Komisja amerykańskiej Izby Reprezentantów nakazała firmom WorldCom i Andersen dostarczenie informacji na temat wszystkich dyrektorów, którzy otrzymali od Salomon Smith Barney, działu Citigroup, propozycje zakupu akcji w pierwszych ofertach publicznych — donosi „Wall Street Journal”. Istnieje podejrzenie, że w ten sposób bank inwestycyjny chciał zdobywać przyszłych klientów. Ponadto Jack Grubman, analityk ds. telekomunikacji, pozytywnie wyceniał akcje WorldCom do ostatniej chwili, czyli momentu, gdy okazało się, że spółka nieprawidłowo zaksięgowała 3,8 mld USD (15,7 mld zł). Takie optymistyczne nastawienie było związane z wysokimi opłatami otrzymywanymi przez Salomona od koncernu, którego bankructwo jest największe w historii USA.