Firma, która ma w Warszawie grunty warte 1 mld zł, buduje biurowiec za 380 mln zł. W planach następne projekty.
Warszawska spółka, która od lat 60. wynajmuje biura i mieszkania, po dobrym pierwszym półroczu przewiduje spore wydatki.
— Planujemy trzyetapową inwestycję w budynek biurowy przy al. Wilanowskiej 372. W 3-4 lata zbudujemy 52 tys. mkw. powierzchni biurowej klasy A. To inwestycja warta 380 mln zł. Projekt sfinansujemy w połowie z pieniędzy własnych, w połowie z kredytów — zapowiada Maciej Jankiewicz, dyrektor Dipservice.
Firma ma 54,6 mln zł w gotówce i aktywach, które może szybko spieniężyć. Wykonawca jeszcze nie został wybrany.
Sami zbudują
Dipservice od kilku lat nie zajmował się deweloperką, ale ponieważ ma głównie obiekty mniej atrakcyjne, postanowił to zmienić. Wie, że warto: Kaskada, spółka w 100 proc. należąca do Dipservice, wynajęła całość swojej powierzchni biurowej klasy A.
Dipservice planuje kolejne projekty, m.in. zagospodarowanie dwóch działek, w tym jednej w centrum Warszawy.
— Podpisaliśmy list intencyjny z PKO Inwestycje — mówi Maciej Jankiewicz.
Szczegółów nie ujawnia.
Wartość księgowa firmy, która ma w stolicy 130 tys. mkw. w stu budynkach biurowych i mieszkalnych oraz kilkanaście działek, wynosi 300 mln zł.
Prywata za dwa lata
— Ostrożnie szacując, wartość naszego majątku to 1 mld zł. Niestety, stan prawny niektórych działek nie jest uregulowany. Składamy do wojewody mazowieckiego wnioski o uwłaszczenie, trwają spory z byłymi właścicielami. Dlatego prywatyzacja spółki jest w tej chwili niemożliwa. Zostalibyśmy oskarżeni o wyprzedaż majątku skarbu państwa. Ten proces będzie możliwy za dwa lata — wyjaśnia Maciej Jankiewicz.
W lipcu „Gazeta Wyborcza” podała, że nie doszło do prywatyzacji (i w dalszej perspektywie wejścia na GPW) przygotowanej przez poprzedni zarząd, bo wówczas kontrolę nad spółką przejęłoby Ministerstwo Skarbu Państwa, a obecnie mają ją ludzie wojewody, wszyscy z PiS.
— Nic nie wskazywało na to, że poprzedni zarząd miał plany prywatyzacyjne. Wojewoda zgadza się z opinią, że prywatyzację będzie możliwa po uregulowaniu prawa własności gruntów należących do firmy — mówi Maksym Gołoś, rzecznik wojewody mazowieckiego.
— Nieprawda, że „wszyscy są z PiS”. Ja na przykład nie jestem — prostuje też Maciej Jankiewicz, choć nie ukrywa znajomości z wysoko postawionymi radnymi tej partii.
Zapowiada też współpracę z firmamii dysponującymi hotelami na terenie całego kraju.
Oprócz Kaskady do Dipservice należą: 80 proc. BDM — spółki budownictwa mieszkaniowego z dwiema nieruchomościami (w planach są kolejne) — i Puma Nieruchomości, właściciel terenu, na którym Dipservice planuje inwestycję.
W Dipservice pracuje 270 osób, w tym 30 w biurze sprzedaży.