Chlorowy problem

opublikowano: 13-03-2016, 22:00

Zarządzający pływalniami próbują zmienić nowe przepisy dotyczące wykorzystywanej w nich wody.

— Od lat czekaliśmy na to rozporządzenie. Ale mam przekonanie, że konsultacje społeczne odbyły się, bo musiały i nie uwzględniono uwag branży — mówi Piotr Gąszcz, zastępca dyrektora Integracyjnego Centrum Sportu i Rekreacji (ICSiR) w Józefowie. Zarzuca rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie wymagań wobec wody w pływalniach, że nie dostosowuje zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) do polskich realiów, nakazuje zbyt wiele badań, jest niespójne i budzi kontrowersje. Na przykład w basenie rekreacyjnym z hydromasażem stężenie chloru wolnego ma wynieść 0,7-1 mg na litr wody, a w nieckach do nauki pływania dla niemowląt i dzieci do 3 lat tylko 0,3- -0,4 mg/l. W ICSiR to ten sam basen, więc wstrzymano zajęcia z najmłodszymi.

Zobacz więcej

Park wodny w Kaliszu

ARC

— Tak niski poziom chloru w basenach dla dzieci grozi zakażeniem bakteriologicznym wody, nawet mimo tego, że mamy system dezynfekcji lampami multifalowymi UV. U nas te zajęcia formalnie nie były nauką pływania, lecz miały oswajać dzieci z wodą, ale nie chcemy być posądzeni o naginanie prawa. Jednocześnie jednak rozporządzenie dopuszcza,by stężenie chloru w basenach dla najmłodszych wynosiło niekiedy, np. przy dużej liczbie kąpiących się, nawet 3 mg/l, co może prowadzić do nadużywania tej możliwości w niektórych pływalniach — twierdzi Piotr Gąszcz. Podczas konsultacji proponował przeprowadzenie badań w kilku pływalniach, by sprawdzić, czy da się wprowadzić nowe normy.

— Wątpliwości budzi też poziom chloru związanego — 0,3mg/l. Ten parametr nigdy nie był w Polsce badany i większość pływalni nie jest w stanie uzyskać takiej normy. Niestety, wykreślono z rozporządzenia trzyletni okres przystosowania technologicznego, który był w projekcie — zauważa Piotr Gąszcz. ICSiR w Józefowie jest zakładem budżetowym i pokrywa koszty działalności z przychodów.

— Wzrośnie częstotliwość obowiązkowych badań wody, więc ich miesięczne koszty zwiększą się nawet trzykrotnie — do 18 tys. zł. Nie powinno to być problemem, ale można by np. zmniejszyć częstotliwość analiz, jeśli ich wyniki są dobre. W gorszej sytuacji są obiekty, które będą musiały dostosować instalacje do wymagań rozporządzenia. To kosztowne, a pływalnie najczęściej są finansowane przez samorządy, które już uchwaliły budżety na 2016 r., a w dodatku część prac związanych np. z wymianą filtrów wymaga dłuższych przestojów — narzeka Piotr Gąszcz.

Rozporządzenie ukazało się w Dzienniku Ustaw z 2 grudnia 2015 r. i ma obowiązywać od czerwca 2016 r. Jerzy Warchoł, dyrektor Integracyjnego Centrum Dydaktyczno-Sportowego w Łomiankach, z wykształcenia technolog uzdatniania wody po PW, też jednak mówi, że nie wszystkie pływalnie będą miały pieniądze i czas, by dostosować się do nowych wymagań. Nowe, posiadające nowoczesne technologie, pewnie tak, starsze na ogół trzeba będzie gruntownie zmodernizować.

— U nas stosujemy system uzdatniania wody wykorzystujący ziemię krzemionkową. To tanie i dobre rozwiązanie, ale na dotychczasowe normy. Będziemy musieli zastosować najnowsze rozwiązania: filtry żwirowe i wspomaganie dezynfekcji lampami UV oraz ozonowaniem. Będzie to kosztowało około 600 tys. zł, więc konieczne będzie wsparcie gminy. Na pewno nie uda nam się dostosować do przepisów do czerwca 2016 r. Ministerstwo powinno wziąć pod uwagę różną sytuację pływalni. Rozporządzenie powinno obowiązywać przy projektowaniu nowych obiektów, a dla istniejących wymagania można by zaostrzać stopniowo przez dwa lata — uważa Jerzy Warchoł.

Doktor Bożena Krogulska, kierownik Zakładu Higieny Środowiska w Państwowym Zakładzie Higieny (PZH), uważa jednak, że nowe przepisy nie są niczym nadzwyczajnym.

— Rozporządzenie implementuje zalecenia WHO, które nie są bardziej restrykcyjne niż w innych krajach Europy. Było bardzo potrzebne, ponieważ poprzednie utraciło moc w 2002 r. Tamto wprowadzało konieczność badania gronkowców w pływalniach i wymagania co do ich ilości i też protestowano, że nie uda się sprostać wskaźnikom, a jednak wszyscy się do nich dopasowali. Myślę, że teraz jest podobnie. Pływalnie protestują, bo koszty badań wzrosną. Mają jednak sporo czasu na wprowadzenie nowych zasad. Poza tym można wspólnie popracować nad pewnymi zapisami i nieścisłościami lub wprowadzić nowelizację regulacji — mówi Bożena Krogulska. I ta wspólna praca właśnie się zaczęła.

— W ostatni czwartek [10 marca 2016 r. — red.] wraz z Polskim Stowarzyszeniem Pływania Niemowląt spotkaliśmy się z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia. Kolejne spotkanie odbędzie się prawdopodobnie z udziałem Głównego Inspektora Sanitarnego i Państwowego Zakładu Higieny. Może nie wszystko stracone i uda się wprowadzić zmiany do rozporządzenia — informuje Piotr Gąszcz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Chlorowy problem