W I kw. 2020 r. zarejestrowano w Polsce nieco ponad 216 tys. używanych aut osobowych i dostawczych (o dmc do 3,5 t) przywiezionych z zagranicy. W tym samym okresie poprzedniegoroku wjechało ich ponad 241,6 tys. Oznacza to, że w obecnym kwartale wjechało ich o 10,6 proc. mniej. Malejący import to oczywiście wina pandemii i związanych z nią ograniczeń w handlu i przemieszczaniu się.

Ograniczenia dotyczą zarówno Polski, jak też krajów, z których najchętniej auta są sprowadzane, czyli Niemiec, Francji, Belgii czy Włoch. I chociaż w teorii import jest możliwy, to długie kolejki na przejściach granicznychi ryzyko zarażenia się wirusem mocno go spowolniły. Do tego dochodzi problem z przerejestrowaniem, ponieważ wydziały komunikacji mocno ograniczyły działalność.
W efekcie za spadek importu w I kw. roku odpowiadają wyłącznie słabe wyniki marca. Do naszego kraju wjechało w tym miesiącu niespełna 52,7 tys. aut, aż o 41,5 proc. mniej niż rok remu. Jest to też najsłabszy marcowy wynik od 14 lat, a miesięczny od lutego 2013 r.
O tym, jak duży wpływ na te liczby miało ogłoszenie pandemii, świadczą dane z poszczególnych dekad miesiąca: w pierwszej zarejestrowano 55 proc., w drugiej 31 proc., a w trzeciej 14 proc. aut (7,3 tys. sztuk). Ich średni wiek wynosi 11 lat i 6 miesięcy, przy czym w marcu były one nieco młodsze — średnia to 11 lat i 4 miesiące.
Pandemia osłabiła też ruch na wewnętrznym rynku wtórnym. Według miesięcznego raportu AAA AUTO, opartego na analizie danych dotyczących sprzedaży aut używanych w komisach, na stronach internetowych oraz u dilerów aut używanych w marcu pojawiło się niespełna 238,4 tys. ofert sprzedaży samochodów używanych, czyli prawie 33 tys. mniej niż w lutym. Jest to najniższy miesięczny wynik od początku 2020 r.
Mediana ceny samochodu oferowanego do sprzedaży w marcu wynosiła 19,9 tys. zł, przebiegu 176 tys., a wieku — 11 lat i 3 miesiące.