Bukmacherzy kłócą się o reklamy

Prace nad ustawą hazardową zamarły, a polskim bukmacherom bardzo nie podobają się zapisy dotyczące reklamy.

Ustawa hazardowa nie ma szczęścia do nowelizacji. Za rządów poprzedniej ekipy wszelkie próby zmiany przepisów były przez lata utrącane po wybuchu tzw. ustawy hazardowej. Nowe władze tematem szybko się zajęły, ale ostatnio prace nad nowymi rozwiązaniami zamarły. Nowelizacja ustawy jest już po pierwszym czytaniu w Sejmie i trafiła do komisji finansów publicznych. Tam jednak utknęła. Ostatni raz dyskutowano o niej ponad miesiąc temu i nie wiadomo, kiedy posłowie do niej wrócą. — Czekamy na stanowisko Komisji Europejskiej — mówi Maria Zuba, posłanka PiS i przewodnicząca podkomisji zajmującej się ustawą hazardową.

Polskie kontrowersje

Nowelizacja przepisów hazardowych została notyfikowana już pod koniec lipca. Przedstawiciele Ministerstwa Finansów zapowiadali, że spodziewają się odpowiedzi do końca października, teraz jest mowa o grudniu. Według założeń ustawa miała wejść w życie od początku przyszłego roku, staje się to jednak coraz mniej prawdopodobne, zwłaszcza że kontrowersji wciąż nie brakuje. Jedną z głównych osi sporu są zapisy dotyczące reklam

bukmacherów. Dziś są one zakazane, można natomiast „informować o sponsorowaniu”. W trakcie rządowych prac nad nowelizacją Jarosław Gowin, minister nauki, doprowadził do „uzupełnienia projektowanych regulacji o możliwość reklamowania zakładów bukmacherskich”. W myśl zaproponowanych przepisów reklamować się bez ograniczeń będą mogły m.in. firmy, które nie zarejestrowały się w Polsce. Tymczasem według zarejestrowanych w Polsce bukmacherów, wprowadzenie przepisów w takiej formie przyczyni się do zwiększenia udziałów rynkowych firm, które nie płacą w Polsce podatków, a już obecnie, według różnych szacunków, odpowiadają one za ponad 80 proc. obrotów branży. — Żaden organ nie będzie mógł tego zabronić i nałożyć jakichkolwiek sankcji. Ponadto dozwolone będzie czerpanie korzyści z takiej reklamy. Oznacza to, że nie tylko nie zostanie spełniony główny cel nowelizacji, a więc „ograniczenie zjawiska szarej strefy”, ale szara strefa rozwinie się jeszcze bardziej — uważa Marta Kostka, prezes Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich. Polscy bukmacherzy w ramach walki o zmianę przepisów zlecili nawet TNS Polska przeprowadzenie badania wśród Polaków, dotyczącego ich opinii na temat reklam zagranicznych bukmacherów. Na pytanie, czy nielegalne firmy bukmacherskie powinny

mieć możliwość reklamowania na terytorium Polski, 78 proc. ankietowanych odpowiedziało, że nie. — Ostatnią szansą na zmianę tego skrajnie niekorzystnego zapisu dla uczciwych firm będą prace komisji finansów publicznych. Jako legalne podmioty oczekujemy zmiany brzmienia artykułu 29 — mówi Marta Kostka.

Europejska liberalizacja

Przedstawiciele niezarejestrowanych w Polsce operatorów bukmacherskich — z których część wycofała się z rynku po wejściu w życie poprzedniej, restrykcyjnej ustawy — są zwolennikami daleko posuniętej liberalizacji zasad reklamowania branży, choć też nie chcą wolnoamerykanki. — Uważamy, że reklama produktów firm bukmacherskich, posiadających licencję w Unii Europejskiej, powinna być dozwolona. Oczywiście, korzystając z przykładów innych rynków, zasady reklamowania powinny być jasno uregulowane — mówi Joanna Dzios, rzecznik EGBA, stowarzyszenia największych europejskich bukmacherów. W proponowanych przez rząd przepisach zagranicznym bukmacherom najbardziej przeszkadza brak zmian w opodatkowaniu branży, które uważają za zbyt wysokie, a także brak okresów przejściowych dla operatorów, starających się o licencję na polskim rynku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bukmacherzy kłócą się o reklamy