
O koncernie Toyota można powiedzieć, że jest motoryzacyjnym mocarstwem. I będzie to prawda. W 2021 r. Toyota Motor Corporation po raz drugi z rzędu była największym producentem samochodów na świecie. Przez 12 miesięcy koncern dostarczył klientom prawie 10,5 mln aut marek Toyota, Lexus, Daihatsu i Hino.
To samo można powiedzieć o samej marce Toyota. I to też będzie prawda, bo już od 12 lat Toyota jest najpopularniejszą marką motoryzacyjną na świecie. W 2021 r. sprzedała 9 mln aut – o ponad 3 mln więcej niż drugi w zestawieniu Volkswagen.
O mocarstwowości można też mówić w zestawieniu najpopularniejszych modeli na świecie. I również wtedy mamy poparcie w faktach. Wśród 10 najchętniej kupowanych modeli samochodów aż cztery to modele Toyoty. Liderem w minionym roku była Corolla – 1,1 mln sprzedanych na świecie aut. Wicelider? A jakże, Toyota. Tym razem RAV4 (1 mln). Poza tym w zestawieniu znalazła się jeszcze Camry (piąte miejsce – 686,3 tys.) i Yaris (siódme miejsce – 589,8 tys.).
Nie gorzej Toyota radzi sobie nad Wisłą. Tu – dla odmiany – również jest… liderem. Z gigantyczną przewagą nad resztą stawki. Między styczniem i końcem września 2022 r. Polacy odebrali kluczyki do niemal 55,4 tys. nowych toyot. Dla porównania wicelider, Škoda, wydała w tym czasie niespełna 30,1 tys. aut.
Podobnie jak na świecie, również w Polsce Toyota zdominowała ranking najpopularniejszych modeli. W pierwszej dziesiątce cztery modele to toyoty. Przez trzy kwartały 2022 r. zarejestrowano u nas ponad 16,1 tys. corolli, co wystarczyło, by zająć pozycję lidera, i to ze sporą przewagą nad wiceliderem, którym jest – tak, tak – Toyota. Tym razem Yaris (ponad 9,1 tys. rejestracji). Do pierwszej dziesiątki dostały się również modele RAV4 (czwarte miejsce – 8,3 tys.) i C-HR (dziewiąte – 7,3 tys.).
Trochę przydużo tych danych, ale są potrzebne, by pokazać, z jak ważną dla japońskiego koncernu premierą mamy właśnie do czynienia. Premierą łącząca dwie rzeczy, które czynią Toyotę wielką. Corollę i SUV-y. Oto Toyota Corolla Cross.
Bull’s eye

Z jednej strony to zupełnie nowy samochód, z drugiej (o tym za chwilę) wcale nie. Nowy, bo Toyota na dobrą sprawę od jakiegoś czasu nie ma w ofercie SUV-a segmentu C. Aktualny RAV4 wyraźnie wyrósł z tych butów. Rolę takiego auta pełnił model C-HR, ale pełnił trochę na siłę, gdyż bliżej mu było do aut segmentu B-SUV. Teraz to się zmienia. Corolla Cross wjeżdża dokładnie miedzy te dwa modele i jest pełnoprawnym SUV-em segmentu C bez naciągania lub upychania. Dlaczego to takie istotne? Przecież Toyota jest też rynkowym liderem pod względem oferty. W polskich cennikach widnieje aż 27 propozycji: od miejskich maleństw (Aygo X) przez sportowe auta pełne emocji (GR86 czy Supra), mniej ociekające emocjami mniejsze i większe kompakty (Yaris, Corolla) po użytkowe (Hilux czy cała rodzina ProAce). Po co Toyocie 28. model? Bo to, jak mawiają Amerykanie: Bull’s eye, strzał w dziesiątkę znaczy. Łączy dwie najsilniejsze tendencje. Jedną toyotową z drugą ogólnorynkową. Ta toyotowa to nieustająca miłość klientów do modelu Corolla, ta światowa to również nieustająca i coraz gorętsza miłość do nadwozi typu SUV. Połączenie tych dwóch kropek i bum! Prosto w dziesiątkę.
Nawet jeśli skoncentrujemy się na Polsce, to wyjdzie, że aż 27 proc. aut zarejestrowanych między styczniem i końcem września tego roku należało do segmentu C-SUV, co czyni ten rodzaj nadwozia najczęściej wybieranym. Kolejne co do popularności są kompakty (segment C) – 22 proc. Dodam jeszcze, że SUV-y wszystkich segmentów odpowiadają w Polsce już za połowę rejestracji nowych aut. Zatem wprowadzając Corollę Cross, Toyota realizuje trochę inicjatywę Corolla dla każdego – również dla tego, kto chce SUV-a. Sami widzicie. To się nie może nie udać. A jak udała się pierwsza jazda?
Tylko i aż

Niecałe 200 km w nowiuteńkim aucie to zbyt mało, by wydać werdykt. Można natomiast opisać pierwsze wrażenie. A to najpierwsze było takie, że to tylko i aż Corolla. Podchodziłem do tego auta ze złą tezą. A było nią założenie, że to nowy model. Nie do końca tak jest, bo choć ma najnowszą (już piątą) generację napędu hybrydowego i wizualnie różni się od Corolli bez dopisku Cross, mentalnie jest Corollą. Pomijając wszystkie te nowości, Corolla Cross jest po prostu inną wersją nadwoziowa światowego i polskiego bestselera Toyoty. Jak inną? Na pierwszy rzut oka ma w sobie coś z RAV4, ale została zaprojektowana dużo bardziej zachowawczo. Pudełkowate nadwozie, przestronna kabina i 16-centymetrowy prześwit. Gdy otworzysz drzwi, okaże się, że wewnątrz wygląda zupełnie jak… Corolla. Prosta w obsłudze, praktyczna i oszczędna. Ot, samochód, do którego trudno się przyczepić. Może i nie jest tak zawadiacka jak CH-R, ale jest za to większa. Dokładnie o 65 mm dłuższa (ma 4460 mm), 30 mm szersza (1825 mm) i 65 mm wyższa (1620 mm). Rozstaw osi jest identyczny (2640 mm), bo oba auta bazują na tej samej platformie GA-C.
Dzięki większej długości i pudełkowatości na tylnej kanapie jest znacznie więcej miejsca. Większy jest też bagażnik, który liczy 433 l (ponad 1,3 tys. l po rozłożeniu kanapy). Na tle konkurencji to przeciętny wynik. 500 l w tego typu autach to częsty widok. Kokpit został praktycznie w całości przejęty z niedawno odświeżonej Corolli. Oznacza to tyle, że za kierownicą znajdziemy 12,3-calowy wyświetlacz cyfrowych zegarów, natomiast na konsoli środkowej dodatkowy 10,5-calowy. Podobnie jak w nowych corollach obsługa obu jest łatwa. Do tego bezprzewodowy Apple Car Play i (ale już przewodowy) Android Auto. Mówiąc krótko, kompletnie i na czasie. Do tego wspomniana piąta generacja układu hybrydowego. Jedna i jedyna, i to z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że w Europie ten model będzie dostępny wyłącznie z jednym rodzajem napędu. Jedyny wybór (nie licząc poziomu wyposażenia i kolorów) to ten między wersją z przednim napędem i 4x4 (AWD-i). Drugi powód jest taki, że na razie Corolla Cross jest jedynym autem Toyoty oferowanym na Starym Kontynencie z tym – najnowszym – rodzajem napędu. Co to oznacza? Więcej mocy. Układ oparty na dwulitrowym silniku benzynowym generuje teraz 197 KM. Setkę auto osiąga w 7,6 s (z AWD-i 7,5 s). Osiąga też bardzo przyzwoite zużycie paliwa. Na 200 km po autostradach i górach wystarczyło mi 10 l paliwa, co oznacza zużycie 5 l na 100 km. Nieźle. Oczywiście, by osiągnąć ten wynik, konieczna była spokojna jazda. No ale do takiej właśnie stworzona jest Corolla Cross. Podczas pokonywania zakrętów, autostrad i ulic z przepisowymi prędkościami auto nie będzie się zanadto przechylało, zawieszenie będzie bezproblemowo pokonywało nierówności i będzie panowała atmosfera zen, za którą tyle osób na świecie lubi Toyotę. Nawet nielubiana przeze mnie przekładnia CVT nie zakłóci tego spokoju. Niskie spalanie dostaniesz w bonusie. Ale jeśli zaczniesz używać nowej Corolli z ułańską fantazją, będziesz zły. Przede wszystkim na pracę CVT. Bo choć Toyota po raz kolejny zapewnia o poprawie działania tego ustrojstwa, nie bardzo to widać czy raczej słychać. Ewentualnie można przyjąć, że CVT po prostu tak działa, ale odwdzięcza się, gdy wjeżdżamy na stację paliw. Ponad milion ludzi na świecie najwyraźniej tak uważa.
Auto globalne

Do czego by się tu przyczepić? Na siłę można do twardych plastików. Są takie, bo to auto globalne. Znaczy, zaprojektowane z myślą o sprzedaży na wielu rynkach. I tak, by zadowolić gusta klientów z tych największych. Dla Toyoty największe rynki to Azja (ponad jedna trzecia sprzedaży) i USA (prawie jedna trzecia). Tam żaden klient nie zwróci uwagi na twarde plastiki. Zwracają głównie w Europie, a ta odpowiada za nieco ponad 10 proc. toyotowej sprzedaży. Pozostaje więc do tych plastików się przyzwyczaić, choć trudno mi uwierzyć, że owe plastiki zadecydują o być albo nie być tego auta. Co więcej, jestem przekonany, że Corolla Cross odniesie sukces. Wydaje mi się, że tak samo myślą przedstawiciele marki. Auto jest dokładnie takie, jakie chcieli klienci. Najmocniejszą stroną pozostaje udoskonalony napęd, który przez lata obecności na rynku zdążył zaistnieć i zdobyć zaufanie. I nie są to puste słowa. W przedsprzedaży Corollę Cross w ciemno kupiło w Polsce już 1,8 tys. osób. W przyszłym roku Toyota planuje sprzedanie co najmniej 8 tys. corolli w wersji cross. Stawiam, że to się uda.















