Dociera do nas, że to koniec stoczni

Marek Lewandowski
07-11-2008, 00:00

Plan wydzielenia i sprzedaży majątku stoczniowego zaproponowany przez Komisję Europejską jest niezgodny z polskim prawem. Resort skarbu ma przygotować specjalną ustawę, aby go zrealizować. Jeśli wprowadzenie planu w życie będzie oznaczało sprzedaż majątku po kawałku, to stocznia faktycznie zostanie zlikwidowana. A do likwidacji to my zgody Brukseli nie potrzebujemy — możemy przeprowadzić ją sami.

Zaczyna do nas docierać, że to koniec. Najlepiej byłoby teraz zwolnić wszystkich pracowników z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy i wypłacić im odprawy. Potrzeba na nie około 65 mln zł (nie licząc ZUS i wydatków okołopłacowych). Odprawy pozwolą im na utrzymanie się do czasu znalezienia nowej pracy. Wielu z nas ma zaciągnięte kredyty. Ja zbudowałem dom i spłacam raty. Kredyt mam ubezpieczony, więc zanim znajdę nową pracę, byłby spłacany z ubezpieczenia.

Martwimy się, co będzie, jeśli stocznia nie będzie miała pieniędzy na wynagrodzenia. Za 2-3 miesiące może przecież zostać wstrzymana produkcja, bo kończy się realizacja portfela zamówień, a obecny zarząd od 11 miesięcy nie podpisał żadnego nowego kontraktu. Będziemy — jak sześć lat temu stoczniowcy szczecińscy — przez miesiące skazani na życie bez wynagrodzeń?

Marek Lewandowski

rzecznik Solidarności Stoczni Gdynia

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dociera do nas, że to koniec stoczni