Jeśli chodzi o dane z USA, jedynie indeks nastrojów w przedsiębiorstwach w stanie Filadelfia zaskoczył negatywnym odczytem. Jako niekorzystne inwestorzy odczytali również dane o listopadowej sprzedaży detalicznej z Nowej Zelandii. Z krajowego "podwórka" napłynęły wyniki produkcji przemysłowej, dane o cenach produkcji sprzedanej oraz o inflacji bazowej. Wszystkie za grudzień.
Dopóki napływały dane makroekonomiczne z USA, dolar się umacniał. Po informacji, że liczba wniosków o zasiłek spadła do 404 tysięcy, dolar aprecjonował się przede wszystkim do jena, franka i funta. Informacja ta pozwala stwierdzić, że odczyt sprzed tygodnia, który wskazał aż na 445 tys. nowych wniosków, był jedynie jednorazowy i tendencja jeśli chodzi o tę figurę pozostaje malejąca. Reakcja na głównej parze walutowej na te dane była wyjątkowo słaba. Inwestorzy grający na zwyżki euro odpuścili dopiero po kolejnych dobrych danych z USA, tym razem z rynku nieruchomości. O ile środowy dobry odczyt o pozwoleniach na budowę odebrany został jedynie jako efekt zmian prawnych, o tyle wczorajsza sprzedaż domów na rynku wtórnym miała już swoje odzwierciedlenie na rynku. Dolar zyskał w stosunku do euro 80 pipsów.
Kolejny raz inwestorzy zawiedli się gospodarką Nowej Zelandii. Po słabszym od prognoz odczycie inflacji za czwarty kwartał, który miał miejsce w środę, teraz negatywne emocje wywołały wyniki listopadowej sprzedaży detalicznej. Co prawda, całkowita sprzedaż wzrosła o 1,5 proc. m/m wobec prognozy 1,2 proc., jednak po wykluczeniu środków transportu odnotowano spadek o 0,2 proc. Prognoza w tym przypadku wskazywała na wzrost 0,5 proc.
Jedyne istotne dane fundamentalne napłyną w dniu dzisiejszym z Kanady. Będą to również wyniki sprzedaży detalicznej. Dla rynku akcji najważniejsza będzie publikacja wyników kwartalnych przez Bank of America.
EUR/USD
Mimo dobrych danych dla dolara, w ostatecznym rozrachunku kolejny
raz zyskało euro. Główna para walutowa znajduje się już ponad strefą oporu. Z
technicznego punktu widzenia mamy więc sygnał do kontynuacji wzrostów. Pomimo
tego, że fundamenty wskazują na dolara, istnieje coraz większe
prawdopodobieństwo, że kurs może dotrzeć przynajmniej do 1,3643. Tam bowiem
znajduje się kolejny opór techniczny. Krótkie pozycje powinny być natomiast
otwierane dopiero po trwałym przełamaniu 1,3400.
EUR/PLN
Odbicie kursu EUR/PLN zostało zatrzymane w okolicach 3,91.
Poprzednie maksimum lokalne zostało co prawda pokonane, jednak wybicie to było
na tyle niewielkie, że można je uznać za nieistotne. Obraz techniczny w średnim
terminie wskazuje na kontynuację spadków w kierunku 3,83. Takiego scenariusza
nie wsparły jednak wczorajsze dane o produkcji przemysłowej. W grudniu spadła
ona o 4,3 proc. w porównaniu z listopadem, a mierząc rok do roku wynik był
gorszy od oczekiwań, 11,5 proc. wobec 12,2 proc. O spadki nie będzie więc łatwo
i najbardziej prawdopodobny wydaje się konsolidacja w zakresie 3,8670 -
3,91.
GBP/USD
Funt brytyjski znajduje się pod dużą presją. Negatywny odbiór
wczorajszych danych z rynku pracy, przede wszystkim obawa o perspektywy dla
ludzi młodych, wsród których co czwarta osoba jest bezrobotna, spowodował, że
kurs spadł do linii trendu spadkowego. Wczoraj udało się tą linię jeszcze
obronić, lecz dzisiaj funt ponownie może znaleźć się w opałach. Opublikowane nad
ranem wyniki grudniowej sprzedaży detalicznej były niekorzystne. W porównaniu do
listopada co prawda zgodnie z oczekiwaniami zanotowano spadek o 0,3 proc.,
jednak mierząc rok do roku wynik był gorszy od prognoz, wzrost o 1 proc. wobec
oczekiwanego 1,3 proc.
USD/JPY
Para USD/JPY wybiła się wczoraj z zapoczątkowanego dwa tygodnie
wcześniej kanału spadkowego. Przyczyną były przede wszystkim dobre dane z USA.
Dolar umocnił się do jena zarówno po odczycie wniosków o zasiłek, jak również
danych o sprzedaży mieszkań. Jeśli wzrosty będą kontynuowane to oporem dla nich
będzie strefa 83,50-83,70. Dzisiaj danych z USA zabraknie więc o te wzrosty może
być ciężko, spodziewamy się raczej testowania górnego ograniczenia wspomnianego
kanału spadkowego. W najbliższy wtorek nad polityką monetarną debatował będzie
Bank Japonii.
Kamil Rozszczypała
DM IDM