Inflacja stanęła jak zamurowana. A miała wzrosnąć. Oddalają się podwyżki stóp i rosną ceny obligacji.
Nie o 1,6 proc., jak spodziewał się rynek, lecz zaledwie o 1,4 proc. wzrosły ceny konsumpcyjne w grudniu 2006 r. (w stosunku do grudnia 2005 r.). W porównaniu z listopadem ceny spadły — deflacja wyniosła 0,2 proc. — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego.
Na reakcję rynku nie trzeba było czekać.
— Po opublikowaniu zaskakująco dobrych danych umocnił się rynek długu. Rentowności dwuletnich obligacji spadły o kilka punktów bazowych. Dane o inflacji oddalają bowiem perspektywę podwyżek stóp procentowych NBP — relacjonuje Marcin Bilbin, analityk Pekao.
Jedzenie i ropa
Lepsze od prognoz wyniki inflacji były zasługą cen żywności i paliw, które w porównaniu z listopadem spadły.
— Taniejące ropa i żywność spowodowały pozytywny podażowy efekt, który równoważył negatywny wpływ efektu bazy odniesienia sprzed roku. Dzięki temu zamiast wzrostu mamy stabilizację inflacji. Obawy o to, że szybki wzrost konsumpcji przełoży się na zdecydowany wzrost inflacji, na razie się nie sprawdziły. Dane nie dają podstaw, by przypuszczać, że nawet zbliżony do 6 proc. wzrost gospodarczy w IV kwartale 2006 r. przełoży się na ceny. To dobra wiadomość dla inflacji — uważa Marcin Mróz z Fortis Banku.
Bardziej ostrożny jest Michał Chyczewski, ekonomista Banku BPH. Według niego, nie można wykluczyć, że w kolejnych miesiącach ceny żywności i paliw znów zaskoczą rynek, choć tym razem negatywnie.
— A to pociągnęłoby inflację do góry. Wprawdzie na razie nie możemy mówić, że mamy do czynienia z silną presją inflacyjną, jednak wczorajsze dane wcale nie są tak optymistyczne, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Pewne sygnały narastającej presji inflacyjnej są widoczne — np. w sektorze usługowym. Nie ma mowy o panice, jednak powoli wchodzimy w fazę wzrostu inflacji — twierdzi ekonomista Banku BPH.
Nieco inaczej widzi to Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.
— Mimo obaw ekonomistów czynniki podażowe nie pozwalają inflacji rosnąć zbyt szybko (choć spodziewano się, że to właśnie ceny żywności pociągną indeks CPI). Natomiast w pozostałych kategoriach, zależnych od popytu, też nie widać oznak presji. To powinno dać niezły wynik grudniowej inflacji bazowej netto (inflacja po wyłączeniu cen paliw i żywności — red.) na poziomie 1,6 proc. — uważa ekonomista PKO BP.
Wiosną, jesienią...
Mimo wysokiej dynamiki płac oraz rosnącego zatrudnienia przedsiębiorstwa wciąż nie decydują się na podnoszenie cen.
— Prawdopodobnie zmniejszają marże, więc nie widzimy tego w inflacji — dodaje Łukasz Tarnawa.
A to utwierdza go w przekonaniu, że RPP nie zdecyduje się w tym roku na podwyżki.
— Osobiście spodziewam się podwyżek stóp, lecz nieprędko. Przy tak niskiej inflacji nie ma potrzeby szybkiej reakcji władz monetarnych, więc podwyżki nastąpią raczej późną jesienią, a nie wiosną — przekonuje Marcin Mróz.