Decyzja S&P skłania do spekulacji

opublikowano: 12-04-2018, 22:00

W piątek agencja Standard & Poor’s dokona aktualizacji ratingu Polski. Oceny prawdopodobnie nie zmieni, ale z perspektywą może być różnie

W późne piątkowe popołudnie, gdy większość z nas będzie daleko od stanowisk pracy, jeżeli nie ciałem, to duchem, niektórzy będą jednak czekać na wieści ze Standard & Poor’s (S&P). Po zamknięciu europejskich rynków agencja ratingowa poinformuje bowiem o najnowszej ocenie wiarygodności kredytowej naszego kraju. 10 na 10 zapytanych przez nas zespołów ekonomistów bankowych zakłada utrzymanie dotychczasowej noty, a więc BBB+ (dla zobowiązań długoterminowych). W przypadku perspektywy wyłamała się tylko ekipa mBanku, która oczekuje jej podwyższenia — ze stabilnej na pozytywną. Pozostali w scenariuszach bazowych zakładają status quo.

W tej na pozór spokojnej sytuacji można bez problemu znaleźć kilka smaczków. Najbardziej pikantny jest taki, że część inwestorów gra pod podwyżkę perspektywy, o czym doskonale wiedzą ekonomiści.

— Zachowanie złotego i spreadów pomiędzy obligacjami Polski i Niemiec [różnica między rentownościami — red.] sugeruje, że część inwestorów obstawia podwyżkę perspektywy — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Potwierdza to reprezentant ekipy mBanku.

— Spekulacje na temat zmian perspektywy ratingu wśród uczestników rynku finansowego pojawiały się już wcześniej.

Wydaje mi się, że my jako ekonomiści nie jesteśmy w awangardzie — mówi Piotr Bartkiewicz, ekonomista mBanku.

(Nie)jednym głosem

Czas na smaczek numer dwa. Wyniki minisondy „PB” sugerują, że tym razem Piotr Bartkiewicz trochę się pomylił, bo nikt oprócz ekipy z mBanku nie zadeklarował, że obstawia podwyżkę perspektywy. Jednak tak naprawdę wiele ekonomicznych głów podziela tok rozumowania zespołu z mBanku. Trzymając się ekonomicznego slangu, można powiedzieć, że różnice w oficjalnych typach wynikają tak naprawdę z różnych wag nadanym argumentom za i przeciw zmianie perspektywy, bo ryzyko dla scenariuszy zakładających status quo biorą pod uwagę praktycznie wszyscy.

„Uważamy, że ze względu na wyższe od oczekiwań tempo wzrostu PKB w IV kw. (w tym wyraźne przyspieszenie inwestycji) oraz opublikowane w ubiegłym tygodniu dobre dane dotyczące finansów publicznych oraz bilansu handlowego agencja zmieni ton komunikatu na bardziej pozytywny. Jednocześnie dostrzegamy ryzyko, że ww. dane skłonią agencję do zmiany perspektywy ratingu Polski ze stabilnej na pozytywną” — czytamy w raporcie zespołu Credit Agricole Bank Polska.

Zespół PKO BP w środowe popołudnie szanse na zmianę perspektywy wyceniał na 30 proc. Tok rozumowania udokumentował następująco.

„W naszej ocenie wyraźna poprawa odnotowana praktycznie we wszystkich obszarach, które dotychczas agencja wskazywała jako potencjalne argumenty do podwyżki ratingu (ograniczenie deficytu na rachunku obrotów bieżących, spadek zadłużenia zagranicznego, poprawa sytuacji w finansach publicznych, wzrost inwestycji prowadzący do wzmocnienia wzrostu potencjalnego) stanowi silną przesłankę do poprawy perspektywy ratingu. Także w kwestii ocen otoczenia instytucjonalnego cieplejszy ton wypowiedzi ze strony UE na temat sporu z Polską wzmacnia fundamenty ratingu. Agencja może jednak chcieć wstrzymać się z rewizją swych ocen, by móc lepiej ocenić, na ile zmiany w fundamentach makroekonomicznych traktować można jako poprawę cykliczną, a na ile są one odzwierciedleniem zmian strukturalnych” — głosi komentarz.

Warto w tym miejscu dodać, że w najnowszym, kwietniowym raporcie agencja poinformowała o podwyżce prognoz PKB Polski na ten rok do 4,5 proc. r/r (z 3,8 proc.) oraz obniżce szacunków długu sektora instytucji rządowych i samorządowych do 49,5 proc. PKB (z 51,8 proc.).

Z górki na pazurki

Wiara w trwałość pozytywnych zmian (w szczególności w polityce fiskalnej) to tak naprawdę sedno całej sprawy. Tu też czai się smaczek numer trzy. W jego znalezieniu pomogła ekipa z BZ WBK. W analizie przygotowanej specjalnie na okoliczność piątkowego przeglądu zespół przypomina o podwyżce ratingu przez S&P (z poziomu BBB+ do A-) w 2007 r. Mądrzejsi o dane z kolejnej dekady wiemy, że gospodarka wspięła się wówczas na lokalny szczyt (PKB wzrósł wówczas o 7 proc. r/r, w 2008 o „zaledwie” 4,2 proc., a w 2009 o zaledwie 2,8 proc.).

— Być może agencja trochę się na tym sparzyła, więc niewykluczone, że teraz wolałaby przejść przez szczyt i dokonać ewentualnych zmian w ocenie na spokojnie. Dotyczy to w szczególności parametrów fiskalnych, a dokładniej trwałości poprawy sytuacji finansów publicznych — mówi Grzegorz Ogonek, ekonomista BZ WBK.

Neutralizator smaków

Smaczek numer cztery? Niezależnie od tego, czy S&P podwyższy perspektywę czy nie, rynek finansowy powinien przyjąć to neutralnie, o gospodarce nie wspominając.

— Reakcja rynków finansowych na podwyżkę perspektywy będzie prawdopodobnie niewielka, bo rynek swoimi ruchami na złotym i rynku obligacji wyprzedził nasze prognozy, a jeżeli perspektywa się nie zmieni, inwestorzy po prostu zrealizują zyski. Natomiast jeżeli chodzi o realne skutki podwyżki perspektywy dla gospodarki, mówimy o zmianach niewielkich, o ile w ogóle dostrzegalnych. To tylko perspektywa, nie ocena — mówi Piotr Bartkiewicz. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Decyzja S&P skłania do spekulacji