
Ręcznie tworzone buty, produkcja filmu, gry wojennej, produkty konopne - to tylko część pomysłów na biznes, które można wesprzeć poprzez equity crowdfunding. Obecnie na rodzimych platformach prowadzonych jest około dwudziestu zbiórek o wartości kilkudziesięciu milionów złotych. Przekrój branżowy i stopień rozwoju poszczególnych firm jest różny, a założenia wycen zwykle trudno zweryfikować. Brakuje prognoz, a nierzadko także danych historycznych. Tę lukę chce wypełnić platforma forc.ee, która zostanie uruchomiona z początkiem lipca.
- Biura maklerskie czy analitycy banków inwestycyjnych nie zainteresują się ofertami spółek, które chcą pozyskać np. 1 mln zł. Dlatego nie ma co liczyć na pokrycie analityczne w crowdfundingu. Drogowskaz dla inwestorów jest jednak potrzebny – nie ma wątpliwości Piotr Kobierski, prezes Forc.ee.
Menedżer określa platformę jako „crowdscoringową”, czyli taką, na której eksperci i społeczność będą mogli ocenię perspektywy wzrostu firm, zwrotu z inwestycji i ryzyko tego, że kapitał nie zostanie zwrócony w horyzoncie, charakterystycznym dla danego rynku.
- Będzie to zbiór opinii, pochodzących z rynku i od ekspertów, z którymi będziemy współpracować. Jesteśmy przekonani, że uśrednienie opinii, różnych perspektyw, pochodzących z rozmaitych źródeł spowoduje, że wartość prognostyczna będzie znacząca – tłumaczy Piotr Kobierski.
Skład panelu ekspertów ma być jawny i wejdą do niego osoby z doświadczeniem w venture capital i eksperci branżowi. Każda osoba będzie mogła opatrzyć ocenę komentarzem. Podobnie będzie z „głosem ulicy”, a z czasem jak baza ocen będzie rosnąć, większa waga będzie przypisywana ocenom dokonywanym przez tych użytkowników, którzy wykazali się trafnością prognoz i dzięki temu zbudowali reputację.
Na forc.ee trafią spółki, których emisje promowane są na platformach crowdfundingowych – na razie polskich, ale docelowo także zagranicznych. Z czasem ocenie będą mogły być poddawane także te podmioty, które dopiero szykują się do przeprowadzenia kampanii.
- Oprócz możliwości oceny firm platforma będzie też źródłem wiedzy o emisjach i miejscem do prowadzenia dyskusji. Warstwa informacyjna będzie nawet ważniejsza niż samo głosowanie – podkreśla Piotr Kobierski.
Jego zdaniem brak obiektywnej oceny to jedna z głównych barier rozwoju finansowania społecznościowego. Jego skala mogłaby być wielokrotnie większa, bo pieniędzy poszukujących alternatywy dla lokat bankowych jest dużo, podobnie jak projektów poza radarem funduszy VC, uważa Piotr Kobierski.
- Liczymy na świadome uczestnictwo ekspertów i społeczności oraz chęć budowania czegoś, co pozwoli na bardziej efektywną alokację kapitału. Nie brakuje przecież przedsięwzięć, które zdobywają pieniądze, mimo że są chybione, a z drugiej strony firmy z potencjałem mają trudności z pozyskaniem kapitału, bo mają np. niewpisujący się w schematy, trudny do oceny biznes. Poza tym niejeden projekt B2C przez sam fakt posiadania grona oddanych ambasadorów ma większe szanse na sukces, w tym z perspektywy funduszy VC. Forc.ee powinno poprawić komunikację i ułatwiać realną współpracę między giełdą, funduszami VC i inwestorami crowdfundingowymi – mówi Piotr Kobierski