Apel tego szefa Quercus TFI i profesora SGH opublikowany w piątkowej „Rzeczpospolitej” to kolejny już głos w dyskusji nt. planowanego przejęcia BZ WBK przez PKO BP. Głos, dodajmy, bardzo merytoryczny.
Sebastian Buczek odnosi się w piątkowej publikacji w „Rz” do stanowiska Leszka Balcerowicza, byłego szefa Narodowego Banku Polskiego, zdecydowanie sprzeciwiającego się koncepcji zakupu BZ WBK przez PKO BP.
Szef Quercus TFI w piątkowej publikacji odnosi się do wielu argumentów Balcerowicza i – jak się wydaje – łatwo je obala. Sam Buczek jednak wnosi do dyskusji ważny głos analityka.
„Jak każdego typu transakcja, tak i ta nie jest pozbawiona ryzyka. Są to: przepłacenie na starcie, ryzyko egzekucji połączenia banków, ewentualna druga odsłona kryzysu na świecie” – przypomina Buczek. Jak rasowy analityk jednak uważa, że najważniejsza jest cena sprzedaży BZ WBK.
Jaka będzie cena, nie wiemy – przypomina Buczek. I dodaje: „Jeśli potwierdzą się oczekiwania analityków, to cena będzie zbliżona do obecnej ceny rynkowej lub niewiele wyższa. (…) W większości raportów analitycznych wartość akcji BZ WBK jest szacowana na ok. 200 zł. Przy tej cenie wskaźnik P/BV (iloraz wartości rynkowej akcji do wartości księgowej banku) na koniec 2010 r. wynosić będzie nieco ponad 2. Nie jest to poziom wygórowany” – uważa szef Quercus TFI.
Przypomina też analizę specjalistów DM BH z 25 czerwca: „Nawet przy zakupie 100 proc. akcji BZ WBK przy wycenie tego banku na poziomie 2,5-krotności wartości księgowej, taka transakcja prowadziłaby do wzrostu zysku przypadającego na jedną akcję PKO BP w 2012 r. o 16 proc.”
Buczek uważa, że grzechem PKO BP byłoby nie skorzystać z okazji, by
przynajmniej złożyć ofertę opartą na ekonomicznych przesłankach.