Daj dom osieroconej roślinie

Patrycja Pustkowiak
opublikowano: 11-06-2021, 14:30

Roślina to nie rzecz, nie można jej wyrzucać – taka myśl przyświecała założycielkom ciekawej, ekologicznej inicjatywy – Schroniska dla Roślin. Dziś fundacja działa online w całej Polsce i pomaga znaleźć nowych właścicieli dla kilkuset roślin miesięcznie.

Idea:
Idea:
Za pomysłem Schroniska dla Roślin stał przede wszystkim pozytywny stosunek do ekologii, chęć dbania o planetę i zarażania tą postawą innych.
Photographer:Tomasz Kutelski

Milena Banaszewska wpadła na pomysł założenia Schroniska dla Roślin w autobusie do Pragi w 2015 r. Na wycieczkę jechała ze swoją przyjaciółką Moniką Turzyma-Patocką. Wyjazd był dla nich zaskakujący z wielu powodów.

– W Warszawie pomyliłyśmy dworce i zamiast do Wiednia pojechałyśmy do Pragi, a po drodze miałyśmy dużo czasu, żeby rozmawiać i wymyślać różne rzeczy. Studiowałam wtedy na ASP w Gdańsku i miałam do zrealizowania projekt, który miał być inspirowany zmysłami roślin. Uznałam, że mogłoby nim być właśnie Schronisko dla Roślin – wspomina Milena Banaszewska.

Zaczęły od opracowania idei i wizualizacji. Potem Milena Banaszewska zaprojektowała logo, założyła stronę na Facebooku i zaczęła tam publikować ciekawostki o roślinach. Na początku te informacje docierały do niszowej grupy odbiorców. Przełom nastąpił, kiedy wrzuciły tam pierwszą roślinę do adopcji – wielką araukarię z Gdańska. Wiele osób chciało wziąć ją do siebie i odtąd liczba zainteresowanych działalnością dwóch kobiet wciąż rosła.

Nie wyrzucaj, adoptuj

Warsztaty:
Warsztaty:
Fundacja nie tylko szuka roślinom nowych domów, lecz także edukuje na temat pielęgnacji roślin i organizuje warsztaty. Aktywistki Schroniska dla Roślin uczą podczas nich tworzenia rękodzieła o tematyce roślinnej, np. doniczek z betonu czy kartonu, ogrodów w słoiku, makram.
Natalia Zieba

Tłumaczą, że za ich pomysłem stał przede wszystkim pozytywny stosunek do ekologii, chęć dbania o planetę i zarażania tą postawą innych.

– Uważam, że roślin nie wolno wyrzucać. To w końcu żywy organizm, o który trzeba dbać, coś zupełnie innego niż mebel czy stół. Rośliny dużo nam dają – filtrują powietrze, oczyszczając atmosferę, wpływają na walory estetyczne miejsca, w którym przebywamy, a więc na nasz dobrostan. Dlatego powinniśmy się im odwdzięczyć – mówi Milena Banaszewska.

Jak to wszystko się odbywa? Podstawą jest dostęp do internetu. Schronisko dla Roślin nie ma siedziby, adopcje roślin są organizowane za pośrednictwem Facebooka. Fundacja pełni rolę pośrednika i umawia osoby, które chcą się nimi wymienić. Kiedy ktoś w danym mieście zamierza oddać roślinę, działaczki Fundacji umieszczają na Facebooku informujący o tym post. Kto pierwszy go skomentuje, staje się nowym właścicielem rośliny i dostaje od właścicielek schroniska namiar na osobę, od której może ją odebrać. Każdy kolejny post tworzy listę rezerwową, natomiast roślin nie można rezerwować.

Jak zapewniają założycielki fundacji, różnorodność form i gatunków jest ogromna – zdarzają się i małe sadzonki, i ogromne palmy. Bywa, że za roślinami kryją się przejmujące historie. Monika Turzyma-Patocka opowiada na przykład tę o starszej pani, która oddawała dwa kaktusy kupione na otwarciu Ikei w Warszawie – przez lata wyrosły na giganty. Z kolei w jednym bydgoskim mieszkaniu było mnóstwo splątanych, złączonych ze sobą roślin – okazało się, że opiekowała się nimi osoba chora na schizofrenię, która w ten sposób odreagowywała emocje.

Nowe domy, nowe historie

Akcja:
Akcja:
Adoptować roślinę można za pośrednictwem strony na Facebooku lub podczas organizowanych przez fundację wydarzeń.
materiały prasowe

Powodów, dla których ludzie oddają swoje rośliny, jest mnóstwo.

– Czasem to przeprowadzka, brak miejsca w domu, pojawienie się dziecka czy zwierzęcia, najczęściej kota, który mógłby się zatruć toksyczną rośliną. Najsmutniejszym powodem jest śmierć właściciela rośliny – opowiada Monika Turzyma-Patocka.

Na szczęście osierocone kwiatki prędko znajdują nowe domy. Założycielki Schroniska dla Roślin śmieją się, że trzeba wręcz wykazać się refleksem – po publikacji postu na Facebooku rośliny znikają często w kilka sekund. A nowe domy znajduje nawet kilkaset roślin miesięcznie.

Czy ktoś może nie dostać rośliny, bo mógłby być złym opiekunem?

– Wprawdzie nie sprawdzamy nowych nabywców, ale co miesiąc do nich piszemy, prosimy o zdjęcia – zapewnia Milena Banaszewska.

Dodaje, że działalność z roślinami to także dobry pomysł na poszerzenie kontaktów towarzyskich. Osoby, które przyjmują pod swój dach rośliny, są przez poprzednich właścicieli podejmowane z honorami – herbatką, ciasteczkami, czasem dostają nawet w prezencie domowe przetwory. Bywa, że rodzą się z tego wieloletnie przyjaźnie. Aktywistki przypominają, że zainteresowani aspektem nie tylko ekologicznym, ale i towarzyskim powinni przyjść na wymiany organizowane też stacjonarnie – czasem schronisko wychodzi z sieci, działaczki zbierają rośliny z konkretnego miasta, spotykają się w jednym miejscu i nimi wymieniają, tworząc zieloną społeczność.

Zachęcają do adopcji roślin na wszystkie sposoby. Milena Banaszewska uświadamia na przykład, że nie należy przejmować się tym, że jakaś roślina padła.

– Też mam na koncie dużo grzechów i umarlaków. Czasem roślina się nie przyjmie i już. Warto temu zapobiegać, ale nie dramatyzować, jak coś pójdzie nie tak. I pamiętać, że do roślin trzeba mieć nie tyle rękę, co głowę: rozumieć wymagania związane z podlewaniem i światłem – radzi założycielka fundacji.

Ekopostawa to podstawa

Świadomość ekologiczna:
Świadomość ekologiczna:
Fundacja działa na Facebooku i Instagramie. Ma konto na Patronite i tam też można ją wspierać. Gdyby schronisko miały więcej darczyńców, mogłoby działać na szerszą skalę: przeprowadzać adopcje i inicjatywy edukacyjne, rozwinąć Pracownię Rysunku Botanicznego, wystartować z blogiem, a przede wszytskim edukować, że roślina to nie rzecz.
materiały prasowe

Zaczynały we dwójkę, dziś jest ich w fundacji już czwórka – do założycielek dołączyły Katarzyna Dziedzic i Magdalena Narczyk z Warszawy. Co ciekawe, Milena Banaszewska jest jedyną, która ma kontakt z roślinami również poza fundacją – pracuje w pracowni florystycznej, w której sprzedaje rośliny i tworzy z nich kompozycje. Katarzyna Dziedzic pracuje w IT, Monika Turzyma-Patocka i Magdalena Narczyk w branży eventowej.

Choć na fundacji nie zarabiają, bo to organizacja non-profit i każda musi mieć inne zajęcie, by się utrzymać, wszystkie zaangażowały się w działalność ekologiczną na sto procent. Oczywiście próbują dawać przykład innym, żyjąc eko na tyle, na ile mogą – ograniczają zużycie plastiku, piją wodę z kranu, starają się jeździć komunikacją publiczną, a nie autem. Prócz tego uczestniczą w rozmaitych inicjatywach, targach roślinnych, ale i same organizują warsztaty czy akcje eventowe szerzące świadomość ekologiczną m.in. Warszawie, Gdańsku i Bydgoszczy. Niektóre z tych zajęć są kameralne, gromadzą około 15 osób, na innych bywa i 150 uczestników. Właścicielki Schroniska dla Roślin uczą podczas nich tworzenia rękodzieła o tematyce roślinnej, np. doniczek z betonu czy kartonu, ogrodów w słoiku, makram. Za to dostają wprawdzie niewielkie pieniądze, ale i tak idą one na działalność fundacji.

Siła roślin

Przesłanie:
Przesłanie:
Uważam, że roślin nie wolno wyrzucać. To w końcu żywy organizm, o który trzeba dbać, coś zupełnie innego niż mebel czy stół. Rośliny dużo nam dają – filtrują powietrze, oczyszczając atmosferę, wpływają na walory estetyczne miejsca, w którym przebywamy, a więc na nasz dobrostan. Dlatego powinniśmy się im odwdzięczyć – mówi Milena Banaszewska.
materiały prasowe

Jak twierdzą, pracy z roślinami jest bardzo dużo.

– Codziennie trzeba coś zrobić, publikować oferty, organizować wydarzenia… Obowiązków nam tylko przybywa. Szczególnie wiosną i latem – wtedy mamy więcej pracy, bo organizuje się więcej warsztatów i roślinność jest bardziej widoczna. Ciągle szukamy nowych pomysłów – zapewnia Milena Banaszewska.

Założycielki fundacji dodają, że pandemia – zgubna w skutkach dla wielu branż – akurat dla roślin była bardzo przyjazna. Sprawiła, że więcej osób, zmuszonych do przebywania w domu zapragnęło otaczać się roślinami, które mogą wpływać na poprawę humoru, i miało więcej czasu na ich pielęgnację. Zwiększyła się też wtedy liczba adopcji.

Byłoby ich jeszcze więcej, gdyby o Schronisku dla Roślin było jeszcze głośniej. Niestety, aktywistki nie mają nakładów finansowych na reklamy.

– Działamy na Instagramie, a przede wszystkim na Facebooku, tam odbywają się adopcje roślin i one przyciągają naszych odbiorców. Mamy też konto na Patronite i tam też można nas wspierać – zachęca Monika Turzyma-Patocka.

Gdyby miały więcej darczyńców, mogłyby realizować swoje ambitne plany na przyszłość. Jakie? Schronisko dla Roślin chciałoby działać na szerszą skalę: przeprowadzać adopcje i inicjatywy edukacyjne, rozwinąć Pracownię Rysunku Botanicznego, jedyną tego typu inicjatywę w Polsce, którą w Warszawie prowadzi Katarzyna Dziedzic, zająć się sztuką związaną z roślinami. Wreszcie wystartować z blogiem, na którym miałyby się pojawiać artykuły pisane przez ekspertów. A przede wszystkim wciąż szerzyć świadomość, że roślina to nie rzecz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane