DAEWOO ZNOWU HAMUJE POLONEZA
Koreańczycy zmieniają warunki umów, dostawcy części dla Poloneza liczą straty
Daewoo-FSO już po raz drugi przerwało produkcję Poloneza nie informując o tym wcześniej polskich dostawców części. Ich szefowie, choć anonimowo, nie kryją swojego rozgoryczenia i szacują niespodziewane straty.
Daewoo-FSO ponownie, bez wcześniejszych zapowiedzi, wstrzymało na trzy miesiące produkcję Poloneza. Po raz pierwszy wykonało ten sam manewr dokładnie rok temu. Wtedy była to próba wymuszenia znacznej redukcji cen. W tym roku chodzi po prostu o to, że odchodzący do przeszłości model systematycznie traci zainteresowanie klientów, a dealerzy mają problemy ze sprzedaniem już wyprodukowanych egzemplarzy.
Błędne koło
Decyzja koncernu to duże straty dla polskich firm produkujących podzespoły do Poloneza. Koreańczycy zapłacą im tylko za części, które już mają w swoich magazynach. Niewielka to pociecha dla producentów, którzy — nie uprzedzeni dostatecznie wcześniej — już złożyli stosowne zamówienia u własnych podwykonawców i dostawców. Szefowie tych firm nie chcą oficjalnie się wypowiadać na temat współpracy z koreańskim producentem, ponieważ często jest to ich główny odbiorca.
Strategia działania Daewoo — ich zdaniem — ma na celu wyeliminowanie wszystkich kooperujących firm, które nie posiadają kapitału koreańskiego.
Kolejnym problemem, z którym borykają się dostawcy części, jest kwestia cen. Rok temu, kiedy również wstrzymano produkcję Polonezów, Daewoo zażądał redukcji cen komponentów co najmniej o 20 proc. Jednocześnie zmniejszył wysokość zamówień. Mniejsza produkcja to większe koszty, a jednoczesne obniżenie cen prowadzi do spadku rentowności. Tym razem koncern nie wystosował jeszcze takich żądań, ale wiadomo już, że dostawcy nie mogą liczyć na wyrównanie cen przynajmniej o poziom inflacji. W praktyce oznacza to ich spadek o około 10 proc.
Niechciany spadek
Konstrukcja Poloneza jest przestarzała. Nie pomoże tu lakierowanie zderzaków i montowanie elektrycznych szyb. Modernizacja auta jest jednym ze zobowiązań inwestora. Mimo spadającego popytu, atrakcyjna cena wciąż przyciąga klientów. Jest jednak oczywiste, że Koreańczykom bardziej zależy na sprzedaży swoich flagowych modeli, np. Lanosa niż odziedziczonego po FSO Poloneza, który w rzeczywistości stanowi silną konkurencję na własnym podwórku.
Przedstawiciele Daewoo nie widzą nic nadzwyczajnego w przerwaniu produkcji Poloneza.
Auto szybko traci rynek. Sprzedaż w tym roku spadła o ponad 40 proc. Tym można tłumaczyć decyzję o czasowym wstrzymaniu jego produkcji. Utrzymanie produkcji Poloneza było jednym z warunków postawionych przez polską stronę koreańskiemu inwestorowi.
Równi i równiejsi
Dostawcy dziwią się, że koncern nie potrafi przewidzieć popytu na rynku. Nie mają też pewności, kiedy ponownie ruszy produkcja. Straty można zminimalizować, prowadząc właściwą politykę informacyjną.
Co ciekawe — nie dotyczy to wszystkich kooperantów. Delphi Automotive Systems, należące do General Motors, nie miał dotąd żadnych problemów ze współpracą z Daewoo. Jest to jednak największy producent komponentów na świecie i pewnie dlatego Koreańczycy czują wobec niego respekt.