Dolar odbija dzięki danym

Marek Rogalski
opublikowano: 2016-04-28 16:39

W rannym raporcie zwracaliśmy uwagę na znaczenie danych nt. PKB za I kwartał w USA, które zostały opublikowane o godz. 14:30.

Wprawdzie dynamika wzrostu rozczarowała i wyniosła zaledwie 0,5 proc. w ujęciu zanualizowanym, a więc nawet mniej niż szacunki modelu Atlanta FED GDPNow, który od wczoraj wskazywał na 0,6 proc., to ogólnie rzecz biorąc dane wsparły dolara. Dlaczego? Inwestorzy zwrócili uwagę na wzrost indeksu wydatkowego PCE w ujęciu bazowym (Core), który wyniósł 2,1 proc. k/k wobec 1,3 proc. k/k w IV kwartale (szacunki mówiły o 1,9 proc. k/k). To może sygnalizować szybsze, niż zakładano wcześniej odbicie inflacji i tym samym, przynajmniej teoretycznie dawać argumenty za wcześniejszą podwyżką stóp procentowych. Jeżeli zerkniemy na wczorajszy komunikat po posiedzeniu to skupienie się przez FED na sytuacji krajowej sprawia, że tego typu dane mogą być brane bardziej pod uwagę przy wycenie dolara. Jutro w kalendarzu mamy kolejny ważny odczyt – dochody i wydatki Amerykanów w marcu, oraz miesięczna dynamika PCE Core.

W styczniu i lutym wydatki rozczarowywały – czy tak będzie i w marcu? Mediana oczekiwań mówi o 0,2 proc. m/m – dane o godz. 14:30. Jutro napłyną też ważne dane nt. nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan w kwietniu (mediana 90 pkt.), które poznamy o godz. 16:00. O wiele ważniejszy będzie jednak poniedziałek z odczytem ISM dla przemysłu (szacunki PMI wypadały słabo, jeżeli tu odczyt rozczaruje to dolar na tym straci). Poza tym w przyszłym tygodniu mamy też ISM dla usług w środę i piątkowe szacunki Departamentu Pracy.  Do podbicia dolara w górę wystarczą już odczyty zgodne z rynkiem, choć w przypadku piątku to uwagę mogą skupić dane nt. dynamiki płacy godzinowej.

Zerknijmy na wykres koszyka BOSSA USD. Dzisiejszy ranny dramat na rynku USD/JPY sprawił, że przetestowaliśmy kluczowe wsparcie przy 79,00 pkt. Aby jednak uznać, że ryzyko głębszej przeceny minęło potrzebne jest zamkniecie się tygodnia ponad poziomem 79,33-79,45 pkt. Pytanie, czy wsparciem dla tego scenariusza nie okażą się wspomniane już dane o wydatkach, które poznamy jutro.

W przypadku EUR/USD widać, że nadal obowiązuje kanał spadkowy – nie udało się trwale wyjść poza jego górne ograniczenie przy 1,1350. Wstępne dane nt. inflacji HICP w Niemczech wskazały na jej spadek o 0,1 proc. r/r w kwietniu wobec wzrostu o 0,1 proc. r/r w marcu. To może zapowiadać gorszy odczyt dla całej strefy euro, który poznamy jutro o godz. 11:00. Na wykresie poniżej widać, że dopiero zejście poniżej 1,1275-1,1300 będzie mocnym sygnałem, że koncepcja kanału spadkowego nadal pozostaje aktualna. Inaczej wzrośnie prawdopodobieństwo jego wyłamania do góry.