Wojna na Bliskim Wschodzie, która trwa już szósty dzień, doprowadziła do niemal całkowitego wstrzymania ruchu tankowców przez Cieśninę Ormuz. Szlak ten jest kluczowy dla globalnej stabilności energetycznej, ponieważ odpowiada za transport około 20 proc. światowych zasobów LNG. Dodatkowym czynnikiem napędzającym niepokój inwestorów było zamknięcie przez Katar kompleksu Ras Laffan, największego na świecie terminalu skraplania gazu, co nastąpiło po ataku irańskiego drona. Choć administracja USA zasygnalizowała plan zabezpieczenia przepływu jednostek, brak konkretnych szczegółów sprawił, że rynek nadal wycenia ryzyko poważnych zakłóceń w handlu międzynarodowym.
Europa w obliczu walki o kurczące się zasoby
Sytuacja energetyczna na Starym Kontynencie jest obecnie wyjątkowo napięta, ponieważ mroźna zima znacząco wyczerpała i tak już niskie rezerwy paliwa w magazynach. Aby odbudować zapasy przed kolejnym sezonem, Europa będzie zmuszona do zakupu dużych wolumenów LNG w nadchodzących miesiącach letnich. Dodatkowo, europejscy importerzy stają do ostrej walki o ładunki z odbiorcami z Azji, co nieuchronnie prowadzi do dalszej presji cenowej.
Rekordowe notowania i widmo kryzysu inflacyjnego
Na parkiecie w Amsterdamie kontrakty terminowe, będące punktem odniesienia dla całego kontynentu, rosły przed godziną 9-tą o 9,2 proc. do poziomu 53,26 euro za megawatogodzinę, ograniczając jednak nieco skalę zwyżki po wcześniejszej 13-proc. aprecjacji. Tak gwałtowny skok cen gazu do najwyższych poziomów od 3 lat wywołuje obawy o powrót wysokiej inflacji oraz nadejście globalnego kryzysu energetycznego.
