W środę rano cena ropy Brent spadła o 1,3 proc. i kształtowała się w pobliżu 59,89 dolarów za baryłkę, a notowania amerykańskiej ropy West Texas Intermediate obniżył się o 1,7 proc. do okolic 56,13 dolarów za baryłkę, kontynuując spadki z poprzedniej sesji handlowej. Reakcja rynku była bezpośrednio związana z oświadczeniem prezydenta Stanów Zjednoczonych, że Waszyngton osiągnął porozumienie z Caracas w sprawie zakupu wenezuelskiej ropy naftowej o wartości około 2,8 mld dolarów, co ma przełożyć się na większe dostawy surowca do największego konsumenta na świecie.
Większa podaż kluczem do spadku cen
Według agencji Reuters umowa może obejmować przekierowanie ładunków pierwotnie przeznaczonych dla Chin do Stanów Zjednoczonych, zwiększając tym samym globalną podaż surowca. Inwestorzy obawiają się, że dodatkowa ropa w miarę realizacji porozumienia jeszcze bardziej obciąży rynek, który już teraz zmaga się z nadpodażą i stosunkowo słabym popytem po ubiegłorocznym spadku aktywności przemysłowej w wielu regionach świata.
Perspektywa nadpodaży w 2026 roku
Eksperci z sektora energetycznego podkreślają, że obawy o nadmierną podaż mogą się jeszcze umocnić, ponieważ już wcześniej prognozowano, że światowy rynek ropy może doświadczyć nadwyżki nawet 3 mln baryłek dziennie w pierwszej połowie 2026 roku. W połączeniu z możliwym zwiększeniem eksportu z Wenezueli, perspektywy cen ropy pozostają pod presją, mimo że obserwowane są krótkotrwałe wahania i lokalne odbicia notowań w odpowiedzi na geopolityczne wydarzenia.
