Ceny prądu w zamrażarce

opublikowano: 30-12-2018, 22:00

Parlament przyjął przepisy pozwalające utrzymać stawki za energię na poziomie z 2018 r. Przedsiębiorcy liczą na więcej

W sobotę w nocy Senat przyjął ustawę obniżającą publiczne daniny oraz wprowadzającą system dopłat, dzięki którym wyhamowane zostaną podwyżki cen energii, zaplanowane na 2019 r. Podatek akcyzowy na prąd zostanie obniżony z 20 zł za MWh do 5 zł za MWh. Dzięki temu rachunki konsumentów nie zwiększą się o 1,85 mld zł. Zostanie również obniżona tzw. opłata przejściowa, którą dwa lata temu rząd podwyższył, by ratować deficytową spółkę, Zarządcę Rozliczeń, która została powołana m.in. w celu obsługi systemu rozwiązywania kontraktów długoterminowych, które funkcjonowały w energetyce. Dzięki redukcji tej daniny rachunki w 2019 r. nie wzrosną o 2,24 mld zł.

Premier Mateusz Morawiecki i Krzysztof Tchórzewski,
minister energii przedstawili przepisy dające firmom energetycznym czas do
kwietnia na renegocjowanie umów z klientami i wyrównanie kosztów podwyżek,
które nastąpią od stycznia.
Zobacz więcej

NAJPIERW DROŻEJ, PÓŹNIEJ TANIEJ:

Premier Mateusz Morawiecki i Krzysztof Tchórzewski, minister energii przedstawili przepisy dające firmom energetycznym czas do kwietnia na renegocjowanie umów z klientami i wyrównanie kosztów podwyżek, które nastąpią od stycznia. Fot. Piotr MAolęcki

Jej obniżenie było jednym z postulatów przedsiębiorców energochłonnych, w których najmocniej uderzają podwyżki cen prądu.

— O zmniejszenie opłaty przejściowej zabiegaliśmy przez dwa lata. Bezskutecznie. Teraz okazało, że można ją przeprowadzić w kilka dni. Jesteśmy bardzo zadowoleni — mówi Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, pełnomocnik zarządu ds. zarządzania energią elektryczną w ZGH Bolesław.

Przedstawiciele opozycji obawiają się jednak, że obniżka może mieć negatywny wpływ na bieżącą działalność Zarządcy Rozliczeń. Krzysztof Tchórzewski, minister energii przekonuje, że spółka już rozliczyła się z głównymi kontrahentami i ma nadwyżki finansowej.

Dopłaty do cennika

W obniżce cen energii pomóc ma również sprzedaż na aukcjach części uprawnień do emisji CO2. Chodzi o uprawnienia, które nie zostały przekazane właścicielom instalacji wytwarzających energię elektryczną przed rozpoczęciem eksploatacji. Krzysztof Tchórzewski spodziewa się pozyskania z tej transakcji 5 mld zł. 1 mld zł trafi na rachunek klimatyczny, a 80 proc. wpływów zostanie przelane do Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny. Dotowane z niego będą spółki obrotu, otrzymają wypłatę różnicy między cenami z taryf lub cenników i hurtowymi, obowiązującymi na rynku. Dzięki temu rachunki konsumentów nie zwiększą się o 4 mld zł. Rząd zakłada, że w 2019 r. ceny pozostaną na poziomie z czerwca 2018 r.

Przekazywanie pieniędzy z nowego funduszu spółkom energetycznym budzi jednak sporo wątpliwości. Podczas prac parlamentarnych Biuro Legislacyjne Sejmu zwróciło uwagę, że w ustawie o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianychnapisano, że co najmniej połowę rocznych przychodów uzyskanych z aukcji przeznacza się na cele klimatyczne. Tymczasem rząd chce wypłacić 80 proc. przychodów z aukcji dla firm energetycznych. Krzysztof Tchórzewski zapewnił jednak, że wskaźniki nie są sprzeczne. Podkreślił, że w przyszłym roku będą sprzedawane także inne uprawnienia i z globalnej puli przychodów z aukcji, przynajmniej połowa będzie w 2019 r. przeznaczona na cele przewidziane w ustawie o systemie handlu uprawnieniami do emisji. Warto jednak przypomnieć, że część pieniędzy z innej puli uprawnień, niż te które mają zostać sprzedane, by dofinansować spółki obrotu, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii obiecało już podmiotom energochłonnym. Zapowiedziało wprowadzenie ustawy, dzięki której otrzymają oni rekompensaty sięgające 25 proc. wartości uprawnień. Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej zakłada, że oprócz obecnie proponowanych rozwiązań obniżających ceny prądu, rząd wywiąże się również z obiecanych rekompensat.

— Staramy się o nie od czterech lat, a od dwóch miesięcy prowadzimy ze stroną rządową konsultacje, dotyczące projektu ustawy i mamy nadzieję, że wkrótce zostanie wprowadzony w życie, ale wcześniej musi być zaopiniowany przez Komisję Europejską (KE) — mówi Stefan Dzienniak.

Henryk Kaliś spodziewa się, że projekt wkrótce trafi pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów, rządu oraz parlamentu. Ma nadzieję, że równolegle będą trały prace związane z unijną notyfikacją przepisów o rekompensatach. Zakłada, że KE zaopiniuje je w 2-3 miesiące. Przedstawiciele firm energochłonnych podkreślają, że podobne rekompensaty mają inne przedsiębiorstwa w Europie. Bruksela zazwyczaj godzi się na nie, bo w przeciwnym razie przedsiębiorcy energochłonni mogliby przenieść produkcję poza kontynent.

Unijny dylemat

Bardziej skomplikowana jest sprawa zgodności z unijnymi zasadami i konieczności notyfikowania w Brukseli obecnie wprowadzanych w Polsce przepisów, dotyczących przekazywania wpływów z aukcji dla firm obrotu energią. Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej obawia się, że KE zakwestionuje je jako niedozwoloną pomoc publiczną, ponieważ unijne dyrektywy zalecają przeznaczanie przynajmniej połowy przychodów z aukcji na cele klimatyczne. Przedstawiciele rządu zapewniają, że nie ma zagrożenia, bo europejskie przepisy zawierają zalecenia, a nie nakaz.

Wielu rynkowych specjalistów uważa jednak, że przepisy pozwalające wypłacać pieniądze z aukcji spółkom obrotu powinny być opiniowane przez KE. Stefan Dzienniak jest zaskoczony tym, że przekazanie 80 proc. wpływów z aukcji emisyjnych dla firm energetycznych rząd wprowadza bez notyfikacji Brukseli, a 25 proc. przychodów z podobnego źródła, na rekompensaty dla podmiotów energochłonnych, musi być uzgodnione z KE.

Dyskusje o dysponowaniu pieniędzmi ze sprzedaży uprawnień do emisji zgodnie z unijnymi regułami toczą się w Polsce od lat. Już w 2012 r. Dziennik Gazeta Prawna pisał, że resort finansów chciał przeznaczać je na łatanie dziury budżetowej i ochronę przed uruchomieniem procedury nadmiernego deficytu, a Ministerstwo Gospodarki na inwestycje energetyczne, poprawiające efektywność. Wówczas także zastanawiano się, czy Bruksela zgodzi się na ratowanie budżetu państwa pieniędzmi z CO2. Z sygnałów medialnych wynikało, że tak. Jak postąpi obecnie — trudno spekulować. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy