Coś innego, coś nowego

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 08-06-2015, 00:00

Konferencje i szkolenia: Gwiazdki nie muszą przyciągać do hotelu. Firmy chcą szkolić pracowników w oryginalnych, nietuzinkowych obiektach

Wybór miejsca na szkolenie zależy od tego, ile ono ma trwać, jak duża jest grupa, jakie są cele i założenia merytoryczne, jak pracownicy mają spędzać czas poza zajęciami, jakie są firmowe obyczaje, jej budżet na doskonalenie zatrudnionych. Szkolenia kilkugodzinne odbywają się czasem w siedzibie firmy, choć biurowe sale spotkań lub sale konferencyjne często nie spełniają wymagań edukacyjnych.

Stodoła Wszystkich Świętych zwana Oczyszczalnią
Zobacz więcej

Stodoła Wszystkich Świętych zwana Oczyszczalnią www.oczyszczalniamiejsce.pl

Pracodawcy unikają organizowania zajęć w firmie również dlatego, że uczestnicy nie mogą wtedy odciąć się od codziennych obowiązków. Zdaniem trenerów w przypadku szkoleń, które nie wymagają noclegu, nadal dominują podmiejskie hotele i ośrodki konferencyjne oddalone od firmy o godzinę, półtorej godziny jazdy samochodem.

— W przypadku trzy— lub czterogwiazdkowego hotelu zleceniodawca wie, czego może się spodziewać, a ze względu na dostępność i konkurencję otrzymuje ofertę w przystępnej cenie — twierdzi Aleksander Drzewiecki z House of Skills.

Czynnik ludzki

Zdaniem Grażyny Kowalczyk, dyrektor generalnej Hotelu Narvil Conference & Spa, rynek obiektów konferencyjnych wymaga stałego podnoszenia poziomu usług.

— Dobre miejsce na konferencje czy szkolenie nie jest już postrzegane jedynie przez pryzmat przestronnych sal, dobrej jakości posiłków czy podstawowego sprzętu audiowizualnego. Ważne staje się przede wszystkim wyprzedzanie potrzeb klienta przez prezentowanie jak najwyższej jakości, ale również proponowanie wartości dodanych: wszelkich udogodnień, które pomagają organizatorom maksymalnie sprawnie zaplanować szkolenie lub konferencję i czuwać nad realizacją — mówi Grażyna Kowalczyk.

Potwierdza to Aleksander Drzewiecki, który zauważa, że choć przez ostatnie lata znacznie poprawiło się wyposażenie ośrodków konferencyjnych, to obsługa wciąż pozostawia wiele do życzenia.

— Bardzo często nie rozumie specyfiki szkoleń. Sale są nieprzygotowane na czas, jest za mało miejsc siedzących, brakuje markerów do flipchartów lub w ogóle ich nie ma, nie ma koszy na śmieci, przedłużaczy do podłączenia sprzętu. Plagą są opóźnione lub przyspieszone przerwy kawowe, brak lub nieterminowa reakcja na prośby i oczekiwania prowadzącego — wylicza Aleksander Drzewiecki. Dla szkoleniowców bardzo ważna jest również możliwość elastycznego wykorzystania przestrzeni.

Tymczasem ciągle zdarzają się ciężkie lub skręcone na stałe stoły, co uniemożliwia inne ustawienie, rzutniki multimedialne o bardzo wysokiej rozdzielczości, ale niskiej jasności (ANSI), co powoduje konieczność gaszenia światła, zepsute flipcharty, źle zaprojektowane oświetlenie. Jeśli szkolenie trwa kilka godzin, to bardzo ważne jest, aby uczestnicy mieli dostęp do światła dziennego.

— Niestety, wielu projektantów hoteli i ośrodków szkoleniowych nie orientuje się w szczegółowych wymaganiach związanych ze szkoleniami, podczas budowy dokonuje się kompromisowych oszczędności lub jeszcze częściej — źle się wydaje ogromne pieniądze — krytykuje Aleksander Drzewiecki.

Miejsca alternatywne

Przez ostatnie 10 lat oferta szkoleniowa hoteli i ośrodków konferencyjnych bardzo się ujednoliciła. Wszystkie oferują podobny standard wyposażenia: meble, wystrój, sprzęt techniczny. Dla przedsiębiorstwzlecających szkolenia i firm szkoleniowych oznacza to przewidywalność i wygodę, ale także nudę i mało inspirujące otoczenie. Dlatego na znaczeniu zyskują miejsca niestandardowe. W miastach są to rozmaite centra kultury, stadiony, ośrodki sportowe, muzea, restauracje, które mają zaplecze szkoleniowe. A poza miastem: dworki, pałacyki, nowoczesne budynki lub alternatywne ośrodki szkoleniowe.

— Zauważamy tendencję do szukania miejsc, które mogą dostarczyć nowych wrażeń estetycznych i zapewnić przestrzeń, która inspiruje do kreatywnego myślenia. Miejsc, o które trudno w przytłaczających, bardzo zindustrializowanych przestrzeniach dużych miast — informuje Grażyna Kowalczyk. Dodaje, że pojawiła się moda na łączenie powrotu do natury z podejściem „slow life”, a jednocześnie nadążaniem za nowoczesnymi technologiami i racjonalnym ich wykorzystaniem.

— Większej swobodzie sprzyjają również miejsca szkoleniowe w ładnym przyrodniczo otoczeniu. Pracownicy korporacji mogą porzucić krawaty na rzecz strojów mniej formalnych. Dla uczestników szkoleń bardzo ważne jest również jedzenie i na przykład możliwość uwzględnienia w jadłospisie indywidualnych diet — informuje Anna Myca z ośrodka szkoleniowego Stodoła Wszystkich Świętych zwana Oczyszczalnią.

Standardem staje się także elastyczność w dopasowaniu przestrzeni do potrzeb klienta. Każde wydarzenie rządzi się swoimi prawami, ma inny charakter, ważne jest więc odpowiednie odczytanie potrzeb i stworzenie okoliczności, które pozwolą na ich pełne zaspokojenie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu