 proc. planu. W 2016 r. po tej stronie salda widniało 142,6 mld zł, czyli 38,7 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu