- Z naszych analiz wynika, że zwyżka cen ropy, która spowodowała wyższe ceny paliw, będzie miała bardzo mocno ograniczone przełożenie na inflację – powiedział Domański w rozmowie z TVN24.
Minister finansów zaznaczył, że rząd może zareagować, jeśli dalszy wzrost cen ropy zacznie mieć duży wpływ na sytuację konsumentów. Podkreślił jednak, że obecnie spodziewa się ich ograniczonego wpływu na inflację.
W lutym ceny detaliczne rosły w Polsce o 2,1 proc. To najniższy poziom inflacji od marca 2024 roku. Według niektórych prognoz, w marcu wpływ podwyżek cen paliw może podnieść „szeroką” inflację o około 0,5 punktu procentowego. Oznaczałoby to, że byłaby najwyższa od października ubiegłego roku.
Domański powiedział w czwartek, że wpływ obecnej sytuacji na rynkach na inflację jest minimalnie mniejszy niż 0,5 pkt. proc., Szacuje go na ok. 0,4 pkt proc. Pytany o ewentualnych działaniach, mających na celu obniżenie cen paliw na stacjach, przypomniał o podjętych przez Orlen, m.in. o obniżce marży.
- Monitorujemy sytuację – zapewnił.
Pytany o ewentualną nowelizację budżetu ze względu na sytuację w Zatoce Perskiej, minister odpowiedział, że "jesteśmy w połowie marca" i jest za wcześnie na taką zmianę.
W środę e-petrol.pl informował, że średnie ceny detaliczne paliw nadal wyraźnie rosną. Cena litra oleju napędowego zbliża się do 8 zł, a benzyny do 7 zł. W ostatnim tygodniu lutego, przed rozpoczęciem wojny na Bliskim Wschodzie, cena litra benzyny wynosiła średnio 5,74 zł, a oleju napędowego 5,99 zł.
Paliwa drożeją, bo kurs ropy nadal rośnie. W czwartek rano Brent, która jest globalnym benchmarkiem, drożeje o 7,1 proc. do 115,03 USD. To reakcja na doniesienia o eskalacji wojny USA i Izraela z Iranem. W ostatnich dniach strony konfliktu zintensyfikowały ataki na instalacje na złożach ropy i gazu. Prezydent Donald Trump zagroził, że jeśli Iran jeszcze raz uderzy w największy na świecie terminal LNG w Katarze, USA zniszczą infrastrukturę wydobywczą na irańskim złożu South Pars.
