bValue czatuje na zysk

opublikowano: 26-02-2018, 22:00

Tidio, w które zainwestował fundusz, dostarcza małym firmom narzędzie do czatów z klientami. Teraz będzie pracować nad botem

Poszukiwania „polskiego jednorożca”, o którym marzą wszyscy twórcy start-upów, nie ustają. Na razie jest dużo dobrych pomysłów na biznes. Giełdowy LiveChat na produkcji komunikatorów internetowych dla biznesu zbudował silną pozycję na rynku i obsługuje obecnie ponad 23 tys. klientów, w tym duże, międzynarodowe koncerny. Chętnych do powtórzenia jego sukcesu nie brakuje. Fundusz bValue, inwestujący w start-upy pieniądze pochodzące m.in. od znanych inwestorów giełdowych (patrz ramka), został właśnie udziałowcem spółki Tidio, która oferuje platformę czatową dla biznesu, celując w małych i średnich przedsiębiorców.

NA ZACHÓD: Fundusz bValue, w którym partnerem zarządzającym jest Maciej Balsewicz (drugi z prawej), liczy na to, że Paweł Szczerba, Tytus Gołas i Marcin Wiktor będą rozwijali Tidio przede wszystkim na rynkach zagranicznych. Obecnie najwięcej klientów jest z USA i Kanady, a dzięki pieniądzom inwestorów wkrótce ruszy biuro w Berlinie.
Zobacz więcej

NA ZACHÓD: Fundusz bValue, w którym partnerem zarządzającym jest Maciej Balsewicz (drugi z prawej), liczy na to, że Paweł Szczerba, Tytus Gołas i Marcin Wiktor będą rozwijali Tidio przede wszystkim na rynkach zagranicznych. Obecnie najwięcej klientów jest z USA i Kanady, a dzięki pieniądzom inwestorów wkrótce ruszy biuro w Berlinie. Fot. Marek Wiśniewski

— Zainwestowaliśmy w Tidio 3 mln zł z opcją kolejnego dokapitalizowania spółki 2 mln zł. Tidio już teraz ma dobry, łatwo skalowalny produkt, który generuje większość przychodów na rynkach zagranicznych. Chcemy pomóc spółce w ekspansji międzynarodowej i otwarciu biura w Berlinie, a także stworzeniu kolejnego produktu, czyli czatbota, co wymaga sporych nakładów — mówi Maciej Balsewicz, partner zarządzający bValue.

Próby i błędy

Historia Tidio zaczęła się na początku dekady. Dwóch trójmiejskich przedsiębiorców — Marcin Wiktor i Paweł Szczerba — chciało wtedy rozkręcić biznes w branży internetowej. Początki były trudne. — Chcieliśmy rozwinąć w Polsce klony zagranicznych serwisów. Stworzyliśmy Serwiseo, które miało być platformą do wyszukiwania fachowców z branży remontowo-budowlanej. Drugim pomysłem był Parkliteracki.pl, który miał być polskim odpowiednikiem GoodReads. Na oba projekty pozyskaliśmy dotacje, ale trudno było zbudować odpowiednią bazę użytkowników. W dodatku programowanie zlecaliśmy na zewnątrz, więc zjadały nas jego koszty — mówi Paweł Szczerba, udziałowiec Tidio. Wtedy na horyzoncie spółki pojawił się… licealista ze Szczecina.

— W 2011 r. napisał do mnie Paweł, szukali kogoś do robienia social mediów. Rozpoczęliśmy współpracę, a potem zajęliśmy się innymi projektami. Poprzednie nie szły, więc na przełomie 2013 i 2014 r. uruchomiliśmy Tidio Mobile, które konwertowało zwykłe strony na mobilne. Wtedy zauważyliśmy, że klientów bardzo interesują narzędzia do czatów. Usiadłem, w dwa tygodnie napisałem aplikację — i biznes ruszył — mówi Tytus Gołas, dziś dyrektor zarządzający i udziałowiec Tidio. Obecnie Tidio ma około 6 tys. płacących klientów, z czego tylko 5 proc. pochodzi z Polski.

— Najwięcej klientów mamy w USA. Naszą grupą docelową są małe i średnie przedsiębiorstwa, na przykład sklepy internetowe, których nie stać na narzędzia w rodzaju LiveChatu, ale mogą płacić za prostsze rozwiązania,dostarczające podobną funkcjonalność — mówi Marcin Wiktor. Po drodze w spółkę zainwestowało kilku aniołów biznesu, m.in. tenisista Marcin Fyrstenberg. Teraz, dzięki pieniądzom od bValue, ma powstać druga noga biznesowa.

— Od prawie roku intensywnie pracujemy nad botem, który będzie uzupełniał czat. Przy dobrych algorytmach i analizie najczęstszych problemów klientów bot jest w stanie na bieżąco odpowiadać na większość pytań, co w przypadku małych, często jednoosobowych firm, jest kluczowe, bo przecież nikt nie będzie ciągle siedział na czacie. Trzeba to jednak zrobić dobrze, bo botów jest dużo, ale kontakt z większością jest wyłącznie frustrujący — mówi Tytus Gołas. Spółka nie obawia się konkurencji ze strony internetowych gigantów.

— Nad takimi rozwiązaniami pracuje wiele firm, na czele z Facebookiem. Duże firmy są jednak bardziej powolne, jeśli chodzi o wdrażanie innowacji, poza tym celują raczej w większych klientów. Na rynku jest miejsce na taką firmę jak nasza — mówi Tytus Gołas.

Wypychanie portfela

Tidio jest ósmą spółką w portfelu bValue. Fundusz zainwestował do tej pory m.in. w CallPage, dostarczające narzędzie do oddzwanianiado użytkowników stron internetowych, pomagającą w szukaniu pracy aplikację JobSquare czy platformę Shoplo, służącą do tworzenia e-sklepów.

— Interesują nas głównie spółki z segmentu SaaS [oprogramowanie jako usługa — red.], obsługujące klientów biznesowych, ale inwestujemy też m.in. w producentów sprzętu z dziedziny internetu rzeczy. Jeśli spółka ma 20 tys. zł miesięcznego przychodu, to może znaleźć się na naszym celowniku — mówi Maciej Balsewicz. Tidio to pierwsza, ale na pewno nie ostatnia inwestycja funduszu w tym roku. Co miesiąc przeprowadzamy szczegółowe analizy mniej więcej dziesięciu start-upów. Z większości projektów nic nie wychodzi, ale prowadzimy obecnie poważne rozmowy z czterema spółkami, w które możemy zainwestować w najbliższym czasie — mówi Maciej Balsewicz. Na razie bValue nie zamknęło żadnej inwestycji.

— Najbardziej dojrzałym biznesem w naszym portfelu jest CallPage, który po inwestycji bValue zwiększył przychody piętnastokrotnie. Gdy zwiększy je jeszcze o 100 proc., skala będzie odpowiednia, by np. wprowadzić go na NewConnect lub pozyskać kolejną rundę VC — mówi Maciej Balsewicz. © Ⓟ

Dobra obsada

Fundusz bValue Angels VC ruszył na początku 2016 r. Jego pomysłodawcami są Maciej Balsewicz, w przeszłości m.in. wiceprezes funduszu PineBridge, oraz Dariusz Żuk, współtwórca Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości (AIP). W gronie „partnerów biznesowych” funduszu, czyli jego inwestorów, którzy mogą też wesprzeć spółki portfelowe doświadczeniem lub kontaktami, są: Marian Owerko, znany z Bakallandu, Marek Dziubiński, prezes Medicalgorithmics, Rafał Brzoska, szef grupy Integer, Tomaszowie Misiak i Hanczarek z Work Service’u, a także Rossen Hadijev, który był m.in. dyrektorem zarządzającym funduszu PineBridge. Inwestorzy zobowiązali się, że na zakupy spółek do portfela — głównie z segmentu nowych technologii, handlu internetowego i przemysłu 4.0 — mogą przeznaczyć nawet 100 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / bValue czatuje na zysk