Wymienia on cztery powody wspierające jego niedźwiedzią prognozę.
Po pierwsze, rynki surowców mają nadmierna podać. Przez ostatnią dekadę producenci zmagali się, by zaspokoić popyt. Poślizg pomiędzy planowaniem i dostarczeniem surowca na rynek, jeszcze przez następne lata będziemy obserwować wzrost podaży surowców.
Po drugie, wzrost gospodarczy w Chinach, będących największym źródłem popytu na surowce, będzie w najbliższych latach spowalniała.
Po trzecie, Chiny będą przechodziły do bardziej stabilnego wzrostu, opartego w mniejszym stopniu na surowcach. Nawet jeśli wzrost PKB powróci do poziomu 10 proc. rocznie, to nie będzie on wsparty w tak dużym stopniu na surowcach.
W końcu, ostatni boom popytu w Chinach spowodował, że zgromadziły one zapasy znacznie przekraczające zapotrzebowanie. W tej sytuacji Chiny mogą się stać nawet eksporterem pewnych surowców.
- Choć ceny niektórych surowców są juz znacznie poniżej swoich szczytów, to nie sądzę, by rynek niedźwiedzia się już skończył. Myślę, że przed nami jeszcze długa droga – powiedział.
