DGA ma teraz problem

opublikowano: 2009-08-20 07:13

Szczecin i Gdynia nie mają inwestora. Tymczasem doradca zebrał 800 ofert pracy. Dla 7,6 tys. stoczniowców.

Jeśli do stoczni nie wejdzie żaden inwestor, DGA będzie trudno wywiązać się z zobowiązań wobec ARP. Konsultant ma kontrakt na rekrutację, szkolenia i zawodową aktywizację stoczniowców.

— Pracownicy czasem otrzymują oferty pracy i nie wiedzą, czy je przyjąć, czy czekać na wejście inwestora. Bez szybkich i konkretnych decyzji dotyczących dalszego funkcjonowania zakładów będziemy wkrótce mieć bardzo poważny problem społeczny — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności w Stoczni Gdynia.

— Jeśli nie będzie inwestora, nie ma możliwości, by znaleźć w regionie pracę dla tysięcy ludzi. Powinni otrzymać od rządu jasną deklarację, co dalej ze stocznią i załogą — wtóruje Krzysztof Fidura, szef Solidarności w Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Na stoczniowego inwestora czeka także DGA, która w konkursie organizowanym przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP) obiecała, że każdemu pracownikowi przedstawi co najmniej dwie oferty pracy odpowiednie dla jego profilu zawodowego i znajdzie pracę dla 20 proc. stoczniowców. Bez inwestora trudno będzie wywiązać się z tych zobowiązań. A pracy trzeba szukać dla wielu tysięcy osób, bo do programu zwolnień monitorowanych (PZM) zorganizowanego przez DGA przystąpiło prawie 8 tys. pracowników. Wciąż pozostaje w nim 7,6 tys. uczestników. Widać więc, że stoczniowcy nie garną się do szukania nowej pracy do czasu wyjaśnienia sprawy sprzedaży majątku zakładów.

Katarzyna Kapczyńska

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"

None
None

Jeśli do stoczni nie wejdzie żaden inwestor, DGA będzie trudno wywiązać się z zobowiązań wobec ARP. Konsultant ma kontrakt na rekrutację, szkolenia i zawodową aktywizację stoczniowców.

— Pracownicy czasem otrzymują oferty pracy i nie wiedzą, czy je przyjąć, czy czekać na wejście inwestora. Bez szybkich i konkretnych decyzji dotyczących dalszego funkcjonowania zakładów będziemy wkrótce mieć bardzo poważny problem społeczny — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności w Stoczni Gdynia.

— Jeśli nie będzie inwestora, nie ma możliwości, by znaleźć w regionie pracę dla tysięcy ludzi. Powinni otrzymać od rządu jasną deklarację, co dalej ze stocznią i załogą — wtóruje Krzysztof Fidura, szef Solidarności w Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Na stoczniowego inwestora czeka także DGA, która w konkursie organizowanym przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP) obiecała, że każdemu pracownikowi przedstawi co najmniej dwie oferty pracy odpowiednie dla jego profilu zawodowego i znajdzie pracę dla 20 proc. stoczniowców. Bez inwestora trudno będzie wywiązać się z tych zobowiązań. A pracy trzeba szukać dla wielu tysięcy osób, bo do programu zwolnień monitorowanych (PZM) zorganizowanego przez DGA przystąpiło prawie 8 tys. pracowników. Wciąż pozostaje w nim 7,6 tys. uczestników. Widać więc, że stoczniowcy nie garną się do szukania nowej pracy do czasu wyjaśnienia sprawy sprzedaży majątku zakładów.

Katarzyna Kapczyńska

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"

Jeśli do stoczni nie wejdzie żaden inwestor, DGA będzie trudno wywiązać się z zobowiązań wobec ARP. Konsultant ma kontrakt na rekrutację, szkolenia i zawodową aktywizację stoczniowców.

— Pracownicy czasem otrzymują oferty pracy i nie wiedzą, czy je przyjąć, czy czekać na wejście inwestora. Bez szybkich i konkretnych decyzji dotyczących dalszego funkcjonowania zakładów będziemy wkrótce mieć bardzo poważny problem społeczny — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności w Stoczni Gdynia.

— Jeśli nie będzie inwestora, nie ma możliwości, by znaleźć w regionie pracę dla tysięcy ludzi. Powinni otrzymać od rządu jasną deklarację, co dalej ze stocznią i załogą — wtóruje Krzysztof Fidura, szef Solidarności w Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Na stoczniowego inwestora czeka także DGA, która w konkursie organizowanym przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP) obiecała, że każdemu pracownikowi przedstawi co najmniej dwie oferty pracy odpowiednie dla jego profilu zawodowego i znajdzie pracę dla 20 proc. stoczniowców. Bez inwestora trudno będzie wywiązać się z tych zobowiązań. A pracy trzeba szukać dla wielu tysięcy osób, bo do programu zwolnień monitorowanych (PZM) zorganizowanego przez DGA przystąpiło prawie 8 tys. pracowników. Wciąż pozostaje w nim 7,6 tys. uczestników. Widać więc, że stoczniowcy nie garną się do szukania nowej pracy do czasu wyjaśnienia sprawy sprzedaży majątku zakładów.

Katarzyna Kapczyńska

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"

Jeśli do stoczni nie wejdzie żaden inwestor, DGA będzie trudno wywiązać się z zobowiązań wobec ARP. Konsultant ma kontrakt na rekrutację, szkolenia i zawodową aktywizację stoczniowców.

— Pracownicy czasem otrzymują oferty pracy i nie wiedzą, czy je przyjąć, czy czekać na wejście inwestora. Bez szybkich i konkretnych decyzji dotyczących dalszego funkcjonowania zakładów będziemy wkrótce mieć bardzo poważny problem społeczny — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności w Stoczni Gdynia.

— Jeśli nie będzie inwestora, nie ma możliwości, by znaleźć w regionie pracę dla tysięcy ludzi. Powinni otrzymać od rządu jasną deklarację, co dalej ze stocznią i załogą — wtóruje Krzysztof Fidura, szef Solidarności w Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Na stoczniowego inwestora czeka także DGA, która w konkursie organizowanym przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP) obiecała, że każdemu pracownikowi przedstawi co najmniej dwie oferty pracy odpowiednie dla jego profilu zawodowego i znajdzie pracę dla 20 proc. stoczniowców. Bez inwestora trudno będzie wywiązać się z tych zobowiązań. A pracy trzeba szukać dla wielu tysięcy osób, bo do programu zwolnień monitorowanych (PZM) zorganizowanego przez DGA przystąpiło prawie 8 tys. pracowników. Wciąż pozostaje w nim 7,6 tys. uczestników. Widać więc, że stoczniowcy nie garną się do szukania nowej pracy do czasu wyjaśnienia sprawy sprzedaży majątku zakładów.

Katarzyna Kapczyńska

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"

Jeśli do stoczni nie wejdzie żaden inwestor, DGA będzie trudno wywiązać się z zobowiązań wobec ARP. Konsultant ma kontrakt na rekrutację, szkolenia i zawodową aktywizację stoczniowców.

— Pracownicy czasem otrzymują oferty pracy i nie wiedzą, czy je przyjąć, czy czekać na wejście inwestora. Bez szybkich i konkretnych decyzji dotyczących dalszego funkcjonowania zakładów będziemy wkrótce mieć bardzo poważny problem społeczny — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności w Stoczni Gdynia.

— Jeśli nie będzie inwestora, nie ma możliwości, by znaleźć w regionie pracę dla tysięcy ludzi. Powinni otrzymać od rządu jasną deklarację, co dalej ze stocznią i załogą — wtóruje Krzysztof Fidura, szef Solidarności w Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Na stoczniowego inwestora czeka także DGA, która w konkursie organizowanym przez Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP) obiecała, że każdemu pracownikowi przedstawi co najmniej dwie oferty pracy odpowiednie dla jego profilu zawodowego i znajdzie pracę dla 20 proc. stoczniowców. Bez inwestora trudno będzie wywiązać się z tych zobowiązań. A pracy trzeba szukać dla wielu tysięcy osób, bo do programu zwolnień monitorowanych (PZM) zorganizowanego przez DGA przystąpiło prawie 8 tys. pracowników. Wciąż pozostaje w nim 7,6 tys. uczestników. Widać więc, że stoczniowcy nie garną się do szukania nowej pracy do czasu wyjaśnienia sprawy sprzedaży majątku zakładów.

Katarzyna Kapczyńska

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"