Krakowski oddział PZU się zbuntował i opuszcza szeregi giganta — taki anonim dotarł do redakcji "Pulsu Biznesu".
"Pragniemy poinformować akcjonariuszy PZU oraz inwestorów giełdowych o decyzjach podjętych na spotkaniu agentów oddziału Kraków (…). Z dniem 31.01.2010 wszyscy agenci na wyłączność okręgu Kraków złożą wypowiedzenie umów o współpracę" — czytamy w liście.
Ani grama prawdy
Autorzy listu tłumaczą, że to reakcja
na wprowadzenie nowego systemu wynagradzania "Nowa era sprzedaży". Skarżą się,
że "nowa era" prowadzi do "obniżenia stawek prowizyjnych o 20 proc." i
"pozbawienia wynagrodzenia za wznowienie OC komunikacyjnego, które stanowi 30
proc. portfela agenta" i "oparcia możliwości podwyższenia prowizji i
pseudoawansu na osiąganej dynamice sprzedaży".
List okazuje się manipulacją. Żaden z przepytanych przez nas agentów krakowskiego oddziału o nim nie słyszał, jak też o akcji masowego składnia wypowiedzeń. Władze PZU są spokojne.
— Sieć agentów wyłącznych to dla nas najważniejszy kanał sprzedaży. Gdyby tego rodzaju informacje były prawdziwe, byłby to dla nas problem, jak dla każdej firmy ubezpieczeniowej. Na szczęście nie ma w tym grama prawdy. Jesteśmy pewni, że list nie został napisany przez agenta, tym bardziej że zarzuty nie odpowiadają prawdzie — mówi Witold Jaworski, członek zarządu PZU, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing.
Więcej sprzedawać
Witold Jaworski tłumaczy, że rewolucja
w systemie prowizyjnym ma jeden cel: zatrzymać w ciągu dwóch lat spadek udziału
w rynku, który towarzyszy gigantowi od lat. Dlatego system jest dużo
agresywniejszy — nacisk jest kładziony na pozyskiwanie nowych klientów, agent ma
mniejsze korzyści z odnawiania OC komunikacyjnego. To niejedyna zmiana.
— Teraz zasady są czytelne dla agentów, za co i ile będzie otrzymywał, jakie są zasady awansu i zadeklarowane wsparcie marketingowe. Wprowadzone są dedykowane szkolenia, premie za realizacje celów i za akcje sprzedażowe. Co ważne, takie same zasady obowiązują w całej Polsce, bo do tej pory system prowizyjny był zróżnicowany i zależał od regionu, a nawet umiejętności negocjacyjnych agenta — mówi Witold Jaworski.
PZU zapewnia, że w programie wcale nie chodzi o oszczędności.
— Po wprowadzeniu systemu na prowizje i premie wydajemy więcej niż przedtem. Ale dla nas inwestycja w sieć sprzedaży to kwestia kluczowa. W zamian oczekujemy efektów. Już teraz widać, że system się sprawdza: wzrosła sprzedaż nowych polis. Oczywiście nie wszyscy są zadowoleni z nowych zasad. Dla niektórych oznacza to, że będą musieli ciężej pracować, bardziej się starać. Ale o tym, że agenci pozytywnie przyjęli nowe warunki, świadczy fakt, ze z ponad 5 tys. agentów nie zaakceptowało ich jedynie 20. W Krakowie wszyscy podpisali nowe umowy — mówi Witold Jaworski.
Zdania agentów o nowych warunkach pracy są podzielone.
— Dostaliśmy nową umowę i tyle. Warunki nie są ciekawe, ale jedyne, co możemy zrobić, to podpisać albo odejść z pracy. Nie wiem, czy zostanę w PZU — mówi jeden z krakowskich agentów.
— System nie jest zły, jeśli zrozumie się, jak działa. Z moich wyliczeń wynika, że nie stracę, a przynajmniej dokładnie wiem, na co mogę liczyć. Na system mogą narzekać ci, którzy do tej pory nie musieli się za wiele napracować, by mieć odpowiednią pensję — mówi inny agent.