Czipy zepchnęły Skodę w dół tabeli

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-10-12 20:00

Liczba rejestracji nowych aut mocno spada, ale to dopiero początek hamowania. Pod koniec roku może nie być czym handlować.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego Skoda notuje coraz gorsze wyniki w polskich rankingach sprzedaży
  • jak wygląda sytuacja u innych producentów
  • jakim wynikiem zakończy 2021 r. polski rynek motoryzacyjny

W ciągu pierwszych 10 dni października 2021 r. zarejestrowano tylko 7330 nowych samochodów. To aż o 35 proc. mniej niż rok wcześniej. Od początku roku polski rynek motoryzacyjny nadal jest na plusie, ale dynamika wzrostu wyraźnie słabnie. Po ośmiu miesiącach wzrost liczby rejestracji wynosił +22 proc. r/r, po dziewięciu już tylko 17,7 proc. r/r.

Za tę sytuację niemal wyłącznie odpowiada deficyt aut, spowodowany ograniczeniami w dostawach komponentów. Dziś wygrywa ten, kto ma samochody. Po 10 dniach października Toyota umacnia się na pozycji lidera, a Kia i Hyundai wskoczyły do czołówki, zajmując drugą i trzecią pozycję. Volkswagen spadł poza podium, a Skoda, znalazła się dopiero na siódmym miejscu - mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Oczywiście wynik pierwszej dekady nie przesądza o urobku z całego miesiąca, wskazuje jednak na problemy poszczególnych producentów.

Niestety nie ma podstaw do optymizmu. Kilka dni temu Skoda ogłosiła wstrzymanie lub poważne ograniczenie produkcji w czeskich zakładach

- Skoda nie jest odosobniona. Z problemami boryka się większość producentów. Na razie podtrzymujemy prognozę 9-procentowego wzrostu liczby rejestracji w tym roku. Nie możemy jednak wykluczyć, że wynik będzie gorszy od zeszłorocznego. Wiele zależy od tego, czy będzie czym handlować - mówi Wojciech Drzewiecki.

Warto przypomnieć, że kryzys półprzewodnikowy nie ominął też Toyoty, która przez ostatnie miesiące wydawała się na niego odporna. We wrześniu globalna produkcja japońskiego koncernu została ograniczona o 40 proc.

- Sytuacja wraca do normy, a produkcja powoli przyspiesza. Na razie nie ma mowy o kolejnych ograniczeniach. Zakładamy, że do planowanych mocy produkcyjnych powrócimy do końca pierwszego kwartału 2022 r. - mówi Robert Mularczyk z Toyoty Motor Poland.