Gospodarka Eurolandu rośnie wolno. Polscy eksporterzy mogą jednak na tym skorzystać.
PKB strefy euro wzrósł w I kwartale 2006 r. o 0,6 proc., licząc kwartał do kwartału, natomiast w ujęciu rocznym zwyżka sięgnęła 1,9 proc. — poinformował wczoraj europejski instytut statystyczny Eurostat.
Analitycy spodziewali się takich danych, jeśli chodzi o wzrost: w IV kwartale 2005 r. PKB wzrósł kwartał do kwartału o 0,3 proc., a rok do roku o 1,7 proc.
Zdaniem analityków, dane nie wpłyną na decyzję Europejskiego Banku Centralnego (ECB) w sprawie podwyżki stóp procentowych w Eurolandzie.
— Władze ECB sugerowały już wcześniej, że będą podwyższać stopy bez względu na dane o PKB. Po zakończeniu cyklu podwyżek główna stopa referencyjna strefy euro będzie wynosić 3,25 proc. wobec obecnych 2 proc. — mówi Marek Węgrzanowski, analityk X-Trade Brokers.
Dane o PKB nie zaskoczyły, co jednak nie oznacza, że są dobre. Dla porównania: wzrost PKB USA, największej światowej gospodarki, wyniósł w 2005 r. aż 5 proc. Gdyby wzrost gospodarczy w Eurolandzie był wyższy, Polska zdecydowanie bardziej by na tym skorzystała. Wyższy PKB oznacza lepszą sytuację materialną mieszkańców, a co za tym idzie — większy rynek zbytu m.in. dla produktów pochodzących z Polski. Słabsza koniunktura może jednak zostać wykorzystana przez polskich eksporterów.
— W czasach gorszej koniunktury ludzie niechętnie wydają pieniądze. Chętniej kupują tańsze, niemarkowe produkty. Polskie produkty mogą w takiej sytuacji znaleźć nisze na rynkach zachodnich, na których w porównaniu z krajowymi markami są bardziej atrakcyjne cenowo — mówi Marek Węgrzanowski.
Cała gospodarka UE ma się niewiele lepiej od strefy euro.
W 25 krajach UE PKB wzrósł w I kwartale, licząc kwartał do kwartału, o 0,7 proc. po wzroście w IV kwartale o 0,4 proc.; rok do roku wzrósł o 2,2 proc., po wzroście o 1,9 proc. w IV kwartale — wynika z wyliczeń Eurostatu.