Dług publiczny nie wypiera kredytu z gospodarki

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2025-12-29 20:01

Banki pakują się pod korek obligacjami skarbowymi. Jednak szacunki NBP wskazują, że nie prowadzi to do wypłukiwania kredytu dla sektora prywatnego.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Polskie firmy i gospodarstwa domowe stopniowo się delewarują. To znaczy, że relacja zadłużenia do dochodów maleje. Trwa to już od dekady. Dlaczego? Jest wiele powodów, ale raczej nie wynika to tego, że banki zastępują kredyt obligacjami skarbowymi. Tak przynajmniej uważają ekonomiści Narodowego Banku Polskiego, którzy opublikowali ciekawe szacunki dotyczące zmian kredytowych w Polsce w najnowszym raporcie o stabilności finansowej.

Całkowite zadłużenie firm i gospodarstw domowych w Polsce w relacji do PKB osiągnęło szczyt pod koniec 2016 r., sięgając 86 proc. PKB. Od tamtego czasu systematycznie się obniża, a w połowie 2025 r. – zgodnie ze statystykami Banku Rozliczeń Międzynarodowych – wyniosło tylko 57 proc. PKB. Dla porównania średnia dla krajów rozwiniętych wynosi 155 proc., dla rynków wschodzących 138 proc. Polska jest wbrew pozorom krajem o bardzo niskiej stopie zadłużenia.

Jedna z głośniejszych hipotez dotyczących tego zjawiska jest taka, że od czasu wprowadzenia podatku bankowego w 2016 r. banki zaczęły preferować obligacje skarbowe (zwolnione z podatku) kosztem kredytu dla firm i gospodarstw domowych. Jeszcze w 2016 r. banki miały o 50 proc. więcej udzielonych kredytów dla firm niż kupionych obligacji państwowych, dziś ta relacja jest odwrotna. Banki stopniowo napełniają swoje bilanse obligacjami, udział tych papierów w aktywach bankowych w Polsce należy do najwyższych w Unii Europejskiej.

Inną przesłanką przemawiającą za efektem wypłukiwania było to, że od 2016 r. polityka kredytowa banków została średnio rzecz biorąc zacieśniona – dostęp do kredytu jest trudniejszy.

Problem jest o tyle palący, że Polska obecnie gwałtownie zwiększa emisje obligacji skarbowych. Gdyby efekt wypłukiwania w istocie występował, to powinniśmy traktować ekspansję długu jako zagrożenie dla inwestycji i wzrostu gospodarczego.

Jednak w najnowszym Raporcie o stabilności systemu finansowego NBP neguje tezę o wypłukiwaniu kredytu prywatnego przez dług publiczny. Ekonomiści banku centralnego oszacowali, jak podatek bankowy wpłynął na strukturę aktywów i zyskowność banków. Dokonali tego poprzez zestawienie danych finansowych banków dotkniętych podatkiem i tych, które z podatku były zwolnione. Z ich szacunków wynika, że przez pierwsze pięć lat obowiązywania podatek bankowy rzeczywiście zwiększył popyt banków na obligacje skarbowe, ale jednocześnie nie zmniejszył skłonności kredytowania firm i gospodarstw domowych. „Wprowadzenie podatku nie spowodowało trwałego spadku wolumenu kredytów – ujemny wpływ na krótko wystąpił, ale wygasł po kilku miesiącach”.

Innym interesującym wnioskiem z tej analizy jest to, że koszty podatku bankowego zostały całkowicie przerzucone na klientów banków i nie zmniejszyły zyskowności sektora bankowego. To jednak był wniosek w miarę oczywisty.

Skoro nie efekt wypłukiwania, to co w takim razie prowadzi do delewarowania firm i gospodarstw domowych w Polsce?

Ekonomiści NBP szacują, że od początku obecnej dekady redukcja długu w dwóch trzecich jest wywołana zmniejszeniem popytu na kredyt, a w jednej trzeciej mniejszą dostępnością kredytu, wywołaną jednak innymi czynnikami niż podatek bankowy.

Obniżenie popytu wynika m.in. z wysokiej dostępności gotówki po wprowadzeniu tarcz chroniących firmy w czasie pandemii, a także z niższej relacji inwestycji firm do PKB. Natomiast obniżenie podaży to efekt m.in. podnoszenia marż kredytowych przez banki. Niestety ekonomiści banku centralnego nie postarali się o dokładne wyjaśnienie, skąd wzięło się podnoszenie marż, szczególnie w latach 2021-24. W jakiejś mierze był to efekt zmian w regulacjach ostrożnościowych (np. w wymogu buforu stopy procentowej), ale zapewne nie tylko. Moje przypuszczenie jest takie, że było to wiedzione chęcią ochrony zysków i zwiększenia kapitałów w warunkach dużych odpisów na straty związane z kredytami frankowymi.

Polska to dość interesujący przypadek kraju, który rozwija się szybko przy bardzo małym udziale kredytu w finansowaniu wzrostu popytu. Czyni nas to krajem odpornym na kryzysy finansowe, ale jednocześnie posiadającym luki w dostępie do finansowania dla perspektywicznych inwestycji.

Możesz zainteresować się również: