...choć małe firmy słabną

Ochłodzenie koniunktury gospodarczej odbiło się na kondycji sektora MŚP, ale nie tylko to ciąży przedsiębiorcom. Rząd obiecuje pomoc

W 2015 r. mało kto miał powody do narzekań. Blisko 4-procentowe tempo wzrostu PKB, niskie stopy procentowe i brak problemów z dostępem do kapitału tworzyły idealne warunki do rozwoju. W tym roku w gospodarce coś się zacięło. Wzrost PKB w pierwszym półroczu obniżył się do około 3 proc., ale prawdziwe spowolnienie uderzyło w gospodarkę dopiero teraz. Trzeci kwartał to już rozwój zaledwie o 2,5 proc., a końcówka roku może przynieść prawdziwy zimny prysznic.

Najwięksi pesymiści przewidują, że PKB zwiększy się zaledwie o nieco ponad 1 proc., a nawet patrzący przez różowe okulary eksperci nie sądzą, że gospodarka będzie w stanie urosnąć o więcej niż 2 proc. Ta inwestycyjna flauta nie pozwala rozwinąć żagli przedsiębiorcom niezależnie od skali prowadzonego biznesu. Jednak nastroje wśród małych i średnich firm są w centrum uwagi, bo to one stanowią przeszło 99 proc. wszystkich przedsiębiorstw nad Wisłą, tworzą trzy czwarte miejsc pracy i ponad dwie trzecie PKB.

Kasa się zgadza

Ten rok wyraźnie pokazał, że gdy unijne źródełko bije słabiej, to całej naszej gospodarce gorzej się wiedzie. Przerwa między dwiema wieloletnimi perspektywami budżetowymi UE zniechęciła biznes do inwestowania. Nakłady na środki trwałe pikują coraz mocniej. Tylko od lipca do końca września zmniejszyły się o 7,7 proc. r/r, a wstrzemięźliwi w inwestowaniu są już wszyscy.

W I półroczu nad kreską były jeszcze wydatki największych zagranicznych przedsiębiorców, ale nawet oni dali już za wygraną. Brak eurofinansowania to nie tylko problem sektora publicznego, ale również prywatnego, który żyje z przetargów i kontraktów państwowych. Chociaż w inwestycjach mamy problem, to z biznesem przedsiębiorcy wciąż sobie radzą. Ze statystyk GUS wynika, że sektor MŚP w pierwszej połowie 2016 r. wciąż mógł się pochwalić rosnącymi przychodami.

Powodów do specjalnej radości jednak nie ma, bo dynamiki wzrostu są mizerne. Małe firmy zwiększyły przychody o zaledwie 0,32 proc. r/r, a w średnich podmiotach dynamika wyniosła 1,26 proc. W tym czasie zysk netto firm zatrudniających od 10 do 49 pracowników wzrósł zaledwie o 2,2 proc. Średnie przedsiębiorstwa wciąż mogły pochwalić się, że zarabiały w dwucyfrowym tempie. Chociaż sytuacja na kontach firm była lepsza, to o skłonności do ryzyka wśród szefów MŚP można zapomnieć. Zarówno mali, jak i średni zmniejszyli wydatki inwestycyjne między styczniem a końcem sierpnia, łącznie o ponad 11 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Bariery do pokonania

Ministerstwo rozwoju od wielu miesięcy przekonuje, że powodzenie rodzimego biznesu leży mu na sercu. Celem wicepremiera Mateusza Morawieckiego jest, żeby małe firmy stawały się średnimi, średnie dużymi, a te największe osiągnęły rozmiary pozwalające z sukcesami podbijać świat. Dlatego jego podwładni badają, co ciąży biznesowi w jego rozwojowej drodze.

Dla małych firm hamulcowym jest przede wszystkim państwo — 38 proc. ankietowanych przedsiębiorstw zatrudniających 10-49 osób narzeka na wysokość podatków i opłat. Wśród firm średnich jako główna bolączka wskazywana jest konkurencja ze strony dużych podmiotów. Urzędnicy zdają się już rozumieć, że bez interwencji państwa sektor MŚP będzie dryfował. O wielkiej obniżce podatków nie ma mowy, bo kasa państwa świeci pustkami.

Dlatego rząd chce ulżyć tylko tym, których przychody nie przekraczają 1,2 mln EUR rocznie. Od nowego roku zapłacą 15 proc. CIT zamiast dzisiejszych 19 proc. To jednak będzie oddech głównie dla mikroprzedsiębiorców. Dla całej reszty w resorcie rozwoju przygotowano pakiet 100 ustaw, których beneficjentem ma być głównie sektor MŚP.

Mateusz Morawiecki przekonuje, że przyjmowane w ostatnich tygodniach przez parlament dokumenty to owoc rozmów z przedsiębiorcami, a najbardziej zauważalna będzie poprawa relacji biznes-państwo. Według wicepremiera prawdziwą rewolucją w prowadzeniu działalności gospodarczej nad Wisłą będzie Konstytucja biznesu.

Na co mogą liczyć firmy? Na pewne przepisy i stojącą po ich stronie administrację. Prawo nie będzie działało wstecz, a kary nakładane na przedsiębiorców będą proporcjonalne do przewiny. Dokument zakłada też wprowadzenie zasad: domniemania niewinności i milczącej zgody. Mediacje mają ująć pracy sądom. Mateusz Morawiecki przypomina, że w rozwiniętych gospodarkach zamiast sądów coraz częściej do rozwiązywania sporów używa się fachowych mediatorów.

W relacji z państwem prowadzący biznes mogą zaś liczyć na to, że zadziała reguła in dubio pro tributario — wątpliwości będą rozstrzygane na korzyść podatnika. Autorzy konstytucji są przekonani, że nowe reguły gry na linii państwo — przedsiębiorcy nie zaczną obowiązywać, jeśli system podatkowy nie będzie prosty. Dlatego rządzący obiecują likwidację licznych obowiązków dokumentacyjnych i informacyjnych w podatkach dochodowych.

Do tego uproszczone i precyzyjne mają być zasady rozliczania kosztów uzyskania przychodu, które są dzisiaj częstą przyczyną sporów między podatnikami a fiskusem. Pojawią się też jednolite wzory formularzy dla danin lokalnych, a osoby, które odziedziczą firmę, będą zwolnione z podatku od spadku i darowizn. Czy to pomoże biznesowi? Przekonamy się dopiero za rok. Na razie przedsiębiorcy wolą poczekać, aż słowa zamienią się w czyny. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / ...choć małe firmy słabną