Czarna prawda o Biel Capital

Dawid Tokarz
opublikowano: 2009-01-08 06:36

Czy firma doradcza, powszechnie znana na rynku kapitałowym, może mieć na pieńku z prawem i kontrahentami? Fakty mówią same za siebie.

Z kim na giełdę? Takie pytanie dwukrotnie zadał „Parkiet”, organizując ranking doradców finansowych, pomagających spółkom przy ofertach publicznych. W styczniu 2008 r. Biel Capital (BC) uplasował się na drugim miejscu. Pół roku później był już na czele, razem z renomowanym BRE Corporate Finance. Zatem z BC na giełdę? W trosce o reguły, jakie powinny obowiązywać na rynku kapitałowym: odradzamy. Jak wynika z naszego dziennikarskiego śledztwa, krakowska firma jest de facto bankrutem, a kontrolujący ją małżonkowie

Tomasz Biel i Beata Kwaśniak-Biel to skazywani prawomocnymi wyrokami oszuści, unikający spłacania długów. Dość powiedzieć, że rok temu komornik zlicytował nawet ich mieszkanie…

- BC miał nam pomagać przy wejściu na GPW, ale ostatecznie wycofaliśmy się z tego pomysłu. Tomasz Biel zamówił jednak u nas sprzęt komputerowy za ponad 30 tys. zł. I do dziś nie zapłacił! A choć i jego, i żonę wpisaliśmy do rejestru dłużników, oni wciąż działają! – oburza się Andrzej Koncewicz, prezes Computer Plus Kraków.

Na pieńku z małżeństwem Bielów mają też administratorzy budynków, w których mieściły się siedziby ich spółek.

- Pan Biel zwinął majdan w nocy i uciekł, nie płacąc. Ostatnio dzwonił, że przyjedzie i osobiście ureguluje zaległość. Czekałam do późnego wieczora. Na marne – narzeka Ewa Mirota-Kowanek z krakowskiego Cechu Rzemiosł Różnych, które wynajmowało biura dla BC po uruchomieniu firmy w 2004 r.

Oszust? Nie za mocne słowo? Nie. Udało nam się ustalić, że Tomasz Biel pierwszy raz skazany został już w 1995 r.: przez sąd w Tarnowie – za tzw. zagarnięcie mienia społecznego – na 450 zł grzywny. W 2000 r. zaś (z tego samego paragrafu: za realizowanie czeków bez pokrycia na szkodę jednego z banków) – na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 1 tys. zł grzywny. Dwa lata później oszustwo na szkodę innego banku (założył w nim rachunek, zrobił debet na prawie 13 tys. zł i go nie spłacił) kosztowało go osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata i 800 zł grzywny. W 2006 r. z kolei dostał 1500 zł grzywny za udaremnianie inspekcji pracy (odmawiał stawiania się na wezwania Państwowej Inspekcji Pracy). W tym samym roku razem z żoną skazani też zostali za oszustwo, polegające na tym, że na przełomie 2003 r. i 2004 r. wzięli od jednej z firm wyroby gastronomiczne (głównie ryby) za ponad 13,5 tys. zł i… nie zapłacili. Dostali po 3 tys. zł grzywny. Przy tej okazji Tomasz Biel mógł trafić za kratki, bo sąd miał prawo odwiesić wcześniejszy wyrok za inne oszustwo. Nie zrobił tego, bo – jak ustaliliśmy – dysponował jego nieaktualną tzw. kartą karną.
Zarówno o te perypetie z prawem, jak wiele innych spraw chcieliśmy Tomasza Biela zapytać. Mimo początkowych obietnic – definitywnie odmówił nam udzielania jakichkolwiek informacji czy komentarzy.

Kto jeszcze narzeka na interesy z Tomaszem Bielem? Komu udało się odzyskać od niego pieniądze? O tym czytaj w dzisiejszym „PB”.