Daleko nam do Luksemburga

opublikowano: 09-04-2015, 00:00

Centra usług finansowych rosną szybko, bo Polska jest tania, ale od lat nie udało się usunąć niektórych barier.

Spółki oferujące usługi finansowe dla sektora bankowego, finansowego i ubezpieczeniowego w ostatnich latach podwoiły w Polsce zatrudnienie (lub rekrutowały rocznie 200-400 pracowników) i zatrudniają dziś 31-33 tys. osób. W najbliższych 24 miesiącach sektor będzie dalej rósł — część firm otworzy centra w mniejszych miastach, część rozszerzy działalność w największych metropoliach. Takie są wnioski z raportu Everest Group na temat usług finansowych w Polsce sporządzonego na zlecenie ABSL,

Grunt to opinia

Everest Group wskazuje, że przeszkodą jest brak przepisów, które pozwalają wymagać od pracowników centrów usług finansowych zaświadczeń o niekaralności.

— Był co najmniej jeden przypadek, gdy nie zdecydowaliśmy się na obsługę procesu w Polsce, bo nie jesteśmy w stanie sprawdzić przeszłości pracowników. Ta kwestia jest jednak dyskutowana i mamy nadzieję, że wkrótce zostanie rozwiązana — mówi cytowany w raporcie szef centrum usług, które pracuje dla banku.

— W przypadku firm, które działają na rzecz instytucji i firm z sektora finansowego, stosowanie standardowych środków bezpieczeństwa czy to na poziomie fizycznym czy specjalistycznych technologii, nie wystarcza. Kluczowa jest możliwość zatrudnienia pracowników o nieposzlakowanej opinii, które nie były uwikłane w przestępstwa o charakterze finansowym. Inwestorzy reprezentujący sektor z zainteresowaniem obserwują starania ABSL zmierzające do wprowadzenia odpowiednich zapisów do polskiego kodeksu pracy. Zmiany legislacyjne to jeden z warunków utrzymania dotychczasowej atrakcyjności Polski w oczach potencjalnych inwestorów — podkreśla Marek Grodziński, dyrektor Europejskiej Sieci Centrów BPO Capgemini, wiceprezes ABSL.

O tym, żeby Polska stała się drugim Luksemburgiem, ABSL marzy już od ładnych kilku lat. W 2013 r. związek zaproponował wprowadzenie zmian legislacyjnych, dzięki którym międzynarodowe fundusze miałyby chętniej wchodzić do Polski. Przedstawił plany Radzie Gospodarczej przy Premierze i zapewniał, że oznaczają one 100 tys. miejsc pracy do 2017 r. i 7 mld zł dodatkowych przychodów budżetowych.

Przekonani odeszli

Rada zarekomendowała pomysł premierowi. Popierał go Wojciech Kowalczyk, wówczas wiceminister finansów. Zmiany jednak nie nastąpiły. Premier się zmienił, a Wojciech Kowalczyk jest obecnie pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane