Uważa, że życie ze sportem jest lepsze i zdrowsze. Inspiruje się trendami z Doliny Krzemowej, gdzie chodzenie na siłownię, dbanie o formę i zdrowy styl życia to sposoby na zachowanie równowagi.
– Trudno sobie wyobrazić, że w niezdrowym ciele, przyzwyczajonym do wygody, bez motywacji do ruchu, głowa będzie w dobrej kondycji. Po każdym wysiłku wytwarza się dopamina, myśli nabierają klarowności, a codzienność – lepszych barw. Czuję satysfakcję, kiedy przyjeżdżam do pracy na rowerze, a pracownicy reagują: wow! Czasem widzę na LinkedInie czy Stravie, że ludzie mnie rozpoznają – jeżdżę w stroju VeloBanku i często na trasie poznaję i spotykam ludzi z biznesu. Rower staje się dodatkowym tematem do rozmowy – mówi prezes Adam Marciniak.
Rower to styl życia
Jego przygoda z kolarstwem rozpoczęła się raczej nietypowo, bo od downhillu, ekstremalnej formy jazdy na dwóch kółkach.
– W 2012 r. wystartowałem w mistrzostwach Polski w downhillu, a ostatni raz zjeżdżałem rekreacyjnie w 2018. Nigdy nie wybierałem chicken line’ów, czyli łatwiejszych fragmentów trasy, co niestety kończyło się połamanymi żebrami czy zerwanym barkiem. Z czasem przeniosłem się na szosę. Ale downhill nauczył mnie koncentracji, szybkiego podejmowania decyzji i pokory wobec ryzyka – cech, które przydają się nie tylko na trasie, lecz także w biznesie – twierdzi szef VeloBanku.
Startuje w wyścigach szosowych, a bank, którym kieruje, stworzył nawet własną drużynę – VeloTalent Cycling Team.
– Rower towarzyszy mi zawsze. Dojeżdżam nim do pracy, jeżdżę w trakcie urlopu, zimą i latem. To nie jest hobby sezonowe, tylko styl życia. Sport jest mi po prostu niezbędny. Rower, narty biegowe, tenis, windsurfing – jeśli się nie zmęczę, czuję, że coś jest nie tak. Ruch to moja forma resetu – mówi Adam Marciniak.
Magia szosy
W kolarstwie szosowym najbardziej podoba mu się zespołowość.
– Kolega potrafi podjechać pod mój dom i rzucać kamieniami w okna, żebym wyszedł na trening. Zawsze obiecuje, że będzie lekko – i nigdy tak nie jest. Rywalizacja wygrywa, bo to ona najlepiej rozwija. W drużynie robi się największe postępy. Gdy z grupą umówimy się na sobotę i niedzielę, potrafimy przejechać 120 km w trzy godziny, czasem nawet szybciej – opowiada Adam Marciniak.
Prezesa VeloBanku można spotkać na popularnej wśród stołecznych kolarzy trasie z Warszawy do Góry Kalwarii.
– Od ponad dekady trenuję z Grzesiem, świetnym szefem kuchni, i Mariuszem, doskonałym mechanikiem samochodowym. Przez lata razem się ścigamy i systematycznie poprawiamy wyniki. Najwięcej satysfakcji daje mi właśnie jazda zespołowa i prowadzenie później wyścigu tak, by wygrał najlepszy z drużyny. To esencja kolarstwa. Jako bank jesteśmy zaangażowani sponsoringowo w cykl Via Dolny Śląsk, w którym też regularnie startujemy. Współpracujemy z byłymi zawodowymi kolarzami, ale chodzi przede wszystkim o dodatkową motywację: wspólną jazdę z tymi, którzy dziś są już na sportowej emeryturze, a wciąż potrafią podnieść poprzeczkę – mówi Adam Marciniak.
Średnio przejeżdża od 15 do 20 tys. km rocznie. To 10–15 godzin kręcenia tygodniowo.
– Podczas jazdy słucham podcastów, książek, wywiadów, dzięki czemu jestem na bieżąco z tym, co dzieje się na świecie. W pracy i w domu zwykle nie mam czasu na czytanie, więc trening pozwala mi połączyć przyjemne z pożytecznym – mówi Adam Marciniak.
Wsparcie młodych talentów
Kolarstwo to niejedyna sportowa pasja prezesa VeloBanku.
– Gdy kupiliśmy biznes detaliczny City Handlowego, chciałem poznać klientów. Oni grali w golfa, więc i ja zacząłem. Myślałem, że to dosyć nudny sport, a okazało się, że to doskonała dyscyplina dla ludzi ceniących precyzję i samodoskonalenie. Golf to też świetny sport do wspólnego spędzania czasu. Pokochałem też windsurfing – to fascynujące połączenie koordynacji ciała, deski, wiatru, wody i pogody. Szczególnie lubię pływać w Prasonisi. Tam naprawdę odnajduję spokój. Jestem tylko ja, deska, wiatr i woda. Nawet telefon tam nie działa, a ja czuję, że to prawdziwa wolność – mówi Adam Marciniak.
W ramach programu VeloTalent, czyli mecenatu prowadzonego przez VeloBank dla szczególnie utalentowanych młodych przedstawicieli różnych dziedzin, powstała juniorska drużyna kolarska VeloTalent Cycling Team.
– Te działania to przede wszystkim wsparcie finansowe, zapewnienie strojów i zaplecza organizacyjnego. Współpracujemy z kadrą menedżerską w Sobótce, gdzie kilku pasjonatów zaczęło szkolić młodzież dzięki naszej inicjatywie. Pomogliśmy reaktywować klub i uruchomić programy szkoleniowe dla dzieci. Dajemy fundusze, ale pilnujemy też, żeby pieniądze trafiały tam, gdzie mają realny wpływ na rozwój, czyli na trenerów i wyjazdy zawodników, a nie jednorazowe eventy, które nie przynoszą długotrwałego efektu – podsumowuje Adam Marciniak.

