Chemirol ma plani liczy na plon

Potentat w sprzedaży środków ochrony roślin i nawozów myśli o konsolidacji rynku. Inwestuje też w produkcję i popija nalewkami

Nastały gorsze czasy dla rolników, więc należy spodziewać się konsolidacji dystrybutorów środków ochrony roślin i innych produktów dla rolnictwa. Do tego branży coraz intensywniej przyglądają się inwestorzy z Dalekiego Wschodu, więc zacznie się dziać — uważa Chemirol, czołowy dystrybutor z 1,5 mld zł obrotów i 900 pracownikami.

SŁODKIE DOŚWIADCZENIE:
Zobacz więcej

SŁODKIE DOŚWIADCZENIE:

Marek Dereziński, prokurent Chemirolu, jest związany z rolnictwem od lat. Wcześniej zarządzał Krajową Spółką Cukrową i British Sugar Overseas. Marek Wiśniewski

Pierwszy raz od lat

Stworzony przez rodzinę Boruchów krajowy gigant do tej pory rozwijał biznes organicznie. — Urośliśmy z firmy regionalnej do ogólnopolskiej, własnymi siłami otwierając kolejne oddziały. Dziś docieramy do 15 tys. klientów (sklepów, hurtowni, klientów ostatecznych) i cały czas tę liczbę zwiększamy. Teraz chcemy przejmować i konsolidować rynek, pozostając polską firmą rodzinną — mówi Marek Dereziński, prokurent spółki. Zmiany wymusza zmieniający się rynek. — Z jednej strony — Polska to ciekawy, bo rosnący rynek. Rolnictwo się profesjonalizuje, poprawia efektywność, więc wymaga coraz lepszych środków. Z drugiej — przez ostatnie miesiące rolnicy mieli mniej pieniędzy, co dało w kość ich dostawcom. Coraz więcej towaru sprzedaje się z terminem płatności odroczonym nawet do września 2017 r., a maszyny — na nieoprocentowany kredyt. To wszystko wymaga sprzedawcy z dużą siłą finansową, a do tego marże spadają — tłumaczy przedstawiciel Chemirolu.

Rolnikom dokuczyły spadające ceny na świecie na surowce rolne połączone z krajowymi przymrozkami i mniejszymi niż spodziewane zbiorami. Ostatnim większym przejęciem w dystrybucji był ubiegłoroczny zakup Kazgodu przez irlandzki Origin Enterprises. Sądzono wówczas, że to początek konsolidacji branży.

— Sektor wciąż jest rozdrobniony, co może być atrakcyjne dla inwestorów. Mamy około 20 większych graczy, podczas gdy na zachodnich rynkach jest ich 5-6. W tym roku sprzedaż środków ochrony roślin [wynosząca około 2,5-3 mld zł — red.] spadła po raz pierwszy od czasu, gdy gromadzone są o niej dane [czyli mniej więcej od początku lat 90. — red.]. W pierwszym półroczu skurczyła się o 8 proc., podczas gdy w poprzednich latach rosła średnio o 10 proc. Sytuacja części dystrybutorów będzie więc trudna, co może przyspieszyć konsolidację. Spodziewam się raczej przejęć z udziałem graczy zagranicznych niż wysypu transakcji polsko-polskich — mówi Michał Ciszak, prezes polskiego oddziału ProCamu, wywodzącego się z Wielkiej Brytanii dystrybutora środków ochrony roślin. Brytyjska spółka planuje jednak w Polsce wzrost organiczny. Tylko w tym sezonie rolniczym otworzyła sześć oddziałów.

 

Dystrybucja i produkcja

Na kurczącym się rynku dystrybutorzy muszą inwestować w coraz bardziej zindywidualizowaną obsługę, co oznacza wyższe koszty. — Mamy w terenie 250 pracowników terenowych, którzy obsługują rolników bezpośrednio w ich gospodarstwach. Jeżdżą, oglądają pole, doradzają. Czasy, gdy większość rolników sama przyjeżdżała do sklepu, już dawno minęły. Podstawowe produkty znajdują w internecie. Tam też szukają rozwiązań prostych problemów. W trudniejszych sprawach potrzebują jednak profesjonalnego doradztwa — tłumaczy Marek Dereziński. Chemirol zamierza rosnąć w terenie. Inwestuje też w produkcję własnych środkówochrony roślin i nawozów. Do jego właścicieli należy Innvigo. Firma zadebiutowała w ubiegłym roku z zarządem złożonym z top menedżerów największych światowych koncernów chemicznych. — Mamy już 20 zarejestrowanych środków. Rynek dobrze przyjął spółkę, więc w ciągu kolejnych 2-3 lat chcemy zarejestrować jeszcze 40. Innvigo to także biznes eksportowy — ma już oddziały na Słowacji, w Czechach i Rumunii, a niedługo otworzy filię na Węgrzech. W każdym z tych krajów buduje własny zespół sprzedażowy — informuje Marek Dereziński. Nie chce ujawnić rozmiarów biznesu, ani skali inwestycji Chemirolu w rozwój produkcyjnej nogi. — Dystrybutor inwestujący w produkcję to dzisiaj standard w wielu branżach. Na razie nie interesuje nas wytwarzanie innych kategorii produktów z oferty Chemirolu [który sprzedaje również pasze czy maszyny — red.]. Cały czas współpracujemy też ze wszystkimi czołowymi producentami środków ochrony roślin i nawozów. Nie chodzi o ich zastąpienie, ale o poszerzenie oferty — zaznacza prokurent Chemirolu. Poza ofertą dla rolników firma rozwija jeszcze m.in. produkcję wódek i nalewek. Reaktywowane przez nią niedawno na bazie Polmosu w Toruniu Toruńskie Wódki Gatunkowe mają ambicje wytwarzanie regionalnego produktu o ogólnopolskim zasięgu.

— To trudniejszy rynek niż chemia dla rolnictwa, bo kurczący się. Na razie wykorzystujemy niewielką część mocy produkcyjnych dawnego Polmosu — zatrudniamy 70 osób. Mamy zaplecze finansowe i cierpliwość, by tę firmę rozwinąć. Poszerzamy więc portfolio i wchodzimy do kolejnych sieci handlowych, choć oczywiście nie będzie to nigdy biznes z obrotami przekraczającymi miliard złotych — mówi Marek Dereziński.

 

Wysoko w rankingu

Leszek Boruch, twórca Chemirolu z Mogilna (niedaleko Gniezna i Inowrocławia), dopiero w ubiegłym roku został odkryty przez twórców list najbogatszych Polaków. Zadebiutował w rankingu tygodnika „Wprost” na 47. miejscu z majątkiem wycenionym na 600 mln zł. Poza handlem produktami dla rolników zajmuje się produkcją skrobi ziemniaczanej, ma Hotel Amazonka w Ciechocinku i Zakłady Przemysłu Ziemniaczanego w Iławie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Chemirol ma plani liczy na plon