Chcą płacić więcej, ale nie mogą…

opublikowano: 26-01-2016, 22:00

Modele wynagradzania w Polsce i Europie powoli zbliżają się do siebie, ale polskie pensje wciąż są niższe.

Wyższe wynagrodzenia nie muszą oznaczać wyższych kosztów dla pracodawców — twierdzą eksperci EY, analizując wyniki badania „Wzrost przedsiębiorstw przez wzrost płac”. Według nich, na bezkosztowe podwyżki dla pracowników pozwalają istniejące już rozwiązania prawnopodatkowe. Z badania wynika, że 93 proc. przedsiębiorców wzięłoby pod uwagę wprowadzenie narzędzia, dzięki któremu zgodnie można tak zmienić system płacowy, aby pracownicy zarabiali więcej, a firma oszczędzała.

Ograniczanie klina

— Narzędzia te jednak nie są wykorzystywane wszędzie, gdzie mogłyby. Dzięki polskiemu prawu można np. ustalać premie pieniężne objęte preferencjami w PIT i ZUS. Jeśli przedsiębiorstwo właściwie oprze wypłatę na realizacji wskaźnika finansowego firmy, zyska zarówno na wzroście zaangażowania pracowników, jak i na ograniczeniu klina podatkowego. Mimo że 93 proc. badanych wypłaca pracownikom premie, to co trzeci nie wiąże ich ze wskaźnikami efektywności — komentuje Marek Jarocki, dyrektor w Dziale Doradztwa Podatkowego EY.

Podkreśla, że klin podatkowy, czyli różnica między kosztem zatrudnienia pracownika na pełny etat a tym, co wpływa na jego konto, jest w Polsce szeroki. W rezultacie obie strony stosunku pracy są niezadowolone. Pracownik uważa, że zarabia zbyt mało, a pracodawca, że koszty zatrudnienia są wysokie. Przedsiębiorcy wciąż zwracają uwagę na wysokie obciążenia fiskalne.

Dlatego nie stać ich na podwyżki dla zatrudnionych. Jeśli pracownik dostaje „na rękę” niecałe 2,9 tys. zł, to całkowity tego koszt dla przedsiębiorcy sięga niemal 4,9 tys. zł. Czyli obowiązkowe świadczenia na rzecz państwa wynoszą 69 proc. pensji netto. 89 proc. ankietowanych uważa, że dopiero niższe podatki i składki ubezpieczeniowe mogą pozytywnie wpłynąć na płace.

EY podpowiada też, że pracodawcy mogą też stosować do wypłacanych wynagrodzeń podwyższone koszty uzyskania przychodów. Przepisy o podatku dochodowym przewidują ich wysoką stawkę, bo 50 proc., z tytułu udostępnienia praw autorskich przez pracowników. Dzięki temu zarobki netto są wyższe przy niezmienionym budżecie płacowym. Nie jest to jednak możliwe w każdym przypadku. — Zgodnie z prawem twórcą może być dziennikarz, grafik czy artysta, ale także np. programista, który przygotowuje aplikację skrojoną na miarę konkretnej firmy — przypomina Michał Grzybowski, partner w Dziale Doradztwa Podatkowego EY.

Gorzej od średnich unijnych

4 na 5 badanych przyznaje, że chcieliby lepiej wynagradzać, że dla utrzymania dobrego zespołu i jego rozwoju niezbędne jest zapewnienie odpowiedniej pensji oraz motywacji do pracy.

— Jeśli porównamy przedsiębiorstwa z polskim i z zagranicznym kapitałem, to struktura wynagrodzeń dosyć mocno się różni. W polskich firmach pensje zwykle są niższe. Poza tym proporcja wynagrodzenia zmiennego do całej pensji jest w Polsce niższa niż w spółkach z Europy Zachodniej. Jednak powoli te modele się do siebie zbliżają — mówi Michał Grzybowski.

Niższa jest też wydajność polskich pracowników. Średnia wartość unijna przekracza 32 EUR za godzinę, a w Polsce — 10 EUR. Zdaniem pracodawców, zaangażowanie poniżej możliwości wynika często z braku powiązania wynagrodzenia z efektami pracy. Ponad połowa respondentów uważa ponadto, że Polska na tle innych krajów Unii Europejskiej jest postrzegana jako kraj taniej siły roboczej. Zaledwie co czwarty uważa, że płace w naszym kraju są na odpowiednim poziomie i właściwie oddają efektywność pracy.

— Żeby zmienić takie postrzeganie Polski w długim okresie, powinniśmy przeprowadzić reformy strukturalne, m.in. w edukacji, oraz zwiększyć inwestycje i nakłady na badania i rozwój — uważa Michał Grzybowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu