Druga gospodarka świata nie rezygnuje z czarnego złota i nadal pozostaje największym trucicielem na świecie. Od niespełna dwóch lat poziom emisji gazów cieplarnianych przestał jednak rosnąć. Oznacza to, że są szanse, by Chiny osiągnęły cel, jaki postawiły sobie władze: przed rokiem 2030 zacząć zmniejszać emisję zanieczyszczeń.
Rekord pobity po raz kolejny
W ubiegłym roku produkcja węgla w Państwie Środka wzrosła o 1,7 proc. r/r, osiągając rekordowy poziom 4,83 mld ton – wynika z danych Chińskiego Narodowego Stowarzyszenia Węgla. Czyni to z Chin lidera wydobycia z 54,6-procentowym udziałem w globalnej produkcji surowca.
- Od początku zimy krajowa produkcja węgla utrzymuje trend wzrostowy. W grudniu osiągnęła 440 mln ton, co jest poziomem historycznym. Rezerwy pozostają wysokie, a w ubiegłym roku własne zasoby pokryły 82 proc. krajowego popytu. Jednocześnie zużycie surowca rośnie każdego roku o około 200 mln ton – mówi Zhang Hong, wiceprezes Chińskiego Narodowego Stowarzyszenia Węgla.
Budują i elektrownie węglowe, i OZE
Pekin nie ma oporów przed wydawaniem zezwoleń na budowę nowych elektrowni węglowych. Trend ten rozpoczął się cztery lata temu. W całym ubiegłym roku w Chinach było 291 GW mocy węglowych w fazie rozwoju, czyli takich, które uzyskały już pozwolenia na budowę lub były w trakcie realizacji. Budowane i projektowane bloki stanowią prawie jedną czwartą (23 proc.) łącznej mocy już działających elektrowni opalanych tym surowcem w Państwie Środka.
Bez czarnego paliwa nie byłoby szans na sprostanie rosnącemu zapotrzebowaniu na energię. Węgiel nadal stanowi główne źródło wytwórcze w krajowym miksie energetycznym. Według danych Narodowej Komisji Energetycznej (NEC) od października 2024 r. do września 2025 r. surowiec opowiadał za ponad 55 proc. wytworzonej energii elektrycznej. Jego udział jednak systematycznie maleje – w 2020 r. z węgla wyprodukowano 63 proc. prądu.
Mimo silnej pozycji węgla Państwo Środka stoi na progu energetycznego przełomu. Raport China Electricity Council wskazuje, że do końca 2026 r. około połowy mocy wytwórczych kraju będzie pochodzić z fotowoltaiki i turbin wiatrowych. Według NEC do września ubiegłego roku OZE generowały 37 proc. wytworzonej energii.
Popyt na surowce kopalne nie ustanie
Na początku marca odbędą się coroczne obrady Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, czyli chińskiego parlamentu, na którym zostanie przyjęty 15. plan pięcioletni, wyznaczając kierunek działań gospodarczych na lata 2026-30. Zapowiedzi dotyczące programu mówią o wielowymiarowej samowystarczalności, która - zdaniem ekspertów – obejmie również sektor energetyczny.
Victor Cheng, analityk firmy konsultingowej YCP Group z Singapuru, twierdzi, że do 2030 r. polityka energetyczna Chin będzie miała charakter dwutorowy, koncentrując się na dalszym wydobyciu surowców kopalnych, zwiększaniu ich rezerw strategicznych oraz na dalszym rozwoju OZE.
- Chiny prawdopodobnie przyspieszą zwiększanie mocy w hydroenergetyce, atomie i innych odnawialnych źródłach, jednocześnie wspierając system magazynowania energii i rozwijając inteligentne sieci energetyczne. Działania te mają na celu stworzenie odpornego systemu energetycznego, który będzie w stanie równoważyć niestabilną produkcję energii ze źródeł odnawialnych, jednocześnie zmniejszając zależność od importu. To podejście odzwierciedla świadomość chińskich decydentów, że mimo celów w zakresie dekarbonizacji krótkoterminowa podatność krajowego systemu elektroenergetycznego na globalne szoki podażowe nadal stanowi ryzyko – mówi Victor Cheng.
Zaznacza, że w Chinach proces industrializacji i urbanizacji wciąż nie jest zakończony, dlatego krajowy popyt na energię będzie rósł w tempie 7-8 proc. rocznie, a węgiel utrzyma znaczący udział w miksie energetycznym.
