Chiny to największy rynek motoryzacyjny świata i nowe tryskające źródło dochodów dla zagranicznych koncernów motoryzacyjnych. Jest jednak druga strona medalu. Chińczycy produkują coraz więcej fałszywek.

Firma konsultingowa Frost & Sullivan szacuje, że wartość światowego rynku podrabianych części samochodowych przebije w tym roku 45 mld USD. To prawie cztery razy więcej niż w 2008 r. Z kolei Japan Auto Parts Industries Association twierdzi, że z samych Chin pochodzi nawet 83 proc. nielegalnej produkcji. Tajwan i Tajlandia mają po 5 proc. udziałów w zakazanym rynku, a Japonia i Malezja po 2 proc.
Chińczycy są mistrzami w tym fachu, bo podrabiają dosłownie wszystko, od uszczelek i świec zapłonowych, po klocki hamulcowe i poduszki powietrzne. Obserwują system produkcyjny w fabrykach zachodnich koncernów i przenoszą go do swoich mniejszych lub większych warsztatów.
Portal „Auto Evolution” zauważa, że trudno jest oszacować liczbę zakładów produkujących podróbki. Pokazem siły i możliwość jest jednak pewna fabryka uszczelek, która wyprodukowała w zeszłym roku 10 mln sztuk gumowych części.
Piraci motoryzacyjni działają na skalę porównywalną chyba tylko z tymi, którzy przemykają w „przestworzach” torrentów.