Ostatecznie, na finiszu sesji indeks Dow Jones IA zyskiwał 1,03 proc. Wskaźnik S&P500 rósł o 1.06 proc. zaś technologiczny Nasdaq umacniał się o 1,37 proc.
Biorąc pod uwagę zaprezentowane dane makro, walka o utrzymanie zielonych kolorów indeksów okazała się dla obozu byków zaskakująco łatwa.
Informacje z rynku nieruchomości jednoznacznie potwierdzają jego nadal bardzo złą kondycję. Coraz więcej czynników świadczy, że wszedł on w drugą fazę spadkową. Indeks S&P/Case-Shiller Composite obrazujący zmiany cen nieruchomości w 20 największych amerykańskich metropoliach spadł w marcu 2011 r. o 3,6 proc. w ujęciu rocznym. Znalazł się on na najniższym poziomie od ośmiu lat. Analitycy co prawda oczekiwali spadku, ale w mniejszej skali.
Rozczarowujący okazał się również odczyt indeksu Chicago PMI. Wskaźnik spadł w maju 56,6 pkt. podczas gdy specjaliści prognozowali jego wartość na 62,6 pkt wobec 67,60 pkt w kwietniu.
Kolejny atut podaż dostała ze strony indeksu zaufania konsumentów, opracowywanego przez Conference Board. W minionym miesiącu zamiast wzrosnąć, jak oczekiwali analitycy spadł do 60,8 pkt z 65,4 pkt w kwietniu.
Dzięki zwyżce na rynku surowcowym popularnością cieszyły się walory koncernów paliwowych z Exxon Mobil o Chevron na czele. Wzięcie miały też udziały spółek wydobywczych, m.in. Freeport-McMoRan Copper & Gold.
Na decyzji niemieckiego rządu, który ogłosił odejście od energii nuklearnej do 2022 r. skorzystały spółki specjalizujące się w odnawialnych źródłach energii w tym LDK Solar.
Po przeciwnej stronie rynku znalazły się notowane w USA akcje fińskiej Nokii.
Producent telefonów komórkowych ostrzegł, że sprzedaż w drugim kwartale może nie
sprostać oczekiwaniom co doprowadziło do mocnej przeceny.