Czy Covid zaprzepaścił ekotrendy?

Partnerem publikacji jest Eco&More
opublikowano: 02-03-2022, 15:36

Rozmawiają założyciele firmy Eco&More Kamilla Stańczyk, Marcin Stańczyk oraz Michał Górecki - Head of Communications w tej firmie.

Kamilla Stańczyk, Marcin Stańczyk oraz Michał Górecki z Eco&More uważają, że po początkowym pogorszeniu sytuacji, pandemia w dłuższej perspektywie, może wpłynąć korzystnie na pewne obszary pod dbania o planetę przez przedsiębiorstwa.

Michał Górecki: Skutki pandemii podobno będziemy odczuwać jeszcze długo i choć nie wierzę, że COVID odmieni nas jakoś szczególnie, jeśli chodzi o filozofię życia, to pewne zmiany w handlu mogą zostać z nami na stałe. Pamiętam, że pierwszym szokiem był ogromny wzrost użycia plastiku wokół nas – plastikowe rękawiczki, pieczywo w sklepach pakowane w foliowe torebki, a nawet zakaz wkładania towaru do własnych toreb. Czy zaprzepaściliśmy ileś lat wycofywania się z jednorazowych opakowań?

Kamilla Stańczyk: Rzeczywiście mnie też uderzyła ilość plastiku na półkach i choć wiadomo było dlaczego sklepy zaczęły tak postępować, to bezpieczeństwo i higiena były - i są nadal - najważniejsze. Ale przecież mamy mnóstwo jednorazowych, biodegradowalnych produktów. Rezygnacja z opakowań i kupowanie serów czy wędlin na wagę lub używanie opakowań wielokrotnych to nadal najlepsze rozwiązanie. Istnieje też wiele rozwiązań biodegradowalnych i kompostowalnych – od zwykłych zrywek, reklamówek, rękawiczek czy worków na śmieci, po sztućce czy nawet kapsułki z kawą. To często rozwiązania nieco droższe od zwykłych tanich zamienników, ale jakość i zrównoważona produkcja muszą kosztować.

MG: W pandemii mocniej postawiliśmy na dezynfekcję i zabijanie wirusów, bez kompromisów. Czy to musi oznaczać rezygnację z naturalnych produktów i skazanie na kontakt z mocnymi chemikaliami?

KS: W pierwszych miesiące pandemii, gdy nie znaliśmy jeszcze skali tego, co nas czeka, byliśmy gotowi kupować wszystko, co da nam poczucie bezpieczeństwa. Tym bardziej, że nie było jeszcze jasnych danych co do tego, jak wirus działa i jak się przenosi. Wzrósł popyt na wiele kategorii produktów - oczywiście żele i płyny dezynfekujące, ale przecież także makaron czy papier toaletowy - niektórzy mają te zapasy do dziś! Po chwili okazało się jednak, że ważniejsza od bardzo „chemicznych” składów środków antywirusowych jest konsekwencja i regularność. Częste i dokładne mycie rąk, nawet zwykłym mydłem, okazało się równie skuteczne co traktowanie ich kilka razy dziennie mocnym alkoholem. Zresztą znowu – sami mamy w ofercie wiele produktów myjących i dezynfekujących, przeznaczonych zarówno do ciała jak i powierzchni użytkowych wszelkiego rodzaju, które mają dobre składy i są bezpieczne. Co więcej, paradoksalnie tym bardziej powinniśmy sprawdzać ich składy, skoro zaczęliśmy częściej ich używać.

MG: Pandemia przyspieszyła też wiele trendów w handlu, mocno przyspieszył rozwój płatności bezgotówkowych, a także e-commerce. Osoby, które kupowały online tylko elektronikę, nagle zaczęły przekonywać się do kupna tą droga ubrań czy produktów FMCG. A szybki rozwój nie zawsze jest zrównoważony.

Marcin Stańczyk: Przesunięcie się sprzedaży do e-commerce to na pewno wzrost użycia opakowań, a to spowodowało duży wzrost ilości śmieci. Firmy e-commerce zawsze były - i powinny być - odpowiedzialne za ślad, który zostawiają, ale im większa sprzedaż, tym gorszy ślad zostawiamy po sobie. Dlatego jeszcze bardziej powinniśmy zwracać uwagę, jak pakowane są produkty, zarówno w obrocie B2C jak i B2B. Ważne jest oczywiście w co pakujemy wysyłane produkty, jakich używamy wypełniaczy, ale także - o czym ciągle za rzadko się mówi - jak dobieramy wielkość opakowań do wysyłanych towarów. Zbyt duże opakowanie to konieczność użycia większej ilości wypełniaczy, ale także większy ślad węglowy - duże opakowanie zajmuje więcej miejsca w transporcie. Tu widać dokładnie, że „ekologiczny” wcale nie jest przeciwieństwem „ekonomiczny”. Przecież wysyłanie zbyt dużych pudeł po prostu nie spina się kosztowo. Podobnie z ilością zwrotów - dobre opisanie produktów zmniejsza ilość zwrotów, co opłaca się zarówno nam jak i planecie, bo ogranicza skalę niepotrzebnego transportu.

MG: Z punktu widzenia konsumenta ekologiczny też nie musi oznaczać „droższy” - może przyspieszą dzięki temu inne, pozytywne trendy? Choćby takie jak refill. Bez sensu jest płacić co miesiąc za transport płynu do mycia naczyń, skoro możemy kupić opakowanie zbiorcze?

MS: Tak, ale do tego potrzebne jest myślenie ekonomiczne, a to wynika z poziomu edukacji. Teraz zapłacę więcej, ale później przez pół roku nie będę płacił za wysyłkę. Dodatkowo w przeliczeniu na litr często okaże się, że produkt jest tańszy. Czekamy mocno aż kultura refill i kupowania na wagę nadejdzie, a właściwie wróci, bo przecież to już kiedyś było!

MG: Może się więc okazać, że pandemia paradoksalnie pomoże w pewnych obszarach pod kątem ekologii i dbania o planetę?

MS: Tak, ale wiele zależy od nas, od biznesu. Nie zapominajmy o tym, że to biznes w dużej mierze oddziałuje negatywnie na środowisko, choćby z racji skali swoich działań. Konsumenci coraz częściej patrzą na firmy całościowo, oceniając ich działania – nie tylko te robione na pokaz, i odmawiają kupowania produktów danego koncernu tylko dlatego, że firma na jednym z rynków dopuszcza się działań nieetycznych.

KS: A dorastające pokolenie, według badań, wyjątkowo nie lubi ściemy, tak więc wszelki greenwashing [strategia marketingowa, której celem jest stworzenie mylnego wrażenia, że firma i jej produkty są przyjazne dla środowiska – przypis red.] i działania na pokaz nie będą zdawały egzaminu.

MG: I takiej wizji przyszłości się trzymajmy!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane