- Gospodarki rozwijające się odnotowały wzrost zainteresowania, ponieważ zarządzający poszukują dywersyfikacji aktywów spoza USA i dostrzegają możliwości w rynkach wschodzących ze względu na lepsze fundamenty i słabego dolara amerykańskiego – głosi raport Citigroup.
Bloomberg zwraca uwagę, że ogólny optymizm na rynkach wschodzących jest konsekwencją zwiększonej niepewności politycznej w USA i deficytu fiskalnego, który obciąża dolara. Zmusza to coraz więcej inwestorów do prób dywersyfikacji ekspozycji poza dolara amerykańskiego. Narastają również obawy o wzrost wydatków w Japonii, Niemczech i innych krajach rozwiniętych.
Fundusze zwiększyły długie pozycje, czyli zakładające wzrost cen, na rynkach akcji w Azji, Ameryce Łacińskiej, a także w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Znalazło to odbicie w rekordowej wartości indeksu MSCI rynków wschodzących, który w tym roku notuje już 15 proc. zwyżkę. W czwartek rośnie siódmą sesję z rzędu.
Wskaźnik walut wschodzących osiągnął w czwartek po południu nowy rekord wszech czasów. Najbardziej umacnia się dolar tajwański, wspierany przez silny napływ inwestycji zagranicznych.
Citigroup poinformowało, że zarządzający funduszami preferują obligacje gospodarek wschodzących, w przeciwieństwie do obligacji USA i głównych państw europejskich. Indeks dla denominowanych w walutach lokalnych obligacji skarbowych gospodarek wschodzących pokazuje do tej pory zwrot na poziomie 2,2 proc. w 2026 roku. W ubiegłym roku wynosił 8,5 proc. i był najwyższy od 2017 roku.
Pomimo wzrostu cen aktywów gospodarek wschodzących w ostatnich miesiącach zarządzający twierdzą, że jest jeszcze przestrzeń do dalszej zwyżki. Uważają, że te aktywa nadal są nisko wyceniane w porównaniu z aktywami gospodarek rozwiniętych, a alokacje funduszy globalnych w tym obszarze rynku pozostają niskie.
