W 1995 r. najpoważniejszymi problemami polskiej gospodarki pozostawały wysoka inflacja oraz dominująca rola państwa w realnej gospodarce. Jednocześnie bąbel spekulacyjny na GPW podkopał pozycję prężnie rosnącego w siłę rynku kapitałowego, co osłabiło ścieżkę prywatyzacji przez giełdę.
Procesy inflacyjne i brak zaufania do waluty krajowej towarzyszyły Polsce, jeszcze zanim rozpoczęła się transformacja systemowa, a wraz z jej nadejściem zmniejszały wiarygodność inwestycyjną Polski. Niewątpliwie największym sukcesem drugiej połowy lat 90. jest skuteczna dezinflacja, a także uwolnienie złotego. Z drugiej strony, restrykcyjna polityka pieniężna zaczęła chłodzić gospodarkę, a w XXI w. weszliśmy ze szczególnie wysokim bezrobociem.
Ostatnie 10 lat nie przyniosło już tak przełomowych i wszechstronnych programów jak plan Balcerowicza. Reforma systemu emerytalnego była ostatnim większym sukcesem w obszarze finansów publicznych. W ciągu ostatnich 5 lat nie przeprowadzono większych reform, za to doszło kilka nowych podatków i wzrósł ogólny fiskalizm państwa. Prywatyzacja spowolniła. Kondycja finansów publicznych stała się głównym problemem państwa, zarówno w kontekście deficytu budżetowego, jak i poziomu długu publicznego.
W ostatnich latach głównym wyzwaniem dla polityki gospodarczej Polski stała się harmonizacja ze standardami Unii Europejskiej oraz przystąpienie do UE w 2004 r. Umocniło to międzynarodową pozycję polskiej gospodarki, a także przyniosło nowe szanse na dalszy wzrost.
W długim horyzoncie czasowym największym zagrożeniem dla polskiej gospodarki jest głęboki regres demograficzny ostatniej dekady. Spadek dzietności do poziomu 1,22 w 2004 r. oznacza, że pokolenie urodzonych wówczas dzieci będzie o 43 proc. mniej liczne od pokolenia ich rodziców. Skutki tych zjawisk demograficznych dostrzeżemy dopiero po 2010 r.
Stanisław Kluza, główny ekonomista Banku Gospodarki Żywnościowej