Departament gościnności

Bogdan Łukasik i Piotr Pylypyuk. Identyczne biznesowe historie. Identyczny wiek. Identyczne postrzeganie świata i wartości nim rządzących. Podobna energia. I plan: za dwie dekady zostać światowym liderem na rynku dostawców wyposażenia i rozwiązań dla sieci handlowych i FMCG.

Powiedzieć o Modern-Expo, że produkuje meble sklepowe, to jak powiedzieć o smartfonie, że służy do telefonowania. Czyli nie powiedzieć prawie nic. O ile prawdą jest, że założona przez Bogdana Łukasika i Piotra Pylypyuka grupa Moder-Expo od ponad 20 lat dostarcza meble do sklepów, o tyle prawdą jest również to, że wraz z półkami do sklepów trafiają gotowe strategie, pomysły czy — już niebawem — rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Własną sztuczną inteligencję. Wszystko to wyrosło z dwóch oddalonych od siebie o 220 km „garaży”.

Wyświetl galerię [1/7]

Bogdan Łukasik i Piotr Pylypyuk. Identyczne biznesowe historie. Identyczny wiek. Identyczne postrzeganie świata i wartości nim rządzących. Podobna energia. I plan: za dwie dekady zostać światowym liderem na rynku dostawców wyposażenia i rozwiązań dla sieci handlowych i FMCG. Fot. Marek Wiśniewski

Inwestycja w billboard

Produkty Modern-Expo są doskonale znane niemal wszystkim właścicielom sklepów. Projekty, regały, aranżacje tej firmy wypełniają wiele przestrzeni handlowych. Siłą rzeczy — najwięcej na Wschodzie. Dlaczego siłą? Bo Bogdan Łukasik poszedł pod prąd. Kiedy raczkował w biznesie, przez Polskę przetaczała się fala zachwytu Zachodem. Ulice pełne były biznesmenów w dwurzędowych, zielonych marynarkach z telefonami komórkowymi wielkości nesesera w rękach. Oczy tych pionierów polskiego biznesu skierowane były na Zachód, który przez 40 poprzednich lat skrzętnie skrywała szczelna kurtyna. Mniejsi i młodsi otwierali sklepy, hurtownie. Handlowali, czym się da. Byleby to coś było zachodnie lub z Zachodem się kojarzyło. Sklepy powstawały jeden po drugim również w Lublinie, rodzinnym mieście Bogdana Łukasika. Z tym, że on nie otworzył sklepu i zamiast na Zachód zerkał na Wschód.

— Od początku, nawet gdy się jest firmą dwuosobową, trzeba oceniać swoje szanse. Rosnąca liczba sklepów i wchodzące do Polski sieci handlowe potrzebowały wyposażenia. Stąd pomysł handlu półkami. Sukces w biznesie to umiejętność przewidywania popytu — uważa Bogdan Łukasik. Wówczas firma Duet, którą założył w 1993 r., niczego nie produkowała. Była dystrybutorem. Interes szedł całkiem nieźle, ale Bogdanowi Łukasikowi cały czas czegoś brakowało.

— Zawsze stawiam sobie jasno określone cele i wyznaczam termin ich realizacji. To motywuje. Pierwszy cel, pozycję lidera w mieście, osiągnąłem dość szybko, kolejny: lidera w województwie, też — mówi przedsiębiorca. Przyszła kolej na lidera w kraju?

— Właśnie, że nie. Zacząłem analizować, jak mogę rozwijać działalność. Szybko doszedłem do wniosku, że z Lublina pozycji polskiego gracza numer jeden nie osiągnę. W tamtych czasach było to niemożliwe. Pojawiały się zagraniczne koncerny z ogromnym kapitałem. Nie miałem z nimi szans. Skoro nie Zachód, to Wschód. Z Lublina mielibyśmy niewielką szansę na podbój polskiego rynku, ale mieliśmy blisko na Ukrainę. W połowie lat 90. przedsiębiorcy stamtąd przyjeżdżali do Polski po wszystko, bo tam wszystkiego brakowało — wspomina Bogdan Łukasik.

Postanowił to wykorzystać. Zainwestował… w billboard przy granicy z informacją, co ma ukraińskim klientom do zaoferowania.

— To była jedna z lepszych inwestycji — śmieje się Bogdan Łukasik. Dzięki niej poznał Piotra Pylypyuka.

220 kilometrów dalej

W 1991 r., po rozpadzie ZSRR, Ukraina ogłosiła niepodległość. Młodzi ludzie mogli realizować swoje marzenia o biznesie. Jednym z nich był Piotr Pylypyuk, który, podobnie jak Bogdan Łukasik, zamiast otwierać sklep, zajął się wyposażeniem. W 1994 r. uruchomił Modern, niewielką fabryczkę półek sklepowych.

— To była prymitywna produkcja w wynajętej piwnicy. Szybko się okazało, że popyt jest większy niż moje możliwości. Zacząłem szukać kontrahentów. Najbliższym Łuckowi miastem w Polsce jest Lublin. Pojechałem, zobaczyłem billboard firmy Bogdana. Spotkaliśmy się — wspomina Piotr Pylypyuk. Bogdan Łukasik pamięta, że na jednym z pierwszych spotkań Piotr Pylypyuk poprosił go o kredyt kupiecki.

— Stanowczo odmówiłem, ale to go nie zraziło. Zaczęliśmy współpracę. Firma Piotra stała się czymś na kształt mojego dilera na Ukrainie — mówi Bogdan Łukasik. Panowie zacieśniali współpracę. Zwiększali obroty. Pojawiły się wspólne wyjazdy na targi, nowi klienci. Szybko doszli do wniosku, że razem mogą więcej. — Po dwóch latach współpracy postanowiliśmy założyć wspólny biznes — twierdzi Bogdan Łukasik.

Tak w 1997 r. powstała spółka joint-venture Modern-Expo. Trzy lata później zdecydowano o rozpoczęciu produkcji na większą skalę. Przedsiębiorcy w 2001 r. kupili budynki dawnej fabryki wojskowej Iskra pod Łuckiem, w której miały być produkowane systemy sterowania do rakiet.

Tuż przed rozpoczęciem adaptacji niedoszłej fabryki wojskowej z inwestycji wycofał się pasywny inwestor, który miał wyłożyć znaczną część pieniędzy. Pojawił się problem, bo fabryka miała być wyposażona w drogą technologię. Bogdan Łukasik ze wspólnikiem zdecydowali, że zastawią wszystko, co mają: domy i samochody. Z dzisiejszej perspektywy nie było to zbyt wiele, ale wówczas ryzykowali wszystkim. — Żona zawsze wierzyła w moje pomysły, ufała mojemu instynktowi. Ale wtedy po raz pierwszy — i dotychczas ostatni — zapytała, czy na pewno wiem, co robię — mówi Bogdan Łukasik. Wiedział. Fabryka szybko się zwróciła.

— Naszą ambicją było osiągnięcie zwrotu z inwestycji po ośmiu latach, udało nam się po trzech. Zdobyliśmy pozycję lidera na rynku ukraińskim, a w 2005 r. otworzyliśmy biuro w Rosji — wspomina Bogdan Łukasik.

Alpiniści biznesu

Początkowo interes w Rosji nie szedł. Rynek był zabetonowany przez autochtonów. W dodatku mało kto wierzył dwóm biznesmenom z Polski i Ukrainy, którzy opowiadają o fabryce z laserami, a na rozmowy z sieciami handlowymi jeżdżą przechodzonym samochodem.

— Poważne problemy pojawiają się co kilka lat. Przyzwyczaiłem się do nich. W biznesie jest jak z wdrapywaniem się na wysoką górę: kryzys pojawia się tuż przed szczytem. Dlatego zawsze mówię, że jeśli mamy poważne problemy, to znaczy, że jesteśmy bliscy osiągnięcia sukcesu — podkreśla Bogdan Łukasik. Sprzedaż w Rosji ruszyła po jednym większym kontrakcie. Potem Modern-Expo zawojowało nie tylko Moskwę, ale też większość krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Z półek czy lad chłodniczych tej firmy kupują codziennie miliony ludzi. W fabryce w Łucku, gdzie mieści się centrala grupy, pracuje ponad 2,5 tys. osób, ale Modern-Expo ma jeszcze dwa inne zakłady. W Wierchniednieprowsku na Ukrainie od 2013 r. produkuje głównie regały chłodnicze. Fabryka w białoruskim Witebsku zaopatruje natomiast w meble sklepowe rynek rosyjski. Wśród wyrobów Modern-Exo są też m.in: regały handlowe, boksy kasowe, sprzęt ze stali niedrzewnej, regały magazynowe, urządzenia chłodnicze.

— Zatrudniamy 3 tys. osób, głównie przy produkcji. Pracujemy też nad uruchomieniem zakładu w Lublinie, ale będzie to fabryka nowego typu. Nie ma sensu przenosić z Ukrainy zakładów zajmujących się obróbką metalu i produkcją prostych mebli, bo ze względu na koszty pracy nie będzie to konkurencyjne. W Lublinie powstanie w dużej mierze zautomatyzowana fabryka z własnym działem badań i rozwoju, w której będziemy produkowali nowoczesne wyposażenie: inteligentne półki, samoobsługowe boksy kasowe i inteligentne wózki sklepowe, które samodzielnie będą skanowały włożone do nich produkty. W zakładzie będzie pracowało 100-150 osób — zapowiada Bogdan Łukasik.

Słuchając właścicieli Modern-Expo, można odnieść wrażenie, że zarabianie milionów to prosta sprawa. Wystarczy plan. Obaj przedsiębiorcy, opowiadając o swoim biznesie, często odwołują się do porównań z alpinizmem. Cel jest jeden: szczyt. Są też cele pośrednie: kolejne obozy. Są warunki sprzyjające lub nie. Ale niemal wszytko da się przewidzieć. Jeśli nie, to można się do tego przygotować. W górach — doświadczeniem i sprzętem, w biznesie — dywersyfikacją i niezależnością finansową. Około jednej trzeciej przychodów Modern- -Expo pochodzi z rynków wschodnioeuropejskich, jedna trzecia — z pozostałych krajów europejskich, a reszta — spoza Europy.

Spółka ocenia, że jej sprzedaż w Dubaju rośnie rok do roku o 200 proc. — Zdawaliśmy sobie sprawę, że uzależnienie się od rynków wschodnich jest ryzykowne, więc pod koniec poprzedniej dekady zaczęliśmy mocniej rozwijać działalność na zachodzie Europy, a także m.in. na Bliskim Wschodzie. Zdążyliśmy w samą porę — gdy nadeszła wojna na Ukrainie i kryzys w Rosji, połączone z dewaluacją hrywny i rubla, nasze przychody z tych rynków w przeliczeniu na dolary spadły o połowę. Byliśmy już jednak zdywersyfikowani geograficznie — opowiada Bogdan Łukasik. Firma zaczynała od Ukrainy, ale teraz ma klientów w kilkudziesięciu krajach i mocno inwestuje w nowoczesne technologie. Jej roczne przychody przekraczają 100 mln EUR, z czego około jednej piątej pochodzi od spółki w Polsce, dystrybuującej produkty do części krajów europejskich.

— Rośniemy w dwucyfrowym tempie. Mamy biura m.in. w Dubaju, Berlinie, Paryżu i Londynie. Dostarczamy meble do największych sieci handlowych, ważnym segmentem działalności jest też produkcja wyposażenia sklepowego na zlecenie czterech globalnych koncernów tytoniowych, która odpowiada za jedną czwartą naszych przychodów — informuje Bogdan Łukasik.

Zobowiązanie na piśmie

Modern-Expo jest niekwestionowanym liderem w Europie Środkowej i Wschodniej. Ale dla polsko-ukraińskiego duetu to dopiero „obóz drugi”. Zapowiedź dalszej wspinaczki?

— Oczywiście. Chcemy być liderem w Europie. To kwestia kilku lat. Biorąc pod uwagę, że rośniemy w tempie geometrycznym, da się to policzyć — twierdzi Bogdan Łukasik. Jego partner biznesowy dodaje, że celem jest zbudowanie wielkiej, światowej organizacji. — Chcemy mieć firmę z tradycjami. To kwestia czasu: mamy odpowiednie fundamenty, mamy filozofię, kulturę, sposób zarządzania, kompetencje i ludzi — wylicza Piotr Pylypyuk. Jakiego czasu? Kiedy Modern-Expo zostanie liderem światowym? — Dobre pytanie. Bardzo dobre. Bo jak powiem, to już będzie pisemne zobowiązanie. Lubię takie, bo wtedy cele są mierzalne — cieszy się Bogdan Łukasik.

To kiedy? — Liderem w Europie zostaniemy za około pięć lat. Liderem na świecie — za kolejne dziewięć. Wracając do terminologii alpinistycznej: następujące po sobie obozy są coraz bliżej jeden drugiego, ale potrzeba więcej czasu na ich pokonanie — przyznaje Bogdan Łukasik. Przedsiębiorcy podkreślają, że po zdobyciu szczytu nie zamierzają się na nim okopać i jedynie bronić pozycji. Są przekonani, że widok z góry pozwoli im spojrzeć na biznes z nowej perspektywy i dostrzec kolejne szanse. — Dziś nie powiem, jakie to szanse, bo zwyczajnie tego nie wiem. Jak już będziemy najwięksi, to wyznaczymy sobie kolejne długoterminowe cele. Teraz koncentrujemy się na naszym ataku szczytowym — zapowiada Piotr Pylypyuk. Giełda? Nic z tych rzeczy. Przynajmniej na razie nie potrzebują pieniędzy od inwestorów. — Mamy wystarczającą wyporność finansową. Jeśli w drodze na szczyt pojawi się potrzeba pozyskania kapitału, ruszymy na parkiet. Już jesteśmy do tego gotowi. Mamy strukturę holdingową i regularne audyty. Możemy iść na giełdę choćby dziś. W Londynie albo Warszawie. To tylko kwestia decyzji — zastrzega Bogdan Łukasik.

Ekstrawaganckie pomidory

Bogdan Łukasik i Piotr Pylypyuk to nie tylko biznesowi partnerzy. To przede wszystkim przyjaciele i rodzina (są chrzestnymi swoich dzieci). Spędzają ze sobą mnóstwo czasu. W pracy i dużo rzadziej… poza nią. Ewidentnie się lubią, co nie oznacza braku sporów.

— Cenię sobie przyjaźń z Piotrem. Cenię biznesowe partnerstwo. Zdarza się, że mamy odmienne zdania. Bywa, że iskrzy. Ale zawsze rozmawiamy na argumenty. Myślę, że ogromną wartością naszej współpracy jest to, że chcemy i próbujemy się nawzajem zrozumieć — podkreśla Bogdan Łukasik. Obaj biznesmeni podobni są do siebie nie tylko w podejściu do biznesu. Są nadzwyczaj skromni. Nie szastają pieniędzmi, a byłoby czym. Bogdan Łukasik w jednym z wywiadów zaznaczył, że nie interesują go listy najbogatszych, bo pieniądze nie są celem.

— Nie pracujemy dla własnego majątku — mówią niemal jednocześnie.

Można by to potraktować z przymrużeniem oka, gdyby nie dowody. Jest ich wiele. Modern-Expo inwestuje w lokalną społeczność. Sporo. Wspiera artystów — część fabryki pokrywają malowidła. Dofinansowuje Ukraińską Federację Wioślarską. Ale nade wszytko inwestuje w pracowników. Budując fabrykę w Łucku, zadbano, by była nie tylko sprawna pod względem technologicznym, ale też stanowiła przyjemne i ładne miejsce pracy. Kto w przemysłowym obiekcie dba, by było ładnie? Bogdan Łukasik i Piotr Pylypyuk. Kto zatrudnia hotelowych kucharzy do fabrycznej stołówki? Bogdan Łukasik i Piotr Pylypyuk. Również oni odpowiadają za zbudowanie na terenie fabryki plenerowych siłowni i — tak, to ich pomysł — stworzenie departamenu gościnności. Osobny dział do dbania o gości fabryki i pamiętania o urodzinach i innych uroczystych okazjach w życiu pracowników. Do tego własna olimpiada, ligi piłki nożnej, siatkowej i koszykówki. Dla pracowników.

— Co roku organizujemy też wyścigi wioślarskie dla pracowników w tzw. smoczych łodziach. W tym roku wzięło w nich udział 800 osób — cieszy się Piotr Pylypyuk. A po pracy? Jak spędzają wakacje milionerzy?

— Naprawdę nie robimy niczego spektakularnego. Od kilku sezonów uczymy się pływać na desce z żaglem. Przez kilkanaście dni w roku. Wystarczy? — pyta Piotr Pylypyuk.

— O, wiem! Ja dla odstresowania hoduję pomidory. Mam kilkadziesiąt odmian — dorzuca Bogdan Łukasik.

Pytani o wydawanie pieniędzy odpowiadają wyłącznie w kontekście swojej działalności.

— Mocno inwestujemy w nowe technologie. Przejęliśmy spółkę R.E.D. ze Lwowa, wraz z zespołem stu informatyków, którzy teraz pracują nad nowymi rozwiązaniami. Dzięki różnorodnym kompetencjom w grupie możemy rozkręcić np. produkcję terminali dostawczych z funkcją chłodzenia do odbierania zamówionych w internecie zakupów spożywczych, w tym mięs, nabiału i mrożonek — wymienia Bogdan Łukasik.

Ale po pracy! — Jak wieje, to jesteśmy na wodzie — mówią biznesmeni. A jak nie wieje? — No to gadamy o biznesie. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARCIN BOŁTRYK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Departament gościnności