W trzy kwartały po uruchomieniu programu Mój elektryk do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) wpłynęło już blisko 4,9 tys. wniosków o dotację do zakupu auta elektrycznego. Ich wartość wyniosła ponad 136 mln zł.
Odbiorcy indywidualni — największa liczbowo grupa beneficjentów — złożyli 2670 wniosków na łączną kwotę nieco przekraczającą 56 mln zł (w tym posiadacze Karty Dużej Rodziny 720 wniosków wartości 19,44 mln zł). NFOŚiGW przyjął dotychczas prawie 1,3 tys. wniosków na kwotę nieco ponad 28 mln zł (w tym 457 od posiadaczy Karty Dużej Rodziny wartości ponad 12,2 mln zł).
Choć nie ma informacji dotyczącej liczby wniosków złożonych przez firmy, to wiadomo, że NFOŚiGW przyjął 677 wniosków na kwotę 20,2 mln zł. Firmy wnioskowały o wsparcie zakupu 674 samochodów osobowych (17,3 mln zł), 56 aut dostawczych (2,7 mln zł ) oraz 65 pojazdów kategorii L, czyli skuterów, quadów i trójkołowców (240,2 tys. zł)
— W obliczu rosnących cen, inflacji oraz wzrostu stóp procentowych wpływających na wysokość rat leasingu program Mój elektryk jest kluczowym czynnikiem zachęcającym do zakupu auta elektrycznego. Aby przyniósł wymierne korzyści rynkowe, konieczny jest jednak długoterminowy dostęp do subsydiów — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).
Kolejną grupą ubiegającą się o wsparcie są firmy leasingowe. W ich przypadku instytucją dystrybuującą dotacje w imieniu NFOŚiGW jest Bank Ochrony Środowiska. Dofinansowanie otrzymało już 1525 wnioskodawców na 1954 pojazdy, a kwota wyniosła 59,9 mln zł. Wsparcie objęło 1631 samochodów osobowych (43,8 mln zł), 299 dostawczych (16 mln zł) oraz 24 pojazdy kategorii L (92,2 tys. zł). Z danych NFOŚiGW wynika, że w ramach naboru dotyczącego leasingu i wynajmu długoterminowego obecnie procedowanych jest 178 wniosków o dofinansowanie 221 pojazdów wszystkich kategorii na kwotę 6,2 mln zł.
Z danych wynika więc, że firmy leasingujące wygenerowały o 3,9 mln zł większą kwotę dotacji niż Kowalscy.
— Wsparcie pozytywnie wpływa na stymulowanie rynku pojazdów zeroemisyjnych. Dla popularyzacji elektromobilności kontynuacja programu jest kluczowa. Zasadny jest również dialog z przedstawicielami branży, by określić zmiany, które należałoby do niego wprowadzić, by był on bardziej wydajny, zwłaszcza w zakresie procedur i terminów uzyskiwania dopłat — podkreśla Maciej Mazur.
Pod koniec maja po polskich drogach jeździło 22,5 tys. elektrycznych aut osobowych oraz 2 tys. dostawczych i ciężarowych — wynika z Licznika elektromobilności prowadzonego przez PSPA i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego.
