Rada nadzorcza Centromoru zgodziła się oddać 17 proc. akcji Stoczni Szczecińskiej Porta Holding za stosowną rekompensatę. Jednak właściciele spółki mogą stracić swoje udziały, nie otrzymując w zamian nic.
25 czerwca WZA Stoczni Szczecińskiej Porty Holding (SSPH) ma podjąć decyzję o obniżeniu i równoczesnym podwyższeniu kapitału akcyjnego firmy. Ma to umożliwić objęcie kontroli nad firmą Skarbowi Państwa.
— Rada nadzorcza nie sprzeciwia się tej transakcji, oczywiście pod warunkiem, że Centromor nie poniesie strat z powodu przekazania akcji stoczni Skarbowi Państwa — mówi Ryszard Ferworn, prezes Centromoru.
Spółka ma 17 proc. akcji SSPH.
Szefowie spółki we wtorek mają przedstawić stronie rządowej swoje propozycje. W grę wchodzi przekazanie praw korporacyjnych, czy też oddanie akcji stoczni w zamian za zbycie przez Portę Holding posiadanych walorów Centromoru.
— Objęlibyśmy własne akcje, które zgodnie z prawem musielibyśmy umorzyć albo odsprzedać. Taka transakcja nie jest prosta, ponieważ mamy informację, że akcje Centromoru, należące do Porty Holding, są częściowo zastawione w BRE Banku. Jest jednak także część akcji nie zastawionych, która mogłaby wystarczyć, by dokonać zamiany — dodaje prezes Ferworn.
Kolejny pomysł to przejęcie przez Centromor — w zamian za akcje stoczni — aktywów należących do grupy.
— Chętnie przejęlibyśmy akcje spółki Bomet albo Żeglugi Szczecińskiej, choć w tym ostatnim przypadku należałoby przeprowadzić badanie firmy, ponieważ ma ona dość wysokie obciążenia i trzeba przeanalizować, czy objęcie jej akcji byłoby dla nas opłacalne — dodaje prezes.
MSP nie ujawnia, czy zgodzi się na te propozycje.
Kapitał akcyjny SSPH wynosi 87 mln zł, natomiast Centromoru 9,8 mln zł, z czego 55 proc. należy do Grupy Przemysłowej (skupiającej menedżerów), a pozostałe 45 proc. do Porty Holding i 28 udziałowców.
Niewykluczone jednak, że akcjonariusze stoczni nie dostaną nic za swoje pakiety. Zgodnie z art. 457 ksh., mimo obniżenia kapitału zakładowego, nie zwraca się akcjonariuszom wkładów ani wypłat za umorzone akcje i nie zostają oni zwolnieni od wniesienia wkładów na kapitał, jeśli równocześnie z jego obniżeniem następuje podwyższenie kapitału zakładowego albo kiedy obniżenie kapitału ma wyrównać poniesione straty.
Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu, która ma poręczyć kredyt dla stoczni, nie wyklucza takiego scenariusza.
Problemem wciąż jednak pozostaje fakt zastawienia akcji w BRE Banku. Przedstawiciele rządu od kilku dni wyrażają zdziwienie tą informacją. Nie wiadomo, czy SP, do którego należy około 10 proc. akcji stoczni, zajrzał do księgi akcyjnej, do której podmiot dysponujący zastawem musi zostać wpisany. Jeśli nie ma w niej wzmianki o banku, to BRE Banku nie można uznać za zastawnika. Tych zawiłości jednak dotąd nikt nie wyjaśnił.



